21 maja 2010

Atelier Cologne Bois Blonds

Zapach jest lekki, świeży w klasycznych ramach z trochę iskrzącego kwiatu pomarańczy. Kwaśny bardzo, drzewny mało. Trwałość mizerna, stąd pewnie wielkie 200 mL-owe flaszki dostępne w sprzedaży. Cała seria zaciekawiła mnie przez osobę perfumiarza- Jerome Epinette, który stworzył udany początek zapachów Byredo (bo to co teraz ta marka i on wyprawiają to śmiech na sali po prostu) i seria Atelier Cologne jest również w większości jego dziełem, więc mogło być ciekawie. Szkoda, że nie jest.

Niestety, Bois Blonds nawet w kategorii „zapachów na lato” po prostu pada. Cała kompozycja sprawia wrażenie zrobionej na piasku czy coś w stylu domku z kart. Kwiat pomarańczy jest tak słabowity, że iskierki jakie lecą nijak się mają do mocy neroli, którą osiągnięto w innych perfumach. W połowie lekkie wetiwerowe podcięcie a w końcówce chemia totalna się wala. Czy to jeszcze nisza? Szkoda dnia i szkoda słów…

Nuty: neroli, różowy pieprz, kwiat pomarańczy, nuty drzewna, olibanum, piżmo, wetiwer
Rok powstania: 2010
Twórca: Jerome Epinette
Dostępność i cena: w Polsce brak; na luckyscent.com za 200ml zapłacimy 175$

Pozostałe recenzje

14 października 2026

Bond No. 9 The Scent of Peace for All (IFF)

Ta marka od wielu lat nie pojawiała się na blogu, choć ich dawne kompozycje potrafiły czarować. Kadzidło Andy Warhola czy New Haarlem to pewnego rodzaju klasyki. Wiele innych pozycji też było wysokiej jakości. Dzisiaj jednak o ich najnowszej premierze – Bond No. 9 The Scent of Peace for All. W zasadzie nie pisałbym o tych […]

Dołącz do dyskusji

guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów