7 czerwca 2026

Dlaczego nie szukam nowych marek do Impressium na targach…

Na tegorocznych targach Esxence spędziłem w tym roku dłuższą chwilę (poprzednio udawało mi się być tylko przez 4-5 godzin)

Wpadłem też na ciekawy pomysł, żeby do Mediolanu lecieć przez Stambuł. Z jednej strony wiąże się to z  koniecznością przejścia dwóch kontroli paszportowych i wydłużoną podróżą, ale z drugiej – ze wspaniałym serwisem Turkish Airlines, który w klasie ekonomicznej sięga pułapu klasy biznesowej Lotu/Lufthansy. Do tego dochodzi transfer na lotnisku w Stambule, który zapewnia większe wrażenia zapachowe niż całe targi w Mediolanie (plus są tu saloniki na poziomie wyższym niż w Europie/Ameryce)… Znajdziemy tu kilkaset marek perfumeryjnych, w tym te najdroższe. Polecam!

Wróćmy jednak do Włoch

Przewąchałem około 50-100 nowych zapachów. Oczywiście, o rzetelnych testach nie ma mowy w takich warunkach, ale doświadczenie zdobyte przez lata pracy pozwala mi nawet w takich prób wyciągnąć obiektywne fakty o kompozycjach.

Prawda jest taka, że od lat nie znajduję na tego typu targach żadnych ciekawych, NOWYCH marek, które chciałbym wprowadzić do Impressium.

Kolejne firmy powstają jak grzyby po deszczu, ale dosłownie ŻADNA (z tych, które poznałem) nie przedstawia większej wartości w mojej ocenie.

Mamy zatem trzy podstawowe zjawiska:
1. Kopiowanie hitów (BR 540, Bianco Latte, Bois Imperial, Lost Cherry, lepkie owoce od ananasów po banany, wiśnie i brzoskwinie oraz piżmowo-ambrowe bomby) zazwyczaj jest nieudolne i słabe. To wynika z obiektywnych kwestii technicznych. MFK, Xerjoff czy Essential zamawiają wielkie ilości kompozycji i mogą z tego powodu negocjować cenę bez utraty jakości. Małe marki, żeby nawiązać do klimatu ich klasyków muszą zadowolić się surogatami, które przy ich skali są często droższe niż lepszej jakości składniki zamawiane w dużych ilościach przez duże marki.

Wszystko ma być mocne, lepkie, syntetyczne, tanie i trwałe – i to jest smutny przepis na sukces w dzisiejszym świecie perfum niszowych.

2. Małe marki, które bazują na wysokiej jakości składnikach, ale bez wiedzy perfumeryjnej. To tak jakby dać przypadkowej osobie na ulicy dostęp do najdroższych składników świata i kazać jej zrobić perfumy… To nie ma szans powodzenia (albo są one minimalne)

3. Są też stali, duzi wystawcy, których znamy od lat (Nicolai, Essential, Ella K, Giardini di Toscana, Lorenzo Villoresi itp.) i którzy są największą wartością tych targów. I tam jest sens szukania perfum jakościowych.

Do punktu 1) dodałbym jeszcze marki, które wyceniają się na 200-400 EUR za flakon, a prezentują jakość na poziomie niskiej półki lub klonów/odpowiedników/podróbek. To jest dla mnie totalnie nieporozumienie, które zwłaszcza widoczne jest w firmach w z regionu arabskiego. Często występują tu świecące od złota butelki, fikuśne pudełka i opowieści o tym, że to „najlepsze” perfumy świata…

Ostatnie marki, które pojawiły się w Impressium: Nortean, Bergamoss, Balchaud, Au Pays de La Fleur d’Oranger, Unika – nie były tam w ogóle reprezentowane. Pojawiło się jedynie La Closerie des Parfums, ale to jest w mojej opinii świetna firma.

