Najlepsza internetowa perfumeria oryginalny asortyment, ekspresowa dostawa
Link
2 października 2012

Hermessence Santal Massoia — pachnący skarb Gór Śnieżnych


Drzewo massoia (Cryptocarya massoia) jest endemicznym gatunkiem rosnącym w nowogwinejskiej dżungli. Jego obszar występowania jest jednak ograniczony do wyżyn i niższych partii Gór Śnieżnych. Plemiona z tamtych rejonów od wieków wykorzystywały…Czytaj dalej… korę massoia do produkcji choćby maści rozgrzewającej o nazwie „bobory„. Co ciekawe, maść działa zdecydowanie silniej na skórę Europejczyków i w krytycznych sytuacjach powoduje jej bardzo głębokie poparzenie. Ma jednak inne zalety – podobno wspaniale pachnie.

Drewno massoia.


Przyznam, że nie wąchałem olejku z drzewa massoia. Opisywany jest on jako mleczny, ciepły, kremowy i wyraźnie kokosowy. Tym, co odróżnia ten składnik od wszystkich innych są laktony massoia: lakton massoia C-10 i lakton massoia C-12. Obie cząsteczki występują wyłącznie w drzewach z rodzaju Cryptocarya. Z tym większą ciekawością sięgnąłem po najnowszy zapach Hermessence. 

Ostatnie skrawki lodowców w Indonezji – na szczycie Jaya (4884 m n.p.m.). 4000 metrów niżej rosną drzewa massoia.


Jean Claude Ellena – naczelny nos Hermes – powiedział, że kompozycja ma łączyć dwa, wybitnie mleczne drewna i eksplorować zupełnie nieznane obszary perfumeryjnej mapy.

Prawda jest taka, że Santal Massoia przypomina Tamboti Wood. Pewnie część z Was nie zna tej kompozycji Lang, więc pozwolę sobie na napisanie opisu dzisiejszych perfum w kontekście TW. 

Zebrana kora z drzew massoia.

Santal Massoia pachnie zielono, ostro i drzewnie. Przypomina woń kosmetyków do golenia. Przez to kojarzy się wybitnie męsko. Nie czuję tu kokosów, ani suszonych owoców. Zapach jest co prawda drzewny, ale to drewna ze staroświeckich salonów dla gentlemanów. Eleganckie – to fakt. Lecz przy tym zupełnie nie pasujące do idei Hermessence. Do tego wszystkiego, nie mogę się opędzić od skojarzeń z kosmetycznym zapachem bezwonnych balsamów i mleczek do ciała. Jak by tego było mało, zaczyna to wszystko brzmieć bardzo chemicznie. Bardzo. A w dodatku sam zapach nie zmienia się na skórze w sposób interesujący. Mówiąć dosadnie – jest płaski. Szkoda, bo pomysł był ogólnie świetny.

Nuty: drewno sandałowe, drewno massoia, suszone kwiaty, suszone owoce, akord mleczny, cukier
Rok powstania: 2011
Twórca: Jean Claude Ellena
Cena, dostępność, linia: zapach z butikowej linii; niedostępny w Polsce
Trwałość: dobra, 7-8 godzin

Fot. nr 1 z materiałów producenta
Fot. nr 2 z http://primafleurbotanicals.blogspot.com
Fot. nr 3 z telegraph.co.uk
Fot. nr 4 z luminescents.co.uk

Pozostałe recenzje

21 lutego 2019

Nicolai Musc Monoi

Butikowa linia Nicolai zawitała do Polski. Pierwsza część kolekcji obejmuje cztery kompozycje. Dziś o Musc Monoi.

20 lutego 2019

Zadig&Voltaire Just Rock for Him

Just Rock for Him po półtorarocznym poślizgu w końcu zawitał do Polski. Obecnie perfumy Zadig&Voltaire są jednym z najlepszych punktów po męskiej stronie perfumerii.

Dołącz do dyskusji

6
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
6 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Marcin BudzykAnonimowyRóżWKamieniu Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

czytam, czytam, licze na swietny zapach, a tu wpadka 😛

RóżWKamieniu
Gość
RóżWKamieniu

Dla mnie jest akurat bardzo mleczny. Szkoda, że męskie i to bardzo.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podobno ostatnią Europejka na tym szczycie jest Martyna Wojciechowska.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Anonimowy. Takie jest życie. Czasami pod pięknymi pozorami czai się zepsute wnętrze.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

** Różu. Dla mnie męski też jest. Mleczny jakoś nie do końca. Ale to pewnie kwestia różnic skóry.

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Anonimowy. Tak, chyba masz rację. Też kiedyś o tym czytałem. Zazdroszczę jej.

Przechadzka po lodowcach w Indonezji to moje największe marzenie na dzień dzisiejszy.