
Co trzeba powiedzieć na samym starcie?
Jakość składników użytych do kreacji perfum Chanel Bleu de Chanel L’Exclusif jest porażająca. Oczywiście, w pozytywnym znaczeniu tego określenia. Mimo że zapach ten bazuje na ISO E Super, to oprócz niego czuć tu naprawdę wielką ilość ingrediencji naturalnych. A być może fakt, że kanwą jest ISO, sprawia, że nie jest to produkt retro – z brodą. Czuć szlachetność i dostojeństwo, lecz w w formie nowoczesnej.
Klasyczny start z lawendą, paczulą, wetiwerem i męskim akordem cytrusów sprawia, że ręce same składają się do oklasków. Może wydawać się, że paczula czy wetiwer to składowe bazy, ale w tym przypadku czuć je od początku. Osobom przyzwyczajonym do męskich zakurzonych drewniaków czy słodziaków-ulepiaków może się ten akord wydać oldskulowy, ale to jest po prostu szlachetność naturalnych składników. Nosy współczesnych klientów perfumerii mainstreamowych są odzwyczajone od takich zapachów. Niestety.
W tej wersji utraciliśmy tony słodko-nowoczesne, które wyznaczały klimat serii od klasycznych Bleu de Chanel. Nie ma tutaj ziołowości otwarcia znanej z osłony Parfum. Nie ma też owocowo-drzewnego cukru. W sercu pojawia się za to ciepły sandałowiec. I jestem przekonany, że Chanel nie użyła ilości marketingowych, żeby tylko to komunikować. Tutaj naprawdę czuć naturalnego drewno sandałowe i do tego sporo cedru. Jednocześnie jest delikatny akcent ciepłego jaśminu (tak jakby wpleść do serca kroplę Micallef Gaiac). Może się to kojarzyć z akordem barberskim, ale o dużym stopniu szlachetności. To nie są żadne tanie podróbki.
Później pojawia się ton ziołowy, lecz zupełnie odmienny od tego w wersji Parfum. W Chanel Bleu de Chanel L’Exclusif jest to coś w stylu ziołowości kosmetyków Sisley, geranium, czerwonego pieprzu, dzikiej róży. Może jest też tam składowa anyżu lub lukrecji, ale w dalekim tle.
Zwieńczeniem całości jest dla mnie baza tej kompozycji, która wyprzedza wszystkie pozostałe odsłony Blue de Chanel. Oczywiście, na pewno ma ona dużo molekuł, ale pachnie naprawdę dobrze. Jest drzewna, a nie zakurzona. Jest ciepło-ambrowa, ale nie jest chemiczna. Pojawia się delikatna słodycz waniliowo-tonkowa, ale jest dozowana z wyczuciem. Jednocześnie przemyca echa wcześniejszych nut: i akordu lawendowo-paczulowo-wetiwerego, i sandałowca/cedru.
Opinia końcowa o perfumach Chanel Bleu de Chanel L’Exclusif
To perfumy naprawdę wyjątkowe na tle obecnych premier. Są złożone zgodnie ze sztuką kreacji. Zachwycają swoją głębią, kunsztem, jakością połączeń i samymi składnikami. W dzisiejszych czasach trudno znaleźć męskie kompozycje na takim poziomie.
Zaznaczam jednak, że to nie jest zapach łatwy. To trochę tak jak ostatnia nowość Guerlain Florabloom Absolus Allegoria. Cieszy natomiast fakt, że wielkie marki wracają do naturalnego brzmienia nut. Nich ten trend trwa i się wzmacnia…

Kampania perfum Bleu de Chanel L’Exclusif




