21 marca 2015

Lanvin Eclat d’Arpege

Lanvin Eclat d’Arpege znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl

Lanvin Eclat d'Arpege
Lanvin Eclat d’Arpege

W tym roku Lanvin przedstawił męską wersję bodaj swoich najlżejszych i najbardziej kobiecych perfum o nazwie Eclat d’Arpege. O odsłonie dla panów pisałem jakiś czas temu, więc teraz przyszedł czas na klasyka.

Jak pachnie klasyczne Arpege z 1927 roku?

Nazwę Eclat d’Arpege możemy przetłumaczyć jako „Splendor Arpege”. Prawda jest jednak taka, że wersja Eclat nie ma z klasycznym Arpege nic wspólnego. Nic. Część z Was zapewne kojarzy to wielkie pachnidło domu mody Lanvin. Arpege pachnie aldehydami i białym kwieciem. Często porównuje się je do Chanel No.5, chociaż tak naprawdę tylko dlatego, że na rynku aldehydy nie są zbyt powszechne i po prostu nie można ich porównać do niczego innego. W każdym razie Arpege to woń trudna, buduarowa i bardzo retro. Przez wielu na pewno określona byłaby jako „babcina„. Powstała wszak w 1927 roku.

Reklama perfum Lanvin Eclat d'Arpege
Reklama perfum Lanvin Eclat d’Arpege

A Eclat d’Arpege?


Eclat d’Arpege to zaś perfumy lekkie, hipnotyczne i arcydelikatne. To najsubtelniejsza odsłona lilaka w kompozycji perfumeryjnej, jaką w życiu wąchałem. Są sekundy, w których trzeba się wręcz zastanawiać, czy naprawdę użyliśmy perfum. Nie znaczy to jednak, że Lanvin jest zapachem nietrwałym, bo to nie jest prawdą. Jest utratrwały, ale w formie cichej impresji.

Nuty i podobieństwo

Mówienie o nutach w tym przypadku nie do końca ma sens, ponieważ Eclat d’Arpege owija się wokół skóry w rytm jednego akordu, który od początku do końca jest podobny. Stały i delikatny. Zawsze czuć kwiaty lilaka. Posunąłbym się to stwierdzenia, że perfumy Lanvin są namiastką znacznie droższej pozycji z linii Les Exclusifs de Chanel – 1932. Nie są co prawda tak bogate we wrażenia olfaktoryczne, ale jest w nich mała część tamtej elfiej magii.

Azjatycka wersja reklamy perfum Lanvin
Azjatycka wersja reklamy perfum Lanvin

Baza

Nawet w głębokiej bazie, po 10 godzinach wciąż roztaczana jest na skórze woń lekko kwiatowa, stapiająca się z ciałem i równie delikatna co na początku. I dalej czuć lilaki, choć już bez zielonej świeżości.

Opinia końcowa

To idealne perfumy dla osób poszukujących nieinwazyjnych, ale brzmiących naturalnie zapachów. I co najważniejsze – Eclat d’Arpege nie pachnie tanio i masowo. To taki cichy, magiczny eliksir kwiatowej radości. Sprawdzi się świetnie jako perfumy na wiosnę i lato. Powinny go poznać też osoby, których zawód wymaga bardziej skrupulatnego przestrzegania etykiety zapachowej (lekarze, nauczyciele, osoby pracujące na małej przestrzeni z duża liczbą ludzi).

Nuty: lilak, wisteria, gardenia, zielona herbata, kwiat brzoskwinia, osmantus, drewno cedrowe
Rok premiery: 2002
Twórca: Karin Dubreuill
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 30, 50 i 100 mL wraz z linią produktów dodatkowych
Trwałość: genialna, powyżej 12 godzin (ale jako delikatne wrażenie)

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
43 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

Bardzo ładny zapach, kwiatowy i delikatny. Lubię zapach bzu i Ed'A dobrze go oddaje. Zaskoczyłeś mnie jednak trwałością tych perfum — 12 godzin? Zazdroszczę. Dostałam kiedyś mały flakon tych perfum, ale utrzymywały się na mnie nieprzyzwoicie krótko. Około 3 godzin. Może powinnam spróbować z innym egzemplarzem… MR.

Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

Jak ja je kocham 🙂

Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

Prosze sprawdzic rok produkcji Pani flakonu, pewnie nowa wersja i juz jest gorzej.

Patrycja
6 lat temu

Dla mnie to numer jeden na letnie dni wraz z I love love Moschino 🙂

Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

Poznałam te perfumy niespodziewanie (dostałam w prezencie) i używałam całe ubiegłe lato. To wręcz idealny, bardzo subtelny zapach na tą porę roku. Mogę tylko potwierdzić Twoją opinię Marcinie. Byłam bardzo zadowolona z tych perfum. Śliczny zapach.

Marta
6 lat temu

Na mnie niestety pachną Light Blue D&G..;.

Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

Dlaczego niestety? Zarowno Light Blue, Dolce & Gabbana, jak i Eclat d'Arpege, Lanvin sa pieknymi perfumami.
Renata Wójs

Marcin Budzyk
6 lat temu

Trwałość to rzecz bardzo indywidualna. Moja skóra uwielbia niektóre świeżaki. Limon Verde ma na mnie też zabójczą trwałość, choć na innych pachnie 1-2 godziny.

Marcin Budzyk
6 lat temu

Przyznam, że trochę bałem się tej recenzji i polecania Lanvin. Tym bardziej się cieszę, że wiele osób podziela moją opinię. 🙂

Marcin Budzyk
6 lat temu

No chyba, że ktoś nie lubi Light Blue. 🙂

Ja akurat lubię i Light Blue, i Eclat.

Ps. Miło widzieć, że ktoś jest nocnym markiem podobnie do mnie. 🙂

Marta
6 lat temu

Renato, właśnie dlatego, że nie lubię Light Blue 🙂

Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

Znam ,ale nosić nie mogę.Jakaś nuta mi nie pasuje.
Dla mnie Light Blue są dużo ciekawsze i te owszem dla mnie by były.
Pozdrawiam
Agata 🙂

Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

Jedne z moich ulubionych perfum na lato. Niestety tak bardzo spodobały się mojej szefowej, że zaopatrzyła się we własny flakon i używa na codzień bez względu na porę roku. Od tej pory kojarzą mi się tylko z pracą. Mia

Lusija
6 lat temu

To cudowny, świeży, kwiatowy i trwały zapach. Uwielbiam je.

Marcin Budzyk
6 lat temu

Nie wolna zdradzać, czym się pachnie. 🙂 🙂

Marta | www.urodaiwlosy.pl

Nie pamiętam dobrze tego zapachu mimo testów, pewnie dlatego, że świeżaki to nie mój typ. Zerknę jednak na Lanvin jeszcze raz z większą uwagą, choć ogólnie perfumy tej marki średnio do mnie trafiają. Jedno jest pewne, to perfumy można kupić taniutko nawet stacjonarnie, sama ostatnio widziałam je za 69 zł 🙂

kopytko
kopytko
6 lat temu

Bardzo lubię ten zapach. Od kilku lat są to moje perfumy na Wielkanoc, dlatego cieszy mnie, że właśnie teraz opublikowałeś Marcinie tę recenzję. I tu moje spostrzeżenie – najlepszy czas dla Eclat to wiosna, kiedy przychodzą pierwsze ciepłe dni i jest lekko wilgotne powietrze, lub też wczesna, ciepła jeszcze jesień. Latem, przy zbyt wysokiej temperaturze potrafią się zrobić płaskie, tępe, w każdym razie szybko ulatuje ich kwiatowo-kwaskowa świeżość a pozostaje "cięższa frakcja", która może męczyć.

Eclat d'Arpege, mimo nazwy nawiązującej do muzyki klasycznej, nieodmiennie kojarzą mi się z przeuroczą piosenką Would I Lie To You śpiewaną przez duet Charles & Eddie. Nie mogę się nie uśmiechnąć – czysta radość i beztroska.

