„Witaj Marcinie, na twój blog trafiłem dzięki Mr. Vintage 🙂 Od dawna już szukam osoby interesującej się perfumami, która pomogłaby mi dobrać odpowiedni zapach. Chodząc po drogeriach typu Douglas czy Sephora zauważam, że większość zapachów męskich to zapachy bardzo wyraziste…
Pozdrawiam, M.„
podział na zapachy dla brunetów, blondynów i rudych jest mityczny i tak na prawdę ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Znam wielu ludzi o ciemnej karnacji, którzy uwielbiają zapachy lekkie i cytrusowe. Sam mam jasne włosy i taką samą cerę, i preferuję raczej ciężkie, drzewne wonności.
Jedynym punktem podporu dla tej teorii jest fakt, że ludzie o śródziemnomorskim fenotypie mają bardziej tłustą skórą w przeciwieństwie do typu nordyckiego, gdzie często można spotkać ludzi o tak zwanej papierowej cerze, suchej i delikatnej. Generalnie można uznać, że na ciele osób o jasnej karnacji ciężkie nuty (drewna, żywice, nuty zwierzęce) nie będą w stanie oderwać się od skóry i dlatego lepiej na takich osobach pachną zapachy lekkie, cytrusowe, kwiatowe i owocowe.
To duże uproszczenie i jedyne (choć słabe) wg. mnie sensowne wytłumaczenie legendy o zapachach dla jasnowłosych i tych z ciemnymi włosami.
Najważniejsze w perfumach jest to, żeby podobały się nam samym.
Czytając Twojego maila doszedłem do wniosku, że potrzebujesz czegoś świeżego, ale wyrwanego z masówki perfumerii.
Na dzień proponuję:
Hermes Un Jardin en Mediterranee. To owoc figi na musującej, drzewnej bazie. W Polsce stoi czasami na półkach dla Pań (zazwyczaj jednak i na jednych, i na drugich), ale to uniseks. Przy okazji napiszę, że warto żebyś bliżej przyjrzał się ofercie marki Hermes. Czuję, że ich zapachy mogą przypaść Ci do gustu na wszystkie okazje, o których wspominasz. Są dostępne tylko w Douglasach… no i na Allegro.
Dior Higher. Zapach mrożonych gruszek. Wspaniale skomponowany, ale w Polsce rzadko widuję go w perfumeriach sieciowych (zazwyczaj testery są schowane, więc pytaj). Okropna butelka skrywa bardzo ciekawy zapach.
Kenzo Pour Homme. Zapach morski, ale w zupełnie innym stylu. Czuć tam jod, mokry mech, zimną sól.
Na imprezy:
Custo Barcelona Custo Man. Kwiat pomarańczy na lekkich i zimnych żywicach. Bardzo charakterystyczny i bardzo ciekawy.
Nike Green Strom. Wbrew cenie jest to świetny zapach i mało popularny. Połączenie zielonych nut i cięższych żywicznych. Ze sportową firmą Nike ma chyba wspólną tylko nazwą.
Na spotkania romantyczne:
Hermes Terre d’Hermes. Mnie się nie podoba, ale myślę, że może trafić w Twój nos. Pachnie krzemieniami, trochę dymem. Przy tym wszystkim nie jest bardzo ciężki, ale dyskretnie daje o sobie znać.
Sisley Eau d’Ikar. Wetiwer, czyli zielona i drzewna nuta połączona z cytrusami, pistacją i iskrzącymi cytrusami. Dla mnie wręcz kojarzy się z typem urody wspomnianym przez Ciebie.
Chanel Allure. Brzoskwinia, ambra. Zapach ciepły, musujący. Z jednej strony lekko orientalny, z drugiej – owocowy. Niebywale trwały.
Przy okazji chciałbym napisać, że na dzień wybierałem wśród zapachów lżejszych, neutralnych dla współobywateli, ale nie oklepanych z każdej strony. Perfumy na imprezy to według mnie kompozycje zawierające słodsze, zadziorne nuty, a na spotkania bardziej romantyczne uznałem, że nadadzą się drzewne, iskrzące, lecz nie nachalne zapachy.
I prosiłbym nie podchodzić zbyt sztywno do tematu. Przede wszystkim liczy się to, żeby zapach nam się podobał. Uroda, wiek, pora roku, okazja… To wszystko nie ma dużego znaczenia, ponieważ woń ma uzupełniać nasz wizerunek na zasadzie: „ten zapach lubię, więc go użyję”, a nie „ten zapach polubią inni, więc go użyję”. Perfumy pozornie dopasowane do naszej urody zrobią nam więcej szkody, niż pożytku jeśli sami nie będziemy się czuć w nich dobrze.
Pozdrawiam.
Fot. nr 1 z reddishhairgrayeyes.tumblr.com
Fot. nr 2 z thumbs.dreamstime.com
Fot. nr 3 z reddishhairgrayeyes.tumblr.com
Fot. nr 4 i 5 z fragrantica.com





