24 czerwca 2014

Calvin Klein CK Be — przepraszam fanów

Calvin Klein CK One znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl

Calvin Klein Be

Rzadko piszę o perfumach wycofanych z produkcji, ale w tym wypadku zrobię wyjątek. Skoro powiedziałem „One” trzeba też powiedzieć „Be”. 

Cóż tam nam Calvin Klein zmieszał?

Według mnie nic, co byłoby szczególnie ciekawe. Be jest wonią przewidywalną i nudną, zupełnie inną od One, choć to również uniseks, przynajmniej w teorii. Na mój nos jest jednak typowym zapachem męskim, ponieważ już od początku smaga narząd węchu ziołami i lawendą. 

I byłby to może ciekawy stwór, ale do tego dochodzi nuta płynu do mycia naczyń i jakichś tworzyw sztucznych. Perfumy bardzo niemrawo rozwijają się na skórze i z tego powodu powodują ziewanie mojego nosa.

Calvin Klein Be powstały w 1996 roku i myślę, że można je traktować jako pierwowzór męskich, chemiczno-lawendowo-ziołowych koszmarków, które do dziś dnia straszą na półkach perfumerii.

I nie miejcie mi za złe, ale nawet nie chce mi się tego nudziaka przybliżać w większej ilości słów, bo nie warto…


Nuty: mięta, lawenda, piżmo, trawa, drewno sandałowe, wanilia, bergamotka, opoponaks, ambra, drewno cedrowe, brzoskiwnia, frezja, magnolia
Rok premiery: 1996
Twórca: Ann Gottlieb
Cena, dostępność, linia: zapach wycofany z produkcji
Trwałość: średnia, około 4-5 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

11
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
11 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
kiki g.Wojtek Ch.smerfetkaMarta LiberAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

szkoda nosa na twory CK…

Ola Grabarczyk
Gość
Ola Grabarczyk

A ja go wolę od "bialego brata". Na mojej skorze po faktycznie meskim dosyc wstepie – ociepla sie wysladza. Chociaz nie jest swiezakiem letnim. Lubilam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla mnie One też jest lepszy

Anonimowy
Gość
Anonimowy

be jest be 😉 zamysłem twórców było być może stworzenie wersji nocnej – skoro nos ziewa jest szansa, że i cała reszta również zacznie i 100% człowieka zapadnie w oczekiwany sen

dla mnie również trudny do przyjęcia, choć nuty mnie zwiodły swego czasu

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Używałem pod koniec lat 90-tych, potem wcale i nie zamierzam tego zmieniać. Lawenda daje w nim strasznie po nosie.
Greg

Marta Liber
Gość
Marta Liber

To był kiedyś hit nad hity! Dawno nie wracałam do tego zapachu, już nawet nie pamiętam dokładnie jak to z nim jest, ale całkowitej katastrofy sobie nie przypominam 😉

Marta Liber
Gość
Marta Liber

😀

smerfetka
Gość
smerfetka

mnie nie przekonuje, całkowity brak trwałości na mojej skórze:(

smerfetka
Gość
smerfetka

mnie nie przekonuje, całkowity brak trwałości na mojej skórze:(

Wojtek Ch.
Gość
Wojtek Ch.

Zupełnie nie zgadzam się z Twoją oceną, bo na mojej skórze ten zapach pięknie się rozwija. Dodatkowo jest tani i w dużej pojemności, więc lubię się nim obficie spryskiwać :-), he, he… Bardziej na zasadzie wody kolońskiej. W moim odczuciu jest mega męski i klasyczny, ale faktycznie "chemiczny", chociaż o niebo lepszy od np. Paco Rabanne Invictus. Dla młodych chłopaków o skromnym budżecie i średnio wyszukanym guście – to strzał w dziesiątkę…

kiki g.
Gość
kiki g.

a nie! to fajne Fougre <3 …tylko nie takie oldschool <3