Po długiej przerwie wreszcie piszę. Poznałem sporo zapachów, a jeszcze więcej zapragnąłem poznać. Jako rozgrzewkę po przerwie potraktuję najnowszą eksportową pozycję Lutensa a mianowicie Serge Noire. Moje odczucia na pewno pokryją się z tym co czytaliście na forach, blogach i ogólnie w internecie, ale nie można zapominać, że Czarny Serge doczekał się bardzo licznych słów.

Zaczyna się ziołowo, drzewnie, co pewnie każdy zdążył zauważyć. Pragnę jednak zwrócić uwagę, żę nie jest to typowe kadzidlano-drzewne połączenie. Spod tlącej się masy nad wyraz intensywnie wzbijają się opary tlących przypraw: imbiru, goździków a nawet pieprzu. Podczas pewnych zawirowań zapach robi się się wyraźnie zielony, coś na kształt palonej trawy. Na etapie głowy i serca to właśnie ten wątek nadaje drzewnej reszcie odpowiedniej oprawy.
W swoim tlącym się duchu Serge Noire nie zapomina o nośnikach znacznie bardziej ekspresyjnych od drzew. Mamy więc kamforę o fenomenalnym stężeniu, która czasami nadaje kompozycji Lutensa charakter skrajnego oligonutowca. Kamfora jako jeden z nośników kadzidlanego dymu spisuje się znakomicie, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że przynajmniej na mojej skórze nigdy nie wpada w jakieś świeżo-przeszywające niuanse, które bardzo często przekreślają naturę tego składnika w perfumach.

Najbardziej odczuwam brak feniksowego ducha. Myślę, że każdy oczekiwał wzniesienia popiołów, narodzin mistycznego ptaka. Słowem- oczekiwał patetycznej wypowiedzi duetu L. & S. Nie ma nic z takich rzeczy. Feniksa nie ma również. W zasadzie można było osiągnąć ten efekt, gdyby trochę podkręcić cynamon, którego jest jak na lekarstwo. Z drugiej strony Serge Noire spada na dół z powodu zbytniej szczelności nut ziołowo-drzewnych. Z upływem czasu kompozycja pokrywa się skorupą i baza jest skrajnie jednofoniczna.
Brakuje światła. Brakuje ognia. Jest ciemno.
Kompozycja dziwna jak na Lutensa. Odmienna od reszty, ale nie sprostała poziomowi jakiego oczekiwałem. Za główne wady uznaję drzewną „skorupę”, na plus zaliczam wspaniałą kamforę, zielone (nie miętowe) otwarcie i tyle. Serge Noire jest po prostu przeciętny.
Nuty: paczula, czarne drzewa, cynamon, ambra, zioła, drzewo cedrowe
Rok powstania: 2008
Twórca: Christopher Sheldrake



