8 marca 2010

Viktor & Rolf, Flowerbomb (Eau de Parfum)

Viktor & Rolf Flowerbomb znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl

Rozpatrywanie zapachu niderlandzkiego duetu w kategoriach słodkiego ulepu to jakaś kuriozalna sytuacja. Worek z etykietą „żenada” jest tak samo obszerny jak ten z napisem „zapach piątkoszanelopodobny”. Do obu wrzuca się elementy bez zastanowienia a jedynym kryterium jest wyraźna słodycz w pierwszym wypadku i aldehydy w drugim. Ja tak nie robię. Nie mogę.

To zapach mojej cioci, z którą wcześniej kojarzył mi się Gio. Sięgając pamięcią węchową w lata dzieciństwa widzę, że kompozycja Armaniego podobna jest to Flowerbomb, choć nie będę się przy tym upierał, bo minęły długie lata od czasu, kiedy ciocia nosiła za sobą smugi bursztynowego Gio. Teraz nosi kwiatową bombkę i przyznam się, że to zwróciło moją uwagę na te perfumy. Ekstremum słodkości o takiej wartości nie spodziewałem się po nutach, bo przecież kwiatowe nuty mogą grać zupełnie inaczej. Flowerbomb nie jest okraszony specjalną mobilnością czy wybuchowością, ale pazura mu nie odmawiam. Nawet trzech pazurów.

Pazurem pierwszym jest herbata, która wprowadza cień plastiku w stylu Barbie. I aż dziw bierze, że nie występuje tu z liczi, które może podkreślić ten słodki syntetyk. No i oczywiście trzeba mieć świadomość, że to nie jest odmiana liściasta, ani nawet torebkowa. To klasyczna wersja granulowana. PARADOKSEM jest to, że całość się wokół tego całkiem fajnie buja i wcale mnie to nie przeszkadza. Teraz przejdźmy do pazura no. 2, czyli kwiatów. Palmę pierwszeństwa dzierży… no właśnie. Nie wiadomo, który z kwiatów ma największy potencjał wybuchowy. Na początku myślałem o róży, ale Flowerbomb jest mało czerwony w klasycznym ujęciu. Nie jest też jaśminowy i frezjowy. Orchidea kojarzy mi się z Kingdom i też jej tu nie dostrzegam. Zawsze jest możliwość, że powinienem pójść do okulisty i zbadać swój zapachowy wzrok. Użyję wobec tego wytrycha i powiem, że w tej kompozycji czuję akord kwiatowy w zwałach cukru i żelatyny. Prawie jak dżemiczek, ale nie tak mokro.

I ten niby najważniejszy, trzeci pazur. To w sumie spiłowany paznokieć, krótko obcięty i spiłowany. Nie trzeba być geniuszem, żeby przewidzieć bazę takiej kompozycji. Tak samo jak w Angelu i tu jest paczula. Wymienione piżma trzeba traktować jako dopust Boży i zwykły dodatek, który nie pachnie. Paczula w wersji słodkiej, ulizanej, polukrowanej z kokardką.
Całość może być uznana albo za żenadę, albo za arcydzieło. Ja mówię, że to arcydzieło. Możecie faszerować mnie granatami. Smacznego!

Nuty: herbata, bergamota, jaśmin, orchidea, frezja, róża, piżmo, paczula
Rok powstania: 2005
Twórca: Olivier Polge, Carlos Benaim, Domitille Bertier


Fot. nr 2 z fotogalerie.pl

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
21 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Anonimowy
Anonimowy
8 lat temu

dla mnie nie jest podobny do GIO i czekam z niecierpliwością na recenzję GIO -please:)

karo
karo
8 lat temu

Ostatnio wreszcie powąchałam Flowerbomb w Sephorze, ale że zbyt dużo tam woni na raz, to zabrałam sobie na papierku. Pachnie już trzeci dzień i coraz bardziej mi się podoba, mimo że początkowo zabija słodkością.
Chyba zamówię próbkę :}

Anonimowy
Anonimowy
8 lat temu

cudo….

urszula
7 lat temu

nudna, ulepowa, mdląca do wymiotów żenada…
a teraz plastikowy granacik, please…

Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

a na mnie, niestety są bardzo nietrwałe, aczkolwiek piękne

Karina
5 lat temu

piękny zapach

doroteya
5 lat temu

Moj numer 1, zawsze do niego wracam <3

Ewelina Kalinowska
5 lat temu

Na mnie trwale i piękne, no i męża ulubione. Ubrania pachną nimi bardzo dlugo, dla mnie mogłyby mieć jeszcze wieksza sile razenia. Czasem czuje w nich herbatę a czasem sam cukier. Mimo wszystko butelkę zawsze mam w zanadrzu.

