13 grudnia 2011

Valentino Valentina — włoska masakra piłą plastikową

Plastik rządzi, plastik wymiata.

Kiedy w tle pojawi się boska Freja Beha to od razu mam ochotę poznać pierwszy plan. Tak właśnie było w przypadku najnowszego zapachu marki Valentino i pierwszego po długiej przerwie. Przypomnę tylko, że włoski dom mody pokłada w tych perfumach wielkie nadzieje. Valentina ma być sztandarem nowego ducha i wyznaczać nowy etap w historii tej firmy.

Sama kompozycja zapachowa jest dziełem uznanego duetu aromaciarzy: Morillas – Cresp. Niestety po raz kolejny potwierdziła się reguła, że nawet utalentowany nos może być doprowadzony do żenującego poziomu, kiedy nad głową dyszy mu księgowy. Valentina ma przede wszystkim dobrze się sprzedawać i być nijaka, tak żeby trafić w jak najszersze gusta. To pewnie z tego powodu została też opatrzona przez producenta… Czytaj dalej… dwoma szalenie oklepanymi przymiotnikami: „zmysłowa i seksowna”.

Zapach jest nudny, chemiczny i płaski. Owszem czuć jakieś kwiaty, na początku nawet ostre i przyjemne, ale to nie ratuje formuły. Włosi postawili na totalną nijakość, która z czasem przekształca się w koszmarnie chemiczny, pseudo kobiecy zapaszek z wielką ilością syntetycznych składników w sobie. Nic więcej o Valentinie powiedzieć nie mogę.

I nawet Freja nie uratuje tego pachnidełka.

Nuty: bergamotka, kwiat pomarańczy, jaśmin, tuberoza, truskawka, drewno cedrowe, ambra, wanilia
Rok powstania: 2011
Twórca: Olivier Cresp & Alberto Morillas
Cena, dostępność, linia: stoi w Douglasie na wyłączność; woda perfumowana; pojemności: 30, 50 i 100 mL
Trwałość: około 6-7 godzin, ale tylko przez 2 jest wyraźnie wyczuwalna

Fot. nr 1 z statuaryplace.com

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

10
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
10 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
AnonimowyŁukasz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

A miało być tak wyjątkowo. Szkoda, że Valentino rozmienia się na drobne.
Ala.

Łukasz
Gość
Łukasz

Ten nowy etap to równia pochyła.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

i tandetny flakon

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Flakon przepiękny a środek fatalny. Nijaki, jakby tworzony w pośpiechu…. wielkie ozczarowanie…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W zupelnosci sie nie zgadzam.
Trwalosc doskonala, 10 godzin wyczuwalne na nadgarstku.
Zapach piekny – i to im dluzej pozostaje na skorze, tym lepszy. Nie jest plaski – zyje, rozwija sie, kwitnie.
Mnie sie bardzo bardzo podoba.
Mam nadzieje Marcinie ze zorientujesz sie ze twoja recenzja byla jednak zbyt pochopna.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja również nie zgodzę się z negatywnymi opiniami. Na mojej skórze czuje mgiełkę tych perfum nawet następnego dnia. Zapach jest delikatny, pudrowy, a co do plastiku, myślę, że takie odczucie można mieć gdy w zapach ten ubierze się różowa blondynka. Ja jestem zwolenniczką kobiecości, która współpracuje z subtelnym zapachem. Pokochałam Valentinę od momentu popatrzenia na flakon, a jego zawartość na pewno mnie nie zawiodło.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja również jestem posiadaczką Valentiny. Nie wiem skąd ta negatywna opinia. Nie jest to typowy słodziak od którego mdli, nie jest też typowym świeżakiem. Moim zdaniem została zachowana harmonia. Niezwykle kobiecy, nie dla małolat. Na pewno ma coś w sobie. Na mojej skórze rozwija się pięknie i nie czuję żadnego plastiku, pomimo, że nie darzę Valentiny ślepą miłością. Z pewnością bym zauważyła 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podeszłam do nich raczej bez wielkich nadziei i oczekiwań, ale zaskoczył mnie bardzo. Siedziałam sobie w ciszy, w głowie pracując nad czymś, zapomniałam nawet, że psiknęłam nim nadgarstek. Przypadkiem go poczułam i moja wyobraźnia zaczęła przenosić mnie w przeróżne miejsca. I właśnie taki zapach dla mnie – kiedy go używam, to nie perfumy, to nie flakon, nie marka – to skojarzenia, nieuchwytne wspomnienia, dużo bieli, ale bieli bezpiecznej, ciepłej i otulającej. Jest mi tam dobrze, wręcz błogo. Nie mogę się więc zgodzić z recenzją :), choć z drugiej strony na pewno nie potrafię być obiektywna. Dla mnie są zbyt "moje"… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zgadzam sie, perfumy przepiekne. Wiele obcych osob pytalo sie czym pachne.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Marcinie, czy wąchałeś wieczorową wersję Valenitiny – Assoulto? Wydaje mi się, że jest dużo lepsza. Bardziej ziemista i szyprowa. Może być z Twojego punktu widzenia bardziej interesująca.