W ostatnim tygodniu wyszukując perełki kilka razy zdarzyło mi się trafiać na różne „sprytne” osoby, które sprzedawały perfumy z ubytkami (i wcześniej takich chwytów nie spotykałem, albo nie zwróciłem uwagi). W opisie ich aukcji był oczywiście tekst, że zapach jest z ubytkiem, ale nie było mowy…
Problem zaczyna się dalej, kiedy sprzedawcy zamieszczają zdjęcie perfum. Jest ono celowo zrobione tak, żeby ukryć faktyczny ubytek i żeby kupujący myślał, że jest on dużo mniejszy on realnego.
Przykład pierwszy z brzegu: Neonatura Cocoon z „drobnym” ubytkiem za 57 zł…
http://allegro.pl/yves-rocher-neonatura-cocoon-50ml-drobny-ubytek-i1834594872.html
Nawet jeśli po otrzymaniu takiej paczki jeśli zgłosimy reklamację to nic nam to nie da, bo co znaczy „drobny ubytek”.
Oprócz tego na porządku dziennym są zdjęcia butelek trzymanych do góry nogami lub w jakichś dziwnych bocznych pozach. Owszem, czasami jest tak łatwiej oszacować ubytek, ale niektórzy z premedytacją nadają flakonom taką pozę, żeby wyglądały na pełniejsze. Ostatnie widziałem butelkę Organzy Indecence, która była opisana jako „prawie cała” i trzymana do góry dnem. A jak wiadomo dno sukni mieści największą objętość w tych perfumach. Prawie cała oznaczała około 40/50 mL, a jak ktoś nie zna butelki to mógłby pomyśleć, że jest około 47-48/50 mL.
A znalazłem też takiego kwiatka.
http://allegro.pl/l-artisan-parfumeur-safran-troublant-30-100-ml-edt-i1822473340.html
Tutaj sprzedająca umieszcza zdjęcie flakonu, ale opisuje go jako „około 30 ml” i pomija fakt, że ścianki wewnętrzne zwężają się na dole. Nie mówię o tym, że już sam poziom płynu wskazuje na niższą pojemność. W rzeczywistości jest tam około 20 mL.
Dokładnie oglądajcie perfumy z ubytkami i nie wierzcie opisom sprzedających. Proście o dodatkowe zdjęcia (nawet po kliknięciu Kup Teraz). I próbujcie ograniczyć emocje przy kupnie nowego flakonu (łatwo mówić 🙂 )