Gabriela Pałczyńska

Ten komentarz został usunięty przez autora.

Gabriela Pałczyńska

Marcinie, ktory zapach jest Twoim zdaniem slodszy – Flowerbomb czy La vie est belle ? Mam nadzieje, ze rozumiesz pytanie bo dla malo wytrawnego nosa te zapachy sa bardzo podobne. Pod wplywem impulsu kupilam kiedys zapach Lancome ale bolala mnie od niego glowa i oddalam mamie. Jednak ten zapach caly czas bardzo mi sie podoba, a Flowerbomb wcale mu nie ustepuje i zastanawiam sie czy na nadchodzacy jesienno-zimowy sezon nie zaryzykowac z V&R.;
Z gory dziekuje i pozdrawiam ! 🙂

MAŁGORZATA
MAŁGORZATA
4 miesięcy temu

Właśnie, właśnie. Pachną identycznie 🙁

Marcin Budzyk
5 lat temu

Trudne zagadnienie, bo słodycz w obu zapachach ma inne źródła. Ja jednak bym stawiał, że Flowerbomb jest bardziej agresywnie słodki i trudniejszy od LVEB.

Bożenka Perfumowa
5 lat temu

Mimo, że perfumy powstały już 10 lat temu (jak piszesz Marcinie), to będąc w tym roku w Stanach zabiła mnie reklama tego zapachu…"Flowerbomb" wyskakiwało z każdych drzwi pasaży handlowych! Lancome z LVEB (mimo iż to są perfumy "młodsze") byli jednak trochę dyskretniejsi…Poczekam, aż wszyscy o tych zapachach zapomną 🙂

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

A ja stawiam na "Bombkę"; ten zapach mogę nosić dzień po dniu. Z LVEB lubimy się 24 godziny, a potem odpoczywamy tydzień od sobie…
Pozdrawiam, iza

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Kocham te perfumy. Nie wiem dlaczego, ale zawsze do nich wracam, mimo że na ogół słodkie zapachy mnie przytłaczają. Zupełnie nie rozumiem tego fenomenu – niby mało intrygujący zapach, a dla mnie ma to coś, czego nie mają inne 🙂

Anna Basista
5 lat temu

Słodycz tych perfum jest po prostu bajeczna. Dlatego w moim przypadku była to miłość od pierwszego powąchania. Fantastycznie skomponowany zapach i choć należy do "słodziaków", to nie jest ani trochę przytłaczający, ani nie przyprawia o mdłości. Kobieta otulona tym zapachem z pewnością przyciąga męskie nosy i działa na wyobraźnię… Tak sobie o nim myślę, nie wiem, ponieważ jeszcze tego na sobie nie wypróbowałam. Flowerbomb do tanich nie należy, ale, z całą pewnością, warto zainwestować, dlatego już nie mogę się go u mnie doczekać!

Splot
3 lat temu

Kolejny masowy słodki zbitek kwiatowy. Nic oryginalnego.

Anonimowy
Anonimowy
3 lat temu

Moja największa miłość 🙂 Wracam do nich jesienią i zimą.

Anonimowy
Anonimowy
2 lat temu

Zakupiłam próbkę i popsikałam się nią w szatni w pracy. Gdy weszłam do szatni po 12h pracy cała szatnia pachniała frezjami. Kocham zapach frezji i w tym momencie przepadłam. Sprawdziłam nuty i rzeczywiście jest w składzie frezja.
Nie wiem jak to mozliwe, ze mało kto wyczuwa w Flowerbomb frezje 😉

Ela
Ela
1 rok temu

Rozumiem, że masz osobisty stosunek do Flowerbomb. Jednak, pozwolę sobie na szczerość… W moim odczuciu, Flowerbomb są chemiczne a słodycz ordynarna. Nie rozumiem tak wysokiej noty.
Pozdrawiam.

Dominika
Dominika
1 rok temu

Piękny, niestety po 2 godzinach nie czuje go ani ja ani otoczenie. Zna ktoś zapach podobny ale bardziej trwały(oprócz La vie est belle) ?