Tydzień temu miałem przyjemność obejrzeć „Pokłosie”. No ok, może „przyjemność” nie jest najlepszym słowem, ale o tym później. Przez ostatnie 7 dni, film Pasikowskiego nie schodzi z pierwszych stron. Dzieci Neostrady i ich rodzice rzucili się do komentowania w stylu: „Ja filmu nie widziałem i nie zobaczę, bo nie jestem Żydem. Ale jest o tak do d%$^”. Na pewno nastroje dodatkowo są radykalizowane przez obecną sytuację w Izraelu (komentarz: „Promujecie #^$&#&, a oni zabijają dzieci palestyńskie…” na jednym z forów”). Nie dajmy się zwariować.
Nie jestem dobry w pisaniu o filmach. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że historie narodów nie są nigdy czarno-białe. Wiem, że my, Polacy mamy zakorzenione myślenie o naszej ojczyźnie w roli Chrystusa Narodów, ale to przecież nic więcej, jak świetny (i skuteczny, i potrzebny) PR czasów zaborów.
![]() |
| Pomnik w Jedwabnem. |
W Pokłosiu dowiadujemy się, dość prosto i mocno, jak Polacy mordowali Żydów w Jedwabnem. Nie do końca jest to sama prawda. Pasikowski przedstawia sytuację wybitnie niekorzystanie dla Polaków. Pomija rolę przedstawicieli Rzeszy, choć źródła historyczne w większości potwierdzają również udział Niemców w zbrodni. Gra na emocjach. Nie boi się ostrych sformułowań. Dla niektórych może nawet za ostrych („dzieci wrzucane widłami do płonącej stodoły”, „kobieta cięta piłą”).
Polecam film, ale równolegle z lekturą kilku prac nt. tego wydarzenia. Mam nieodparte wrażenie, że masy ludzi traktują kino jako substytut lekcji historii. I później nie ma się, co dziwić, że internet zalewa bełkot i afery…
Jedwabne to trudny temat. Zdecydowanie nie dla każdego.





