Z
wielkim zniecierpliwieniem oczekujemy pewnie wszyscy premiery najnowszego zapachu Eau d’Italie Au Lac, ale szczegóły dotyczące lansowanie nie są mnie znane. Wiem, że jest to kwestia paru tygodni. Zresztą nawet świetnie poinformowane forum „O Perfumach” na gazeta.pl ściągnęło ode mnie tę informację bez podania źródła.
Jako pierwszy człowiek na świecie informuję (pobieżnie) o nowym LUTENSIE, po „Dziewczynie w Szpilkach” i „Mrocznej
Powłoce” tym razem Lutens funduje nad zapach zainspirowany pończochami- tak, to nie jest żart. Niestety, ma być naładowany nutami kwiatowymi, więc pewnie będzie to ulep podobny do „Celofanu”
Szykuje się też nowy Tauer Orange Star, w którym Andy szczycie się użyciem naturalnych olejków z klementynki i mandarynki oraz trawy cytrynowej. Z pewnym niepokojem odebrałem informację o absolucie z liściu fiołka, ale może nie taki diabeł straszny. W nutach odnajdziemy też ambrę, labdanum, wanilię, paczulę i nuty drzewne.
Z wielkimi nadziejami wypatruję męskiego CC- 10 Corso Como Uomo, choć nuty nie brzmią nadzwyczajnie: bergamota, mandarynka, imbir, jaśmin, ylang-ylang, pieprz, drzewo cedrowe, wanilia, ambra, piżmo. Można dyskutować nad innowacyjnością tej kompozycji i oby nie okazało się to odpowiednikiem Costesa 2.
Skarbem, który powinien być ogłoszony najważniejszym w tym poście są perfumy, które parę dni temu pojawiły się na luckyscent.com- Andree Putmann Preparation Parfumerie. Określany jako zabójczo pieprzowy co potrafi rozpalić (mnie w tej chwili do 38,7) wyobraźnię i ciało. Do tego dodajmy,
że za sterami oszałamiająco piękna Olivia Giacobetti i sukces prawie murowany. Kompozycja jest dostępna w wielkich ćwierćlitrowych butlach za 165$ (setka za 110, a trzydziestka za 65$).
Na koniec warto wspomnieć o nowym dziele rodziny Durante- Profumum Ninfea. Pierwsze skrzypce mają grać fiołek i róża. Raczej hitem nie będzie.
W Horn&More; dostępna już Tilda (Like This Etat Libre d’Orange). Dla mnie trochę zbyt wetiwerowa, ale wąchałem przelotem jakiś czas temu.



