25 czerwca 2016

Parfumerie Generale 4.1 Le Musc & La Peau

Parfumerie Generale 4.1 Le Musc & La Peau

Marka Parfumerie Generale na ten rok przygotowała cztery nowości. Ostatnią, zaledwie sprzed kilkunastu dni jest 4.1 Le Musc & La Peau.

Koneserzy Musc Maori pewnie już ostrzą sobie na nie zęby, ale muszę uprzedzić, że z czekoladowych niuansów nie zostało tu wiele. Le Musc & La Peau to zupełnie różne perfumy, choć wciąż mocno osadzone na fundamentach z białych piżm. Tym razem Pierre Guillaume postawił na mieszankę aż siedmiu rodzajów tego składnika i faktycznie są on aktorami pierwszego planu. Dzięki nim kompozycja dalej jest puchata, miękka i piankowa, ale nie wchodzi w obszary niepranych fartuchów lub kurzu.

Pierre Guillaume i Le Musc & La Peau

Całość jest bardzo czysta i porównać mógłbym ją do bazy znanej z Narciso. Jeśli chodzi o niuanse to również w Le Musc & La Peau występują sterylnie słodkie akordy zimnej wanilii, które kiedyś występowały w Pure DKNY. Dzięki temu zapach nie jest po prostu kolejnym białym piżmowcem, ale układa swoją opowieść. Zmienia się.

Co ciekawe, jest sporo osób, które tych perfum w ogóle nie czują i mówią, że to zwykła woda lub spirytus. Ma to zapewne związek z genetycznym defektem receptorów węchowych, który występuje u dość dużego procenta populacji rasy białej, i który powoduje zerową wrażliwość na pewne białe piżma. W wypadku perfum Parfumerie Generale jest to o tyle dziwne, że przecież w piramidzie są też wymieniane inne składniki poza piżmem. Mnie przyszedł na myśl pomysł, że Pierre Guillaume wodzi za nos samymi piżmami, które przecież też pachną różnie i mogą dawać wrażenie wanilii, ylangu czy ziół. To jednak tylko moje spekulacje.

Zdjęcie promujące zapach

A samo Le Musc & La Peau zmienia się. Nabiera nieco cielesnej i ciasteczkowej maniery. Może nawet nie jest to dosłowny akord gourmand, ale jakieś ciasto drożdżowe w tle łatwo jest wyczuć, zwłaszcza na początku.

W poczet wad zaliczam delikatną nutę, która kojarzyć się może z lakierem do włosów lub naftaliną. Jest mdła i syntetyczna, ale na szczęście nie burzy puchatego i cielesnego wydźwięku całości, i nie jest szczególnie długotrwała.

Opinia końcowa o Le Musc & La Peau

Pierre Guillaume wykreował perfumy, który miały naśladować woń ludzkiej, czystej skóry. I myślę, że to się udało. Zapach realizuje temat, nie wpada w objęcia plastiku, ale też nie zaskakuje czymś niesamowitym. To woń bardzo dyskretna, raczej przy skórze, choć o ponadprzeciętnej trwałości.

Nuty: piżmo, ambra, wanilia, rozmaryn, bób tonka, ylang ylang, drewno cedrowe
Rok premiery: 2016
Twórca: Pierre Guillaume
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 30, 50 i 100 mL
Trwałość: dobra, około 8-9 godzin

Perfumy podobne: Narciso Rodriguez Narciso, Tom Ford Soleil Blanc

Parfumerie Generale 4.1 Le Musc & La Peau w pojemności 30 mL

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
9 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magda
Magda
5 lat temu

Brak oceny? hmmm … Prawdę mówiąc nie jest potrzebna. Fakt, że masz go u siebie jest wystarczający 😉

Leokadia Pumeks
5 lat temu

Ale dlaczego brak oceny? Cóż to za maniera? Fałszywa skromność czy źle pojętą polityczna poprawność? Przecież nigdzie nie jest powiedziane że kupimy akurat u Ciebie a nie gdzieś w sieci. Ocena jest mimo wszystko ważną informacją.

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

He he. Ja tam odczytuje 10/10, tak po rzymsko-arabsku. 😉
Nadia O.

Anonimowy
Anonimowy
5 lat temu

dokładnie, jak też tak to odczytuję – takie małe "zawualowanko" ;o)
pozdrawiam, Yukiko

Marcin Budzyk
5 lat temu

Zastanawiałem się, zastanawiałem i jednak wstawiłem.

Leokadia Pumeks
5 lat temu

Dzięki 🙂

Anonimowy
Anonimowy
4 lat temu

Piękny zapach, bardzo trwały, tylko bliskoskóry. Isparta i Le musc … to moje ulubione.
Czy zna pan coś podobnego panie Marcinie do Le musc- tylko mocniejszego, wyraźniejszego, z ogonem, może szyprowego i tak samo trwałego.
Mi on przypomina trochę Masumi.
Ewa

Ewa
4 lat temu

Muszę to napisać, wszystkim wielbicielom tych perfum.
Używam tego zapachu od roku, bardzo mi pasuje, gdy mam dość duszących i kwiatowych perfum.
A dziś odkryłam dezodorant firmy Ziaja- pod nazwą anty, który jest opiciem tych perfum, no przepiękne.
Panie Marcinie proszę wypróbować i napisać czy nie mam racji.
Ewa

Ewa
4 lat temu

edytuję- odbiciem tych perfum, poprawka