
Od jutra w GaliLu Olfactory możemy podziwiać najnowszą serię brytyjskiej marki- Penhaligon’s Anthology Collection (oraz część linii klasycznej (patrz niżej)).Na Koszykowej będzie na razie dostępne sześć pierwszych zapachów z serii. Wszystkie obecne kompozycje są próbą zmierzenia się z dawnymi brylantami z minionych dziesięcioleci. Jedne świetne, inne mniej, ale zawsze warte poznania. Jeśli dodam, że nozdrza nad Antologią zawiesił sam Bertrand Duchaufour to testy od razu zostają przesunięte w materię konieczności.
Penhaligon’s Eau de Cologne
Oryginalna formuła tego zapachu pochodzi z 1927 roku, ale obecna wersja zawiera cały potencjał jaki miał w sobie klasyk. Podobno. Z Eau de Cologne znamy się już parę tygodni, ale zawsze było coś innego do opisania, bardziej inwazyjnego, gorszego bądź lepszego. Prawda jest taka, że tutaj do czynienia mamy z nad wyraz solidną interpretacją wody kolońskiej. Są i iskrzące, na wpół dojrzałe cytrusy, które niosą wrażenie bladożółtego mrozu. Jest i rozmaryn, który wspaniale pobudza nabłonek węchowy oraz rozpycha przestrzeń dla gry cytrusów. Jedna z lepszych wód kolońskich jakie miałem przyjemność wąchać
Nuty: pomarańcza, cytryna, bergamotka, rozmaryn, neroli
Rok powstania: 1927/2010
To bez żenady chyba najbardziej ciekawa z pierwszej szóstki kompozycja. Iskrzy, dymi, turla się po podłodze. Nie ustoi w jednym miejscu i bez przerwy się zmienia. Raz uszczypnie, raz przytuli. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że za Orange Blossom stoi sam Bertrand Duchaufour to trochę łatwiej powinno nam być to wszystko pojąć. Na pewno zapach będzie wymagał oddzielnej recenzji, bo moje testy są przelotne, tylko blotterowo-nadgarstkowe, ale i one ujawniły bardzo dużo. Na pewno nie jest to typowa kompozycja kwiatowa a bardziej drzewna, trochę cytrusowa nawet. Potrafi wszystko podkreślić miękką kreską wanilii, aby za moment wbić cedrową drzazgę. Bez solidnych testów się nie obejdzie.
Nuty: neroli, fiołek, bergamota, cytryna, kardamon, pieprz różowy, pomarańcza, kwiat pomarańczy, jaśmin, tuberoza, róża, kwiat brzoskwini, orchidea, drzewo cedrowe, drzewo sandałowe, wanilia, piżmo
Rok powstania: 1976/2009
Oryginał pochodzi z roku 1949. Wersja z 2010 jest marna. Niby trawa, niby werbena, niby świeżość, ale wszystko jest po prostu kiepskie. Pachnie jak wyprana z naftaliną stara marynarka. Końcówka jakoś organicznie słodkawa. Nie, nie jest to dobry zapach.
Nuty: cytryna, limeta, petitgrain, wanilia, goździki, bergamotka, kolendra, szałwia, lawenda, piżmo, drzewo cedrowe, piołun
Rok powstania: 2010
Kapitalna gardenia, z którą miałem się zmierzyć już jakiś czas temu, ale zawsze to odkładałem. Wcale nie pachnie rokiem 1976, bo jest to kompozycja chrupiąca, soczysta, iście rabarbarowa. Choć negować roli kwiatów nie sposób. Z czasem na plan wchodzi jaśmin i tuberoza, które uwypuklają kształt tytułowej bohaterki i absolutnie nie dominują. Nigdy. Gardenia podobnie jak Orange Blossom należy do zapachów bardzo nieprzewidywalnych, która raz są tu, za moment tam. Czasami potrafi wyjść z tego kropla palącego olejku cynamonowego z wielką ilością eugenolu, czasami potrafi nawet lekko zadymić, ale zazwyczaj kończy się na tym piekącym, fenomenalnym posmaku. Przy odrobinie szczęścia, w ciepły i słoneczny dzień Gardenia pokazuje rewelacyjną waniliowo-piżmową bazę, która pasuje jak klucz do zamka wobec kwiatowych akordów głównych. Bodaj najlepsza wariacja na temat gardenii jaką spotkałem. Lepsza nawet od Gardenia Grand Soir- a to dużo znaczy.
Nuty: fiołek, rabarbar, bergamota, hiacynt, magnolia, zielone liście, róża, ylang ylang, neroli, tuberoza, jaśmin, goździki, cynamon, konwalia, benzoin, drzewo sandałowe, piżmo, wanilia
Rok powstania: 2009
A to proszę Państwa zapach pozbawiony nuty bazowej. Najbardziej dosłowny cytrus jaki w życiu wąchałem. Taki na „a psik”. Bez wielkiej filozofii, ale ta prostota ujmuje i przez to wiem, że Extract of Limes będzie moim zapachem na przyszłe lato. Trochę kwaśny, trochę zielony, może nawet jadowity. Migocze gdzieś w niskim pH. Po prostu muszę go mieć na wakacje.
Nuty: limona, petitgrain, cytryna, neroli
Rok powstania: 2009
Penhaligon’s Night Scented Stock
Wybitnie kwiatowy, osadzony z niemal skórzane ramy benzoinu. Niestety za mało się znamy, żebym mógł napisać coś więcej, bo łatwo o błąd. Na pewno do tej kompozycji wrócę.
Nuty: cynamon, goździki, paczula, benzoin, wetiwer, drzewo sandałowe, heliotrop, lilia, fiołek, ylang ylang, jaśmin, wanilia, piżmo, bób tonka
Rok powstania: 2009
Seria Anthology zawiera w sumie 8 zapachów. Oprócz wyżej wymienionej szóstki, którą od jutra będzie można dostać w GaliLu kolekcja obejmuje też Jubilee Bouquet (kwiatowy) i Zizonia (drzewno-przyprawowy) (będą dostępne zapewne wkrótce).
Również klasyczna linia Penhaligon’s znajdzie miejsce w perfumerii na Koszykowej, ale nie w pełnym składzie. Dostępne będą następujące zapachy:
– Opus 1870
– Endymion
– Artemisia
– Malabah
– Elixir
– Bluebell
– Blenheim Bouquet
Za 100 mL perfum z serii Anthology zapłacimy 500 zł (wobec 120 euro na AusLiebeZumDuft, 130 $ na LuckyScent). Seria podstawowa posiada ceny 395 zł za 100 mL i 280 zł za 50 mL (dokładnie tyle samo co w perfumerii Quality Missala).
Zapewniam Was, że na tym nowości się nie kończą i w planach są kolejne niszowe marki, nie tylko w GaliLu. Szczegóły już wkrótce…
Wszystkie fotografie pochodzą ze strony producenta i dystrybutorów.







