26 lipca 2020

Zadig&Voltaire Girls Can Be Crazy

Zadig&Voltaire Girls Can Be Crazy

Coca cola w perfumach to trudny temat, czego słusznym przykładem może być choćby ostatni Kilian BOYS.

W perfumach Zadig&Voltaire Girls Can Be Crazy to jednak zabieg marketingowy, który ma zmusić odbiorcę, aby odbierać zapach jako faktycznie cocacolowy. Bez czytelnia spisu nut to inne składniki dominują. I wcale nie są to chemiczne koszmary.

Pamiętam swoje pierwsze testy, kiedy nosiłem te perfumy zupełnie bez wiedzy oficjalnej na ich temat. Wówczas bardzo łatwo rozpoznałem i bób tonkę, i wanilię, i ciekawy akord owocowy, i drzewno-paczulową bazę. Wydawały mi się w spory stopniu interesujące. Później dopiero zetknął się z opinią, że to ma być kompozycja z dominującym akordem coli. Gdybym miał pisać recenzję w ciemno, to na 100% nie wpadłbym na to.

Girls Can Be Crazy 30 mL

Napisałbym jednak, że to ciekawa kompozycja tonkowa. Może nie w 100% naturalna, ale dobrze zmieszana, z pomysłem i werwą. Mimo że temat ten wydaje się wyprany i przerobiony na wszelkie możliwe sposoby, to samo zachowanie Girls Can Be Crazy powoduje, że warto je poznać. Nawet jeśli tonka nie jest szczytem naturalności (a pewnie nie jest), to jej obudowa jest zrobiona z dużym wyczuciem. Mamy zatem niuans migdałowy. On wnosi wrażenie pewnej kremowości i białych landrynek, które zawsze wybierałem spośród kolorowych. Jest cień konfitury wiśniowej, który bezpośrednio wiąże się z migdałem. Czuć w kompozycji pewną cierpkość i jeszcze jakieś owoce, które są zaprezentowane w łatwy sposób, lecz bardzo przyjemny.

Do tego dochodzi baza perfum Zadig&Voltaire Girls Can Be Crazy, która jest może oklepana i mało oryginalna, ale też nie poraża plastikiem, ani kurzem. To zaleta, ponieważ w produkcie kierowanym do młodszej klienteli raczej nie spodziewałbym się czegoś na takiej półce. Oczywiście, to nie jest jakiś poziom kosmiczny, ale mogło być zdecydowanie gorzej, więc jestem pozytywnie tym zaskoczony.

Opinia końcowa o perfumach Zadig&Voltaire Girls Be Crazy

Dla mnie to kompozycja przede wszystkim tonkowa. Doceniam fakt, że można w niej rozpoznać naturalne nuty. Nie jest to chemiczno-zakurzona pulpa, jakiej oczekiwałem.

Kampania perfum Zadig&Voltaire Girls Can Be Crazy

Zdjęcia i informacja oficjalne pochodzą ze strony https://zadig-et-voltaire.com/

Najważniejsze cechy:

charakter: tonkowy

+ zmienność nut

+ mimo użycia składników syntetycznych, kompozycja przedstawia sporą naturalność nut

+/- dość dobra baza jak na produkt tego typu

Charakterystyka:

Nuty: cola, bób tonka, gruszka, drewno sandałowe, piżmo, paczula, jaśmin, wanilia

Rok premiery: 2020

Twórca: Quentin Bisch

Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 30, 50 i 100 mL

Trwałość: dość słaba jak na produkt z takiej rodziny zapachowej, około 4 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magdalena
Magdalena
3 miesięcy temu

Tych białych landrynek nikt nie lubił, bo były anyżowe, więc zawsze mogłam liczyć na spory zapas 😉 Czyli kolejny zapach, który muszę przetestować, skoro te landrynki tam migoczą…

magdalena
magdalena
3 miesięcy temu

Dokładnie, były te migdałowe i anyżowe 🙂 Mój dziadek jeszcze częstował nas kopalniokami, ale to trochę inna bajka. Ale też mało kto je lubił, bo anyż jest specyficzny. Nie trafiłam jeszcze na perfumy, które pachniałyby takim rasowym anyżem, no może poza Miracle Forever. podobno w którymś flanerze Very Irresistible go czuć, ale nie testowałam niestety.

Nebelwerfer
Nebelwerfer
3 miesięcy temu
Reply to  magdalena

Rasowy anyż? Kenzo Air.

Lola
Lola
3 miesięcy temu
Reply to  Nebelwerfer

Ja też uwielbiam anyż. Ktoś jeszcze ma propozycje perfum pachnących hardcorowo anyżem? Właśnie takie żelki asfalciki mi się marzą. Znam i uwielbiam Lolitę Lempicką. Coś jeszcze?
Z innej beczki, nazwa recenzowanych perfum brzmi jak tytuł filmu porno. Spodziewam się, że to celowy chwyt marketingowy.

Magdalena
Magdalena
3 miesięcy temu
Reply to  Nebelwerfer

Tam jeszcze jest wetyweria, lukrecja i dzięgiel, lepiej mi polecić nie mogłeś 🙂 Zamawiam:)

Ola
Ola
3 miesięcy temu
Reply to  magdalena

Biale landrynki…cudo.do dzis wygrzebuję je w lokalnym .sklepie. Dlatego chetnie przetestuję zapach.
A tzw. kopalnioki regularnie zamawiam, choć mieszkam od 20 lat poza granicami regionu skąd powstaly, Smaki dziecinstwa i tak, p. Magdo, wspomnienie dziadka:)

Aleksandra
Aleksandra
3 miesięcy temu
Reply to  Magdalena

Przyłączam się do listy fanów białych landrynek, mi też one bardziej przypominają klimaty migdałowe, ale anyżem również nie gardzę ;). Samego zapachu nie miałam okazji testować jeszcze, ale faktem jest, że opisy reklamowe wypuszczanych ostatnio zapachów coraz mniej mają wspólnego z rzeczywistością…

Ania
Ania
3 miesięcy temu

Obawiam się, że grupą docelową przestałam być dawno temu, ale przetestuję chętnie, chociażby ze względu na nazwisko perfumiarza.

xoxo
xoxo
3 miesięcy temu

Wydaje mi się, że co innego cola jako składnik, a zapach który ma przypominać colę. Większość w tym ja, jak słyszy hasło cola to myśli, że będzie pachnieć jak ten napój.

123
123
3 miesięcy temu

Czekam na recenzję Angela Novy. Będzie? 🙂

CoCo*Stars
CoCo*Stars
3 miesięcy temu

Ja wyczuwam colę w samym otwarciu i dosłownie przez 10 sekund. To dla mnie najlepszy moment. Potem to umyka i zostaje na mnie cysterna tonki z którą mam relacje dość średnie szczególnie gdy właśnie ona dominuje. Będę testować dalej.