Choruje na fiolka – takiego pół dzikiego, którego można spotkać
rosnącego samopas w przydomowym ogródku lub gdzieś na łące czy w lesie.
Chciałabym go czuć na swojej skórze, najlepiej w towarzystwie jaśminu;D
Doradź mi proszę w jakich perfumeryjnych kompozycjach znajdę jego
najdokładniejsze odzwierciedlenie? Zależy mi, żeby owy fiolek był nuta
przewodnia zapachu i możliwie jak najdłużej dominująca.
Pozdrawiam, Anka
List był dłuższy, ale zawarłem w treści posta tylko temat główny- czyli fiołka.
Połączenie z jaśminem to Stephen Jones marki Comme des Garcons. Poleciłem też Verte Violette L’Artisana oraz Love in Black Creed’a. Dodatkowo Bois de Violette i Unicorn Spell (niestety te dwa tylko na luckyscent.com). Jokerem wydaje się Violetta di Parma (niestety, też niedostępna w Polsce).
Na pewno odradzam fiołkowy zapach Byredo- Blanche, bo to z naturą nie ma nic wspólnego.
Macie jakieś inne propozycje? Może coś z mainstremu? Albo z niszy? Ja niestety za specjalistę od fiołków się nie uważam. 🙂



