
W polskim internecie ta premiera przeszła niemal bez echa.
Raczej trudno się temu dziwić, ponieważ Estee Lauder Glimmer to kolejne perfumy, które eksplorują wątki rozpoczęte w BR540, później reinterpretowane w Burberry Her, a jeszcze później w setkach klonów. Najbliżej im jednak do Giorgio Armani Si Passione Red Musk.
Propozycja Estee Lauder jest na ich tle bardziej rozcieńczona i mniej przyjemna w odbiorze. W Red Musk poziom syntetyczności był też duży, ale gra poszczególnych nut była zdecydowanie przyjemna i niosła pozytywną energię. W przypadku Glimmer tego efektu nie ma, bo zapach bardziej brzmi jak ich arabski klon. Nie ma w nich piankowej lekkości. Zredukowano grę cytrusów, które roziskrzały całość i przełamywały nuty słodkie dozą kwaśności. Molekuły piżmowo-ambrowe prezentują się typowo, czyli tanio i chemicznie. Nuty owocowe brzmią również sztucznie.
Opinia końcowa o perfumach Estee Lauder Glimmer
Na żadnym polu kompozycja ta nie wypada lepiej od Red Musk, więc dla mnie jest totalnie zbędną premierą.
Podkreślę jednak, że to nie są złe perfumy same w sobie – stąd wysoka ocena. Po prostu na rynku mamy znacznie lepszą, bogatszą, bardziej naturalnie brzmiącą i przyjemniejszą wariację w dokładnie tym samym klimacie.

Kampania perfum Glimmer

Wszystkie zdjęcia i informacje oficjalne pochodzą ze strony esteelauder.com



