Najlepsza internetowa perfumeria oryginalny asortyment, ekspresowa dostawa
Link
3 lipca 2011

Guerlain L’Art et la Matière Rose Barbare — miód i krew

W 2005 roku Guerlain Paris zaprosił do współpracy trójkę wybitnych nosów, którym powierzono stworzenie artystycznych kompozycji z najcenniejszych stosowanych w perfumerii składników. Daniela Rocher-Andrier stanęła za mroczną twarzą arcydzięgli (Angelique Noire), Olivier Polge zabawił się albinotyczną skórą (Cuir Beluga). Natomiast Kurkdjian… Kurkdjianowi… Czytaj dalej… przypadł miód i róża (Rose Barbare). W 2011 roku seria liczy więcej pozycji, ponieważ paryska firma nie spoczęła na laurach. Najnowszym zapachem jest Tonka Imperiale, o którym napisałem, że przypomina mi zapach stalowych elementów w komorach gazowych. Czasami skojarzenia zapachowe bywają doprawdy niesamowite, ale przecież to niezależne od nas samych. Wyobraźnia gna do przodu bez patrzenia się na konwenanse. Iskry w neuronach przeskakują mimowolnie, szybko, bez obycia.

Rose Barbare ma chrypliwy głos.

Przypomina skrystalizowany miód na piekącym, przekrwionym gardle. Różana czerwień ostro graniczy z kremowym kolorem drapiącej słodyczy. Całość doprawiona jest solidną dawkę aldehydów, ale próżno szukać to aromatu babcinego kredensu z kosmetykami pamiętającymi czas międzywojenny. Rose Barbare przy tym całym zagęszczeniu klasycznych składników jest wciąż kompozycją świetnie pasującą do nowego wieku. Nie powinien więc dziwić fakt, że Guerlain wybrał właśnie ten zapach jako wizytówkę i pierwszą twarz kolekcji L’Art et la Matiere.

Jest fenomenalny, zmienny w czasie, ale w każdej sekundzie bardzo dobry. Nie mięknie i nie rozpuszcza się w lejącą słodycz. Wręcz przeciwnie, nabiera z czasem wytrawności czerwonego wina. Drzewny i bogaty bukiet owoców znany z toskańskich produktów nadaje Rose Barbare niesamowicie szlachetnego charakteru. Róża staje się nieco pomarszczona, płatki nabieraj suchej maniery, wręcz zaczynają się kruszyć. Pojawi się paląca nuta eugenolu, tak dobrze znanego znanego z olejków goździkowych i cynamonowych. Korzenna, miodowa i szalenie wytrawna jest róża Barbary. Do samego końca zachowuje drapiące przymioty i nawet w bazie potrafi czynić niemożliwe rzeczy.

Żałuję, że tylko dwa zapachy z tej kolekcji dane mi było poznać, bo uczta dla nosa musi być to zaskakująca. Jednocześnie świadom jestem niedostępności tych perfum, więc porównam je do Jewel marki M. Micallef i szerzej znanego Soir de Lune. Z tym, że trzeba pamiętać o nieporównywalnie większym udziale róży w kreacji klimatu Rose Barbare.

Nuty: róża, miód, przyprawy, aldehydy
Rok powstania: 2005
Twórca: Francis Kurkdjian
Cena, dostępność, linia: w Polsce niedostępne; we flagowym butiku Guerlain przy Polach Elizejskich w Paryżu kosztuje 168 euro; tylko jako 75 mL; woda perfumowana
Trwałość: bardzo dobra; ok. 7 godzin

Fot. nr 2 z waftbycarol.blogspot.com
Fot. nr 3 z perfumowyblog.files.wordpress.com

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

9
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
9 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
bebe509Marcin BudzykAnonimowyAgnesJAROSLAV Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Uwielbienie dla Guerlain zapoczątkowały Champs-Élysées 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pięknie napisana, a zapach też musi być nieziemski. Nawet całkiem wyraźnie go sobie wyobraża. Soir de Lune, róża, palące przyprawy.
Dziękuję za tak plastyczny opis.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Wstyd się przyznać, ale Pól Elizejskich za Chiny teraz nie pamiętam. Czas odświeżyć pamięć.

* Dziękuję za miłe słowo. Zapach jest nie z tej Ziemi.

Pozdrawiam, M.

JAROSLAV
Gość
JAROSLAV

znakomity opis
widzę że seria L'ART ET LA MATIERE musi naprawdę robić wrażenie.
czekam jeszcze na opis BOIS D'ARMENIE, CUIR BELUGA,ANGELIQUE NOIRE 🙂
szkoda że zapachy są tak trudno dostepne:(
pzdr

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo interesujący jest zapach damski ''Guerlain – insolence''

Agnes
Gość
Agnes

Wąchałam ten zapach w 2006r w domu towarowym Lafayette w Paryżu. Strasznie długo zastanawiałm się nad zakupem bo cena 100 euro była powalająca. W końcu go nie kupiłam, czego do tej pory żałuję. Koniecznie muszę wrócić do Paryża po ten zapach.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Marcin masz może próbkę tego zapachu i Maisona Margieli-Untitled, byłabym wdzięczna, bjakim@op.pl, pozdrawiam.Basia

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Basiu. Niestety już nie mam. Miałem kilka ledwie kropli i oddałem innej osobie niemal pustą fiolkę.

bebe509
Gość
bebe509

wydaje mi sie ze to nie roza Barbary ale roza barbarzynska taka no wiesz prymitywna, dzika 🙂
barbarian-barbarzynca. Tez nie znam francuskiego ale tu chyba chodzi o to a nie poczciwa Baske/na marginesie moje drugie imie bez obrazy !/