Anonimowo
Anonimowo
8 miesięcy temu
Reply to  kopytko

Męczące nuty latem? To chyba zależy od chemii skóry. Nigdy u mnie czegos takiego nie zauważyłam. Fakt że jestem na dość restrykcyjnej diecie zdrowotnej. Od tego zapachu już jestem uzależniona 😀 Przypadkiem je znalazłam szukając zapachu, który nie będzie męczył mojego schorowanego i uczulonego na wiele rzeczy kolegi z pracy. Te perfumy świetnie się sprawdziły. Zauważyłam też, że wzbudzają ciekawość wielu osób, nie tylko kobiet. Jednak najbardziej pociąga to co ulotne, niedookreślone, romantyzm i poszukiwanie 🌼

Leokadia Pumeks
6 lat temu

Zachęcona Twoją recenzją specjalnie poszłam przetestować. Swoją drogą jak to się stało że ten zdecydowanie "perfumeryjny" zapach znalazł się w zwykłej drogerii? Mam trochę mieszane uczucia: jest przyjemny, świeży jak rosa, zupełnie nie słodki, niczego mu nie mogę zarzucić, ale na mnie pachnie zupełnie bez wyrazu. bardzo przypomina Moment de bonheur l'eau Yves Rocher, ale łagodniejszy, bardziej naturalny, z mniejszą ilością agresywnego zielska. Pewnie gdybym nie miała Rochera, to mogłabym kupić Lanvina. Ma też ciekawą cechę: przy całej swojej delikatności jest nadspodziewanie trwały- psikałam się kilkanaście godzin temu, w miedzyczasie kilka razy myłam ręce a w dalszym ciagu moge go wyczuć.

Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

ja należę właśnie do tych nieszczęśników, z których Limon Verde znika z prędkością światła :(. A szkoda bo zapach jest tak piękny, że mogłabym się na niego skusić (choć ogólnie nie przepadam za świeżakami ).
Gosia W.

Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

Marcinie szukam perfum, w których wyraźnie czuć pieprz. Najlepiej gdyby był to zapach damski.
Z lat dziecięcych pamiętam woń pewnych perfum, których używała sąsiadka. Do tej pory nie mogę zapomnieć tego zapachu.Pamiętam tylko, że pierwsze skojarzenia były właśnie z pieprzem. Może Ty coś sobie przypominasz …

Marcin Budzyk
6 lat temu

Zobacz do posta o pieprzu. Tam są jakieś propozycje na pewno. 🙂

Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

Tendre Kiss Lalique. Dużo pieprzu.

Anonimowy
Anonimowy
6 lat temu

Pieeekny i niebanalny, przed laty kupilam ja, potem wyniuchala je mama( zawsze wolala killery) i zakochala sie tez a teraz doszla moja siostra- nie ma bata, musze miec 2-3 flakony w rezerwie, pasuja idealnie na wiosne lato bo chlodza pieknie a nawet przy chorobie lokomocyjnej mozna ich uzyc.
Niby kfiatki ale przez dodatek pizma sa tak ciekawe ze czesto slysze pytania czym tak pieknie pachne- na niektorych panow dziala jak afrodyzak;-)
Na mnie trwaja pare godzin- cudowny blogostan!!! Ika

Tyśka
6 lat temu

Również jestem nimi zachwycona.! "Odkryłam"je na pieszej pielgrzymce, idąc za pewną Panią. Tak mi sie spodobały, że musiałam zapytać o nazwę. 🙂 Jednak ku mojemu rozczarowaniu kupione przeze mnie (drogą internetową) Ed'A nie pachniały tak "gęsto", jak te "pielgrzymkowe" tylko jak marna, rozcieńczona podróbka.. Nie chciałąbym rezygnować z tego zapachu, bo mimo wszystko nadal mi sie podobają. Stąd kieruję do wszytkich pytanie : na jakiej stronie najlepiej je zamówić? Które macie sprawdzone? 🙂 J.

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Eclat d'Arpege to raczej Odprysk Arpege – nazwa sugeruje nawiązanie do klasyka, czyli Arpege. Uwielbiam je, choć są bardzo niezobowiązujące. Myślę, że na niewielu osobach nabierają właściwego charakteru, ale jeśli już go nabierają, są świetne.

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Nie podpisałam się, przepraszam. Ewa
i ps. Genialne wnioski końcowe, właśnie takie są te perfumy. Nikogo nie przytłoczą, ale zaciekawią i owszem.

