21 kwietnia 2026

Liquides Imaginaires Ame de Fleur

Liquides Imaginaires Ame de Fleur

Marka Liquides Imaginaires również przygotowała nowość na aktualny sezony wiosenno-letni.

Perfumy Ame de Fleur to jednak zapach bez historii. W mojej ocenie to chemiczne i świeże połączenie kwiatowych molekuł z wonią landrynki owocowej. Perfumy można nazwać uroczymi, ale nie kryje się za tym żadna głębia. Rozwój tej kompozycji jest przewidywalny, a baza wręcz wchodzi w stereotypowo zakurzone tony.

Zacznijmy jednak od początku. Rozpoczęcie jest dość intensywne. To woń białych kwiatów, kropla róży i landrynka-karmelek, do którego mistrz-karmelarz dodał dużo kwasku cytrynowego. Nie osiągamy jednak poziomu, który uzasadniałby nazwanie kompozycji perfumami smakowitymi. Czuć tu pewne rozcieńczenie. Zapach w tych swoich nutach jest w pewien sposób radosny, ale raczej na zasadzie szamponów „zielone jabłuszko”, które też radośnie się kojarzą.

Później kompozycja traci wątki kwaskowe i landrynkowe. Staje się wprost molekułowo-kwiatowa. Jaśmin i tuberoza, które miały być wątkami głównymi są przedstawione w formie hedionowej. Jest tu zatem lekkość, świetlistość, ale jesteśmy bardzo daleko od woni naturalnych kwiatów. Tego typu konstrukcje możemy raczej utożsamiać z niską półką, a nie perfumami niszowymi.

Gdyby tego było mało, to w bazie możemy poczuć ambrowo-piżmowo-drzewne molekuły, które też nie tworzą żadnej wartości dodanej. To sztampowe połączenie, które moglibyśmy znaleźć w dowolnej kompozycji mainstreamu…

Opinia końcowa o Liquides Imaginaires Ame de Fleur

Zapach w mojej ocenie zbędny i nudny.

Kampania perfum Ame de Fleur

LI Ame de Fleur

Wszystkie zdjęcia i informacje oficjalne pochodzą ze strony liquidesimaginaires.com

Najważniejsze cechy:

charakter: kwiatowy

Charakterystyka:

Nuty: róża, heliotrop, gruszka, szafran, tuberoza, jaśmin, akord drzewny, piżmowy i ambrowy, cytryna

Rok premiery: 2026

Twórca: Fabrice Pellegrin

Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 100 mL

Trwałość: dobra, około 6 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

guest
11 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
maga
maga
1 miesiąc temu

nutami bazy są Ambrox® Super, Clearwood, Z11™ i Drzewo kaszmirowe.Ta marka syntetykami stoi, aż się odechciewa testować. Zwłaszcza, że mój nos nie nadąża za tymi urojonymi „nutami”, w Blanche Bete czuję głównie nowe opony samochodowe.

Mariusz
Mariusz
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  maga

Myślisz, ze hermesy oceniane na 9/10 to same naturalne olejki? Ja nie krytykuje za syntetyki, a za wydzwiek, i tu warto na to patrzec

Alka
Alka
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Mariusz

Chyba żartujesz, fajne Hermesy kupisz za 200 zł, a i tak są dużo lepszej jakości składników, bez tej chemicznej do bólu bazy. Te potworki z R i TM pachną tak samo, to nie „wydźwięk”, naturalne składniki po prostu czuć. Jak mam wydać powyżej 1000 to wolę np. naturalne Ormonde Jayne, od tych wszystkich Byredo i Bois Imperiali pachnących trociną.

Mariusz
Mariusz
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Alka

Ja rozumiem kwestie zakupowe i co kto woli, ale syntetyki nie musza być zle

Alka
Alka
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Mariusz

„syntetyki nie muszą być złe” tylko że to dyskusja o gustach. Jeden je wyczuwa i odrzuca, drugi woli syntetyki pachnące słodką truskaweczką na cały pokój od naturalnych, „chropowatych” i dość ulotnych kompozycji naturalnych, może je odbierać jako retro babcine i nudne. Tylko że.. syntetyki są tanie i w zapachu za 1200 zł użycie tych gotowych molekuł to skok na kasę. Dlatego w zapachach z Rossmanna tak nie rażą jak w drogiej niszy, w której jednak szukają perfum ludzie, którym zależy na jakości. Druga rzecz, to że syntetyczne zapachy nie oszukują każdego nosa, Baccarat Rouge 540 ma grono fanek, które czują w nim jakieś słodkie cudowności i rzeszę ludzi czujących w nim jakieś szpitalne obrzydlistwo.

Mariusz
Mariusz
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Alka

Niektóre molekuly sa droższe niz naturalne olejki:) dobrze ze to tylko perfumy i nic poza tym

Aga
Aga
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  maga

Blanche Bete jest jednym z moich ukochanych zapachow. Jest tez jednym z najbardziej komplementowanych. Ja tam opon nie czuje, ale mysle, ze nie dla jednego opony nawet maja pozytywne konotacje 🙂

Mariusz
Mariusz
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Aga

To tak jak ja lubię megamare i nie czuje tam bandazy.:) syntetyki, jesli sa dobrze zrobione nie sa zle, oczywiście w moim mniemaniu liczy sie caloksztalt

Aleksandra
Aleksandra
1 miesiąc temu

Panie Marcinie, grzecznie zapytam, czy będzie recenzja nowego Shalimara? Zamówiłam w ciemno. L’Essence uwielbiam, ale nie mam pojęcia czego spodziewać się po MILLÉSIME ROSE. Aź się boję!

Anonimowy
Anonimowy
23 dni temu

S

Anonimowy
Anonimowy
23 dni temu

Tragiczny zapach. Ale marka zmieniła od jakiegoś czasu kierunek, należy do innego podmiotu, podobnie jak Clive, więc ma być „sprzedażowo”.