14 września 2025

Chanel Bleu de Chanel L’Exclusif

Chanel Bleu de Chanel L Exclusif

Co trzeba powiedzieć na samym starcie?

Jakość składników użytych do kreacji perfum Chanel Bleu de Chanel L’Exclusif jest porażająca. Oczywiście, w pozytywnym znaczeniu tego określenia. Mimo że zapach ten bazuje na ISO E Super, to oprócz niego czuć tu naprawdę wielką ilość ingrediencji naturalnych. A być może fakt, że kanwą jest ISO, sprawia, że nie jest to produkt retro – z brodą. Czuć szlachetność i dostojeństwo, lecz w w formie nowoczesnej.

Klasyczny start z lawendą, paczulą, wetiwerem i męskim akordem cytrusów sprawia, że ręce same składają się do oklasków. Może wydawać się, że paczula czy wetiwer to składowe bazy, ale w tym przypadku czuć je od początku. Osobom przyzwyczajonym do męskich zakurzonych drewniaków czy słodziaków-ulepiaków może się ten akord wydać oldskulowy, ale to jest po prostu szlachetność naturalnych składników. Nosy współczesnych klientów perfumerii mainstreamowych są odzwyczajone od takich zapachów. Niestety.

W tej wersji utraciliśmy tony słodko-nowoczesne, które wyznaczały klimat serii od klasycznych Bleu de Chanel. Nie ma tutaj ziołowości otwarcia znanej z osłony Parfum. Nie ma też owocowo-drzewnego cukru. W sercu pojawia się za to ciepły sandałowiec. I jestem przekonany, że Chanel nie użyła ilości marketingowych, żeby tylko to komunikować. Tutaj naprawdę czuć naturalnego drewno sandałowe i do tego sporo cedru. Jednocześnie jest delikatny akcent ciepłego jaśminu (tak jakby wpleść do serca kroplę Micallef Gaiac). Może się to kojarzyć z akordem barberskim, ale o dużym stopniu szlachetności. To nie są żadne tanie podróbki.

Później pojawia się ton ziołowy, lecz zupełnie odmienny od tego w wersji Parfum. W Chanel Bleu de Chanel L’Exclusif jest to coś w stylu ziołowości kosmetyków Sisley, geranium, czerwonego pieprzu, dzikiej róży. Może jest też tam składowa anyżu lub lukrecji, ale w dalekim tle.

Zwieńczeniem całości jest dla mnie baza tej kompozycji, która wyprzedza wszystkie pozostałe odsłony Blue de Chanel. Oczywiście, na pewno ma ona dużo molekuł, ale pachnie naprawdę dobrze. Jest drzewna, a nie zakurzona. Jest ciepło-ambrowa, ale nie jest chemiczna. Pojawia się delikatna