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Moim zdaniem zapach bardzo dobry. Ogólnie lubię bardziej wyraziste zapachy, ale ten zawsze mam. Stosuję wówczas, kiedy od innych chcę odpocząć, po prostu zmienić. Jest delikatny, subtelny, ale bardzo trwały. Jak dla mnie najładniej pachnie wczesną wiosną i ciepłą słoneczną jesienią, ale o każdej porze roku będzie OK. 😉
Do Tyśki – na górze recenzji, zaraz pod tytułem, jest link do dobrej perfumerii E-Glamour.pl, tam śmiało możesz kupić. Ja tam kupiłam nie jeden już zapach. 🙂
Pozdrawiam, Basia

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

A co na temat wersji limitowanej Perles? Ja sama uwielbiam, ale jestem ciekawa opinii.
Jagoda

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Panie Marcinie, świetnie się czyta to, co pisze Pan o zapachach – pełen podziw 🙂
poczułam się niesamowicie zachęcona po przeczytaniu tej recenzji, pomyślałam, że wreszcie coś dla mnie. I sprawdziłam. A teraz jestem zauroczona Eclat d'Arpege.
Nastrój recenzji idealnie oddaje klimat zapachu – magia… 🙂 nieinwazyjny, ale i ambitny, a do tego osiągalny cenowo – wbrew pozorom nie jest to proste.
Jakkolwiek ogólnie to zabrzmi – preferuję dość "bezpieczne i swieże" zapachy (bez względu na porę roku, czy dnia), jednak niestety nie znam wielu takich ambitnych perełek mieszczących się w dwucyfrowej kwocie 🙂 Ale to już druga pozycja, która trafia w mój gust i spełnia moje kryteria (obok Greent Tea EA).
Pozdrawiam serdecznie 🙂
Kara

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Przeczytawszy wszystko powyższe, kupiłam w ciemno. 100% trafiony! Zakochałam się bez pamięci w tym zapachu! Dziękuję 🙂

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

Dla mnie to subtelny, piękny zapach odpowiedni do pierwszych wiosennych sukienek w kwiaty lub groszki. 100% kobiecości.

Kinga B.
4 lat temu

Pod wpływem tej recenzji kupiłam odlewkę i już wiem, że zamówię cały flakon. Doceniam ciężkie, złożone i "gęste" zapachy, ale maksimum tego, co akceptuję na sobie to mniej więcej… Euphoria. Dalej jest już migrena i/lub wrażenie przytłoczenia 🙁 W tych perfumach poza lilakiem wyraźnie wyczuwam piżmo, które – jak odkryłam dzięki testom zainspirowanym Twoimi recenzjami – wyjątkowo dobrze zgrywa się ze mną (Narciso Rodriguez i Shiseido Zen pokochałam od pierwszego użycia). Kompletnie się tego nie spodziewałam po latach używania bezpiecznych świeżaków.

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

A moim zdaniem ten zapach pachnie jak uniseks, ktoś podzieli moje zdanie? Panie Marcinie? Albo mam po prostu coś z nosem. Ewelina

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

A ja dziś usłyszałam,że pachnę jak letni seks…☺ Gosia

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

"Eclat" to raczej nie mozna tlumaczyc jako "splendor" ale jasnosc, bo to jest jedno ze znaczen tego slowa we francuskim, np. "ecalt de soleil" to jasnosc slonca, czyli mamay doslwonie rozjasniony Arpege.
A jeszcze jest w tej kompozycji kwiat osmantusa chinskiego, kwiat brzoskwini, sa tez delikatne nuty herbaciane, glicynia i piwonia tez sa wyczuwalne,jesli lilak, tak, owszem jest, ale to bardziej w bukiecie niz jakas szczegolna dominanta.

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Dla mnie owszem, pachną TANIO, plastikowo, bazarowo. Kiedyś(jako smarkula) przez CHWILĘ je uwielbiałam… Dobrze, że nie popełniłam kupna, odkąd pojawiły się w jednej z drogerio-aptek, szczerze ich nienawidzę. Pachną tandetnie w moim odczuciu.
Nie wyobrażam sobie kobiety z klasą pachnącej tym oto "specyfikiem". To samo odczucie mam w stosunku do klasycznych jabłek DKNY (niektóre flankery to inna historia). Misunderstanding.

