12 marca 2012

Etat Libre d’Orange Fils de Dieu — zapach Syna Bożego

„Syn Boży z ryżu i cytrusów zrobiony” pachnie dziwnie. Jest mleczny, cynamonowy, ryżowy. Przypomina desery Belriso znane dobrze z półek supermarketów. Chrystusem nie jest jednak na żadnym z etapów swojego życia.

Początek jest musujący i cytrynowy. W składzie zadeklarowana jest limetka, ale uwierzcie mi, że dużo bardziej przypomina cytrynę. Od razu kompozycja jest spowita w pylistą, bardzo transparentną nutę pudru, wręcz pudrowanych cukierków znanych z dzieciństwa. To skojarzenie wynika po części… Czytaj dalej… z olbrzymiego kwaśnego ładunku, który niemal wykrzywia nos. Ponadto z dziwnej, trochę syntetycznej słodyczy. Jednocześnie bardzo łatwe do detekcji stają się cząstki cynomonu. Są jakby przeżarte w chlorowym wybielaczu.

Cukrowe elementy rosną w funkcji czasu. Tarzają się w kokosie i czerpią z niego trochę mdłej maniery. Pojawia się też subtelny akord kwiatowy. On z kolei muska ledwie białą powłokę Fils de Dieu i nie wchodzi w paradę jasnym bohaterom. Po 3,4 godzinach i tak wszystko topi się w piżmie, które znowu przypomina pudrowe początki. Teraz już bez iskrzących cytrusów i niezwykłej nuty ryżowej.

Komu więc Fils de Dieu się spodoba? Mnie nie, ale jak ktoś lubi Byredo Blanche to jest szansa, że te perfumy polubi też. Skojarzenia z Musc Mony di Orio również nie są pozbawione podstaw, choć z zastrzeżeniem, że Syn Boży będzie wersją „light”.

Nuty: imbir, kolendra, limetka, shiso, kokos, ryż, kardamon, jaśmin, cynamon, róża, bób tonka, wetiwer, piżmo, ambra, skóra, kastoreum
Rok powstania: 2012
Twórca: Ralf Schwieger
Cena, dostępność, linia: około 300 zł/50 mL
Trwałość: średnia; do 5 godzin

Pozostałe recenzje

15 października 2021

Heeley Athenean

Ostatnia premiera – Heeley Athenean – to kompozycja figowa nawiązująca do starożytnej Grecji…

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Beata
Beata
9 lat temu

O, to dla mnie też są.

Szkoda, że po Like This ludzie z Etat nie potrafią zrobić czegoś dobrego. Chyba popadli w nadmierną pogoń za takimi kontrowersyjnymi sztuczkami i jakość zapachów poszła na dalszy plan. Tilda była w sumie dość "grzeczna" marketingowo i przełożyło się to jakość olfaktoryczną.

Pozostaje mieć nadzieję, że te drugie perfumy będą lepsze :)/

Beata
Beata
9 lat temu

"nie są"

Anonimowy
Anonimowy
9 lat temu

Czego to juz ludzie nie wymysla dla pieniadzy. Zenada!!!

Marcin Budzyk
9 lat temu

* Beato. Mam bardzo podobne odczucia, jeśli chodzi o sposób działania ELdO.

A Bijou jeszcze nie testowałem globalnie, więc na razie nie wieszczę. 🙂 Po teście nadgarstkowym rewelacji zbyt wielkiej nie stwierdziłem.

Marcin Budzyk
9 lat temu

* Anonimowy. Ameryki nie odkryłeś. Mimo wszystko nie uważam, żeby ta marka na siłę się kreowała w ten sposób. Takie posunięcie jest zgodne z ich wizerunkiem i w kontekście innych ich produktów nie szokuje.

Anonimowy
Anonimowy
9 lat temu

Ja bym to przetłumaczył: Syn Boga ryż i cytrusów (bóg ryżu i cytrusów ma syna)

Marcin Budzyk
9 lat temu

Aninomowy. Dziękuje za sugestię. Rozmawiałem z kilkoma osobami i nawet językowi specjaliści różnie mówią. Zostanę więc przy tłumaczeniu takim jakie jest. 🙂

Ja niestety francuskiego nie znam, a szkoda. 🙁

iwonidos
9 lat temu

A ja myślałam, że będzie tam zapach krwi i całunu

Marcin Budzyk
9 lat temu

Iwonidos. Mnie już nawet krew w perfumach spowszedniała. Ale ten pomysł z całunem podoba mi się. 🙂

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

A na mojej skórze to mocarna limetka, raz na kokosowo-słodko, raz bardziej przyprawowo, pikantnie i przy samej skórze kremowe pizmo, coś wspaniałego, oryginalnego, nie oddam nikomu.