6 czerwca 2011

Hermes Un Jardin en Mediterranee — wiecie, jak pachną kropki?

Czy potraficie wyobrazić sobie zapach dymny i drzewny, ale jednocześnie pełen słodyczy i zieleni? Pozornie trudne zestawienie cech udało mi się jednak znaleźć już dawno w perfumeryjnym flakonie, co zresztą po tytule recenzji nie jest tajemnicą. Pierwsza pozycja z serii „Un Jardin…”, która powstała w 2003 roku do dziś jest uważana przez znawców za najlepszą. Pomijam już fakt, co znaczy słowo „najlepsza”. Wszak o gustach się nie dyskutuje. W dużym uproszczeniu uznajmy zatem, że Un Jardin en Mediterranee zdobył… Czytaj dalej… uznanie zarówno wśród profesjonalistów, jak i osób szukających po prostu pięknych perfum. Zawsze wychodziłem z założenia, że dopiero połączone poparcie tych dwóch grup świadczy o klasie zapachu. Czym bowiem jest triumf w wąskim gronie specjalistów bez pozytywnych uczuć fanów?

Un Jardin en Mediterranee spokojnie mógłby być uznany za zapach niszowy. Dalece odbiega od standardów zapachów sieciowych, ale zwracam uwagę, że Hermes podjął decyzję o ekskluzywnym podejściu do sprzedaży w ostatnim czasie. Marka znikła z Sephor i została tylko w największych Douglasach, przynajmniej w Polsce.

Sam zapach jest, że tak powiem, zupełnie odmienny od klasycznego ujęcia świeżości. Zaczyna się soczystymi cytrusami ze sporym liściastym ładunkiem zieleni. I wcale nie przypomina obrazu malowanego ruchami pędzla. To ostre i wyraźne odwzorowanie barw natury, kropka po kropce. Paleta barw jaką posłużył się Jean Claude Ellena nie miesza się ze sobą bezpośrednio. Każdy element zachowuje tylko swoje cechy, ale same kropki zdają się gdzieniegdzie mieszać. Teraz ja namieszałem nieźle, co nie? Generalnie to jest tak, że czujemy w Un Jardin en Mediterranee bardzo krystaliczne składniki. Drewno jest drewnem, cytrusy cytrusami, a figa figą. Czasami słychać jednak przemieszanie. Wtedy zapach absolutnie nie zlewa się w jedną całość, ale obok brunatnych pni cedru wyrasta zieleń figowych liści i fiolet ich owoców. No i wszystko jest cały czas oddzielone od siebie. Ostre.

Nosząc na sobie Un Jardin en Mediterranee widzę, że to zapach, który wymaga szerszego kontekstu. Że nie jest beznadziejnym „perfumkiem”, który na półkach znalazł się w celu generowania zysków, że stoi za nim pomysł twórcy i jego wielkie umiejętności.

Ze względów praktyczny dodam, że perfumy wymagają osłony przed światłem, ciepłem i wilgocią. Łatwo zmieniają barwę, choć zapach pozostaje bez zmian.

Nuty: mandarynka, bergamota, cytryna, kwiat pomarańczy, oleander, cyprys, figa, piżmo, drewno cedrowe, jałowiec
Rok powstania: 2003
Twórca: Jean Claude Ellena
Cena, dostępność, linia: za 100 mL wody toaletowej zapłacimy 405 zł z najlepszych perfumeriach Douglas w Polsce
Trwałość: jak na zapach świeży całkiem dobra, około 5 godzin


Fot. nr 2 z journaldesfemmes.com
Fot. nr 3 z boisdejasmin.typepad.com

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

13
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
13 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Anonimowyanna_calgaryMarcin Budzykmichal encki Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zgadzam się w 100%. To najpiękniejszy ogródek, ale pomonsunowy też mi się podoba. Oba są niebanalne i ciekawie prezenetują nutę zielnoną. Muszę jeszcze wrócić nosem do tego najnowszego.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Marcinie! Popraw link w "Czytaj więcej", bo po raz kolejny wyskakuje onet.pl

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Dla nie Toit też jest w porządku. 🙂

* Ok, już poprawiłem. Przez ten stres znowu zapomniałem. Dzięki.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Widać, że spadek popularności przyczynił się do większej dbałości o jakość recenzji… Buahahaha

Nic Cię już nie uratuje.

Życzliwy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ty w stresie? Poważnie?

michal encki
Gość
michal encki

Ta metoda kropek nazywa się pointylizm.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Nie jest ważna przyczyna, ważny jest skutek. Cieszę się, że recenzja się bardziej podobają. 🙂

* Nie, luz maksymalny odczuwam.

* Michale, po raz kolejny dziękuję. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

początki mają różne, ale po godzinie wszystkie ogródki pachną na mnie tam samo – wystarczy więc jeden – ten lubię najmniej, o ile mnie pamięć nie myli

Anonimowy
Gość
Anonimowy

kocham ten zapach!! mój M. tez go kocha. zawsze mamy flakon na czarną godzinę 🙂 obowiazkowy zapas przywożę z wypadów na narty do Włoch, tam cena oscyluje w granicach 60 eu.

anna_calgary
Gość
anna_calgary

Ten komentarz został usunięty przez autora.

anna_calgary
Gość
anna_calgary

To byl moj faworyt, ale maz uparcie twierdzi ze w nutach bazy to on ma WC Pickera 🙂 i niestety juz nie potrafie na niego patrzec bez tej konotacji srodka do czyszczenia ….

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam te perfumy od 5lat.Sa piekne,nietuzinkowe…Opis pana je pieknie odzwierciedla.Najbardziej lubie je na ciepłe,letnie wieczory.W mojej opinii to najpiękniejsze perfumy Hermes'a.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie wiem czy czytuje Pan komentarze pod starszymi postami, ale jeśli tak – chcę skorzystać z okazji i podziękować Panu za poziom i wszechstronność Pana bloga i recenzji. Niezwykle cenne. Np.: szukałam właśnie informacji czy to normalne, że Un Jardin Mediterranee może zmienić kolor – nigdzie jej nie znalazłam. Tylko u Pana. Czyli po raz kolejny potwierdził Pan moją opinię, że znajdę tu wszystkie ważne informacje. Dziękuję!:)