Ten wpis będzie typowo blogowy. Śniły mi się perfumy. A nawet nie perfumy dosłownie.
Śniła mi się wielka, długa szuflada z metalu i zamykana na kluczyk (pamiętacie tę z Bruce’a Wszechmogącego?)
W niej wszystkie moje próbki w pięknych fiolkach z czarnym korkiem (takie jak kiedyś miało GaliLu, 3zł/sztuka). I każda w oddzielnym woreczku strunowym. Wszystko posegregowane alfabetycznie, bo na szufladzie była kartka z nazwami.
Jedynie Orange Star Tauera jak wyciągnąłem to się okazało, że jest w brzydkiej fiolce. Myślicie, że to coś oznacza? Kiedyś w recenzji napisałem, że to największa podróbka wśród niszowców. Sen chyba to potwierdził…
No, a później mnie obudził sms z miłą wiadomością, że dziś mogę podpisać umowę najmu. 🙂
Mokotowie witaj 🙂
Fot. za dentalshop.com



