GaliLu z Poznania przenosi się do Wrocławia… Oficjalne otwarcie w czerwcu.
Natomiast słynny Kraków zostanie otwarty już niebawem- 16 czerwca
GaliLu w Krakowie i we Wrocławiu… Poznań out
Pozostałe recenzje
Nortean Ertale
Absolut z liści czarnej porzeczki pochodzący z północnego kraju, którego nie znamy zbyt dobrze…
Liquides Imaginaires Ame de Fleur
Kwiatowa premiera Liquides Imaginaires
Memo Cap Camarat
Memo znowu w wysokiej formie
Dołącz do dyskusji
Proszę mi wybaczyć, ele, obcesowość, ale mam pytanie. Skąd przekonanie, że "Galilu nie ma szans utrzymać się w innym mieście niż Warszawa"? Czyżby tylko w Warszawie żyli miłośnicy woni nietypowych? Jakaś specjalna ekumena dla polskiej perfumoholicznej elity? Jeśli tak, to powinnam chyba zacząć zbierać dowody na to, że w rzeczywistości jestem Warszawianką! 😛 …czego jestem w istocie równie bliska, co zamieszkania 450 metrów pod ziemią. Bo przecież w słabości do perfum ważny jest raczej pozytywny snobizm niż pełen pychy egocentryzm. Zatem nie miejsce zamieszkania jest faktycznie istotne, a pewien rodzaj wolnomyślicielstwa (jeśli wolno tu użyć archaicznego stwierdzenia). Więc raczej pożyjemy, powąchamy.
Tradycyjnie.
Pozdrawiam
Wiedźmo z Podgórza nie wiem skąd w Tobie tyle oburzenia. Ja w swoim osądzie nie wnikałem w socjologiczne aspekty obu miast, ale w siłę nabywczą. Lokalizacja jest świetna, co za tym idzie wielkie koszty najmu, media, ew. pensja pracownika, koszty finansowe (jeżeli coś było na kredyt) a przecież wiemy, nisza to nisza, generuje małe zyski, a koszty są duże. Mamy już upadek poznańskiego Galilu, częstochowskiej Quality. Tylko wrocławskie Quality sprzedaje samą niszę (lokalizacja w hotelu 4*) reszta z Quality wspiera się selektywnymi. Owszem Galilu sprzedaje tylko niszę, ale porównaj zarobki mieszkańców Krakowa a Warszawy. W Krakowie zarabia się przeciętnie mniej niż w Katowicach, a co dopiero Warszawa. I uwierz nie dyskryminuję żadnego z tych miast, sam niebawem zamieszkam w Krakowie, ale realia są takie jakie są, piękno pięknem, snobizm snobizmem,ale biznes biznesem i musi się opłacać.
Pozdrawiam,
ele
Chciałabym zamieścić jeszcze dłuższe słówko do ele-Łukasza, z racji wyjaśnienia i podsumowania (gdyż odpowiedź przeczytałam dopiero przed chwilą): jasne, że biznes biznesem, w tym przypadku myślenie w kategoriach idealistycznych byłoby śmieszne. Chciałam tylko zaznaczyć, że dość często bywam we wrocławskiej Quality (po części "z braku laku"), niemal zawsze w sklepie są jacyś klienci i stosunkowo niewiele osób wygląda na dość przypadkowych kupujących – gości hotelu. Cały sekret powodzenia polega bardziej na ogólnej lokalizacji: w granicach Starego Miasta, w kwadracie ulic "zasiedlonych" przez banki, kancelarie prawne, biura wielkich koncernów itd. itp. To raczej pracownicy tychże napędzają koniunkturę Quality. Zatem wszystko będzie zależeć od tego, gdzie dokładnie rozlokuje się wrocławska GaliLu (Marcinie, wiesz może?). Być może dzięki temu poradzi sobie także Kraków? I tyle w tym temacie. 🙂
Pozdrawiam i życzę pogodnego dnia!
Poznańska lokalizacja nie mogła być lepsza, bo był to Stary Browar.
Wydaje mi się jednak, że po pierwsze problem polegał na absolutnym braku promocji, a po drugie na fatalnym dobraniu asortymentu.
Widzę jednak, że uczą się na błędach – "w Krakowie mają być dostępne tylko ich perfumy, bez pielęgnacji i kolorówki."
W Poznaniu miała miejsce dokładnie odwrotna sytuacja i to był gwóźdź do trumny.
W.D.
"Gwiazdy" z sephory i douglasa rzadko trafiają do perfumerii typu quality czy galilu, a poza tym psim obowiązkiem "gwiazd" pracujących w tychże sephorach i douglasach jest dawanie próbek klientom a nie zużywanie ich samemu tudzież sprzedawanie na allegro, tyle w temacie. Co do poznańskiej galilu to faktycznie asortyment był fatalny, sama pielęgnacja i kilka smętnych flakonów perfum stojących na ladzie! Fakt, lokalizacja była aż za dobra, oprócz nieciekawego asortymentu, zjadł ich wynajem, o ile się orientuję za sklep który mieli musieli płacić conajmniej 50 tysięcy miesięcznie, jeżeli nie więcej, szkoda, może trzeba było zmienić asortyment i lokalizację, a nie zaraz zamykac sklep.
Lokalizacja poznanskiego GaliLu moim zdaniem była nie do końca taka świetna – owszem, Stary Browar, ale pierwszy lokal przy wejściu bez witryny na zewnątrz. Zazwyczaj tego pierwszego sklepu nikt nie zauważa. Wcześniej była tam firma kosmetyczna Sabon, pamiętam jak znajoma upierała się, że tego sklepu tam nie ma, wzrok po prostu automatycznie wędruje w dal. No i asortyment istotnie maksymalnie minimalistyczny.



