Dziś widziałem go w Sephorze…
Rzadko, naprawdę rzadko oceniam perfumy po opakowaniu, ale w tym wypadku nie mogło być inaczej.
Wymiotująco niebieska, prześwitująca butelka i pokryty odpryskującą, błyszczącą farbą atomizer…
W dodatku na flakonie sprofanowana…
No i w tym roku żenada nie pozostawiła suchej nitki na 3,14… Pi Neo Tropical Paradise ze swoim koszmarnym flakonem zapisuje się w historii światowej sztuki designu. Polecam pójść do Sephory i chwycić to „coś” w ręce.
Jutro otworzę próbkę i zobaczę, czym to jest… Brrr!! Aż się boję…