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

A mnie zastanawia dlaczego ten zapach jest tak tani? Potrafisz Marcinie snuc opowiesci o perfumach jak malo kto. Jednak to, co Ty nazywasz "owijaniem się wokół skóry w rytm jednego akordu, który od początku do końca jest podobny, stały i delikatny" ja nazywam plaskoscia i banalnoscia. "Zawsze czuć kwiaty lilaka." Oczywiscie, tanie popluczyny uwielbiaja skore, wczepiaja sie w nia na caly dzien i wloka niemilosiernie w noc. "Posunąłbym się do stwierdzenia, że perfumy Lanvin są namiastką znacznie droższej pozycji z linii Les Exclusifs de Chanel – 1932." Wlasnie, namiastka. Idealna nazwa do tych pozal sie boze beltow, na ktore kazdy wydany cent, frank czy zlotowka to pieniadz wyrzucony w bloto. Uwielbiam zapach lilaka, ale ten ohydny, zimny, rodem z kostnicy smrodek po prostu mnie odrzuca. Meczacy, przykry, duszacy juz od pierwszego obloku. Uprzedzam wrazliwcow, 3 chmurki moga przyprawic o migrene, i na ratunek zostaje nam juz tylko dluga kapiel z solidnym szorowaniem i wietrzeniem lazienki. Dlaczego szlachetne zapachy nie uczepiaja sie na 2 doby? Wiem wiem, jest slynny rewolucjonista Angel, kolejne kuriozum, ale moze wystarczy tych pomyj na teraz, w koncu to moj pierwszy wpis u Ciebie.

Podsumowujac, Eclat D'Arpege nie na darmo zajmuje najnizsze polki w perfumeriach, a w wielu nie uzyczysz ich wcale. Na szczescie.

Pozdrowienia,

Anna (mocno wkurzona)

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Odwoluje caly moj ostatni wpis. Jak to roznie mozna odbierac zapach, w zaleznosci od nastroju czy pogody. Moja przygoda z Eclat D'Arpege zaczela sie 10 lat temu. Nie zawsze sie lubimy, a jednak do nich wracam, bo sa niebanalne. Nastepnego dnia, po moim niefortunnym komentarzu plawilam sie w Angelu, a dzis znow w Eclat. Rewelacja.

Pozdrowienia,
Anna (skruszona)

Marcin Budzyk-Wermiński

Anno, trudno rozważać, dlaczego Eclat d'Arpege jest tak tani, ale nie zmienia to faktu, że są to wyróżniające się perfumy według mnie. Żyją na skórze, co dla mnie jest najważniejsze, bo to cecha dzieł sztuki

Anonimowy
Anonimowy
3 lat temu

Panie Marcinie napisał Pan: ,,Powinny go poznać też osoby, których zawód wymaga bardziej skrupulatnego przestrzegania etykiety zapachowej (lekarze, nauczyciele, osoby pracujące na małej przestrzeni z duża liczbą ludzi),, czy mam rozumieć że rekomenduje Pan ten zapach też mężczyznom jako uniseksowy (pomimo że teoretycznie nie jest uniseksem)?

Pozdrawiam, Renia

Triss.Merigold
3 lat temu

Piękny zapach, subtelny, delikatny, bez pazura. Kobiecy.
Ale na mnie nic a nic nietrwały. Za chwilę, mgnienie oka, nic nie czuć. Nie dla mnie.

fanka zielonej herbaty

A ja znalazlam vintage perfumy Arpege 🙂 Ekstrakt, wiec wystarczy po kropelce za uchem. I tak, pachna babcino (post o babcinych perfumach przeczytalam)- kazde odkorkowanie buteleczki to podroz w przeszlosc i spotkanie ze smuga woni ciagnaca sie za starsza, elegancka, tajemnicza sasiadka z pierwszego pietra kamienicy, w ktorej mieszkalam w dziecinstwie… Ciesze sie, ze sie na nie skusilam. Dla samych chociazby wspomnien 😉