Absolutnym zwieńczeniem tego wszystkiego był jeden Pan-Właściciel, który szczerze przyznał, że próbował budować swoją markę od lat i tworzył autorskie kompozycje, ale mu to nie wyszło. Zaczął więc tworzyć tanie odpowiedniki i nagle jego biznes eksplodował. Oczywiście, mowa o marce arabsko-niszowej… Odkryłem też markę węgierską, która ma dokładnie ten sam model – oni nawet się nie kryją z tym, że robią podróbki innych firm w cenie 100-150 EUR za flakon.

Idzie to w złym kierunku…

Zaznaczam, że jest to moja tylko opinia.

 

Dostałem też kilkadziesiąt próbek, które tylko potwierdzają, że nie jest dobrze…

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

guest
4 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Łukasz
Łukasz
1 godzina temu

Oczywiście masz rację. Na szczęście mamy ograniczone możliwości poznania tego wszystkiego, a tym bardziej zakupu. Są marki, które tworzą od l warto tam szukać. Ja ostatnio wąchałem sobie Aommasai i Coze. I przywołało to moje wspomnienia sprzed kilkunastu lat, kiedy wąchałem je po raz pierwszy. Te nowe marki są tworzone dla nowej tik-tok-owej generacji konsumentów, tam jest potencjał.

Weronika
Weronika
1 godzina temu

Świetny post Panie Marcinie 🙂 Myślałam, że to mój nos szwankuje,ale nie….to w niszy jakieś straszne rzeczy się porobiły. I mam takie samo zdanie o tych wyskakujących jak grzyby po deszczu nowościach – ,,mocne, lepkie, syntetyczne, tanie i trwałe ” i to jest sukces. I właśnie obserwuję uważnie jak większość ludzi leci do takich kiepskich kompozycji w otoczce niby luksusu i bogactwa,które kosztują setki i tysiące,a według mnie nie warte są nawet 150 zł 🤷 To dlatego ciągle wracam do sprawdzonych,solidnych ,świetnych marek,które dają mi ,, coś więcej” niżeli tanie syntetyki bez duszy. W ogóle naprawdę nie rozumiem jak większość kiepskich kompozycji ,staje się hitami i pożądaniem dla wielu. Wśród tak wielu ,, koszmarów perfumeryjnych” ciężko wyłapać coś godnego uwagi. Ostatnio tyle się nawąchałam tych wszystkich modnych perfum nad którymi każdy się rozpływał z och i ach i które sprzedają się na grupach perfumeryjnych jak świeże bułeczki i byłam w szoku – jak to wszystko jest kiepskie,marne i sztuczne. Wracam więc ciągle do Impressium jak również na bloga, bo mam tu wszystko czego mi potrzeba. Oczywiście zdarzają się w tym całym światku niszy perfumy bardzo dobre,ale już coraz rzadziej. Dlatego kocham marki niszowe,które cały czas trzymają się wyznaczonych przez siebie szlaków bycia ,,autentycznym pięknem perfumeryjnym” bez tej całej mody i sztuczności. I super w ogóle, że podzielił się Pan swoimi doświadczeniami perfumeryjnymi z targów 🙂

Kostiumiusz Nacjonalista
Kostiumiusz Nacjonalista
1 godzina temu

panie Marcinie, dziękuję za ten głos. Mój nie ma żadnej wartości w dyskusji, ale dla spokojnego sumienia dodam od siebie że całkowicie bojkotuję i pomijam domy typu Lattafa, Maison Alhambra, French Avenue czy Paris Corner. Precz z odtwórczością i wtórnością. Przestańmy używać mięciutkich określeń typu: „klon”, „duplikat”, „inspiracja” tylko nazywajmy po imieniu fakt podrabiania mainstreamowych zapachów na szeroką skalę. Jak coś udaje flakon Oud Wood, udaje nazwę i udaje zapach, to tu nie ma pola do dyskusji.

Ona
Ona
8 minuty temu

Jeżeli mówimy o mierności, to ja się pytam, co Giardini di Toscana robi w Impressium?

Ostatnio edytowano 7 minuty temu przez Ona