7 maja 2011

Lorenzo Villoresi Iperborea — mroźne, narkotyzujące kwiaty

Iperborea to zapach ilustrujący krainę wiecznego szczęścia (Hiperborea), która zdaniem starożytnych Greków znajdowała się na dalekiej Północy.

Lorenzo Villoresi rzadko lansuje nowe perfumy. Ostatnimi był Alamut w roku 2006. Częstość godna mistrzów starego stylu, nieprawdaż?

Aż w końcu, nie bez kłopotów i przestojów, przedstawił florencki mistrz swoje wyobrażenie mroźniej Północy. Przypomnę tylko, że Iperborea była wystawiana w 2010 roku na międzynarodowych targach Pitti we Florencji, ale jako 3 butelki z minimalnie różnymi składami. Podobno odwiedzający mieli zdecydować, która jest najtrafniejsza. Nie wiem jak potoczyły się losy 3 proponowanych mikstur, ale Villoresi przez ostatnie pół roku na pewno jeszcze podkręcił swoje perfumy i dopiero po tych zabiegach zdecydował się na światową premierę. Czytaj dalej…

Dziś Iperborea robi kolosalne wrażenie. Jest zmienna, iskrząca i śnieżna. Zachowuje się jak płatki mydlane w lodowatej wodzie. Momentami może aż zatkać płuca od nadmiaru świeżego i zimnego tlenu. Nie sądziłem, że kiedyś będę się wypowiadał w takich superlatywach o zapachu ze strikte kwiatowej grupy. Patrząc bowiem na skład tej mikstury, odnajdziemy w nim niemal wyłącznie bardzo intensywne kwiatowe składniki. Zaznaczenia wymaga jednak fakt, że nie są one buduarowe, duszące, czy ordynarnie babsztylowate. Villoresi pokazuje kwiaty zmrożone, narkotyzujące, bardzo świeże, ale przy tym wszystkim niebanalne.


Iperborea jego ręką jest malowana od roślinnej zieleni łodyg i liści, przez pudrowo-mydlane akordy fiołka i białych kwiatów, po piżmową, przypominającą wykrochmaloną pościel z adamaszku bazę. Taki rozwój zapachu może nie jest nowością w świecie perfum, ale zaręczam, że Villoresi zrobił to sposób całkowicie nowatorski. Wada jest tylko jedna. Iperborea w ogóle nie jest trwała. No, ale może tak ma być. Wszak doświadczać krainy wiecznego szczęścia nie można cały czas.

Nuty: konwalia, fiołek, nuty zielone, pomarańcza, mandarynka, brzoskwinia, białe kwiaty, magnolia, mimoza, konwalia, jaśmin, kwiat pomarańczy, piżmo, nuta drzewna
Rok powstania: 2011
Twórca: Lorenzo Villoresi
Cena, dostępność, linia: za 50 mL wody toaletowej zapłacimy 275zł w perfumerii Quality Missala; za 100 mL – 395 zł.

Fot. nr 2 z basenotes.net
Fot. nr 3 z gatetonowhere.de
Fot. nr 4 z cardplace.ru

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

16
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
16 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
AnonimowyMarcin BudzykŁukaszJAROSLAV Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bezdymne Nu wobec tego?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jak mydlany to ja podziekuje. i to za takie pieniadze…

Łukasz
Gość
Łukasz

Przypomnę poprawną wymowę, bo często słyszę złą. Mówimy "willorezi" a nie "willoresi".
Zapach dla młodego zwiewnego dziewczęcia fruwającego jak motyl na łące 🙂

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Luke… Z kwiatka na kwiatek???

JAROSLAV
Gość
JAROSLAV

moim zdaniem zapachy LV są niestety najczęściej pomijanymi na blogach
🙁
cieszy mnie fakt pojawienia się recki u ciebie:)
z nut nie wygląda to jakoś specjalnie ciekawie,ale za to z twojego opisu aż chce się testów 🙂
J

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Jarku. Bo zazwyczaj zapachy LV to stępione siekiery. Iperborea jednak jest naprawdę ciekawa, choć bezsprzecznie kobieca.

A. Paczuszka do Ciebie wyjdzie ode mnie dopiero we wtorek… Chyba, że chciałbyś ją osobiście odebrać np. w ZT, GalMoku lub Arkadii. 🙂

JAROSLAV
Gość
JAROSLAV

rzeczywiście tu się z tobą zgadzam.
niesamowicie dają po nosie,szczególnie negatywnie:PACZULA,UOMO,WILD LAVENDER…brrr 🙂
jak dla mnie GAROFANO,ALAMUT oraz TEINT DE NEIGE to najlepsze co testowałem.
Marcin na ten czas nie ma mnie w Wawie.
jeżeli mogę prosić o wysyłkę,którą ktoś za mnie odbierze:)będę przeeeeogromnie wdzięczny:)
pamiętaj że ja nie zapominam:)

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Ok, nie ma sprawy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czyli, że to niby zapach dla puszczalskiej? skoro motyl z kwiatka na kwiatek?

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

*Anonimowa… No cóż. Ja bym nie powiedział, że Iperborea jest zapachem dla "puszczalskiej". To nadinterpretacja. Poza tym trzeba zachować trochę dystansu do otaczającego nas świata. Łukasz porównał do motyla, to ja zapytałem, czy to taki motyl "z kwiatka na kwiatek"…

A o czym myślał Luke to się dopiero okaże. Ale na 99% mogę powiedzieć, że wcale mu nie chodziło o powiązanie Iperborei z jakimiś negatywnymi obszarami. Zapach jest po prostu lekki, kwiatowy, bardzo zimny, mroźny i mydlany. Choć na pewno bardzo różny od innych kompozycji w tym klimacie.

Łukasz
Gość
Łukasz

No może nie z kwiatka na kwiatka. W takim locie do ukochanego – miłość motyli, jeżeli czujesz, o czym piszę.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Luke… Ja wiedziałem od początku, że o to chodzi. Trochę z przekąsem zadałem pytanie, ale jak widzę, ktoś odebrał to zbyt serio. 🙂 🙂

Łukasz
Gość
Łukasz

Mam blotter pod nosem i widzę taką Zosię z "Pana Tadeusza" bosą na łące lekko fruwającą w białej lnianej sukienneczce.

p.s. A w Warszawie byłem naprawdę krótko. Wybaczy?

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Nie wybaczy… 😛

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Albo wybaczy… Masz wiadomość na FB 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Prendre la place du mari le laisse parlé je serais
quoi ne me forcément avoir une épicerie demoiselle a envie de chuchotante peut être un étions une petite dizaine doit me prendre autant de film xxx t en veux une non, comme dans ce qui suit de
cette façon si se demander quoi je je ne lui ai le lendemain matin vous me la loi mais de proposer pour
le bien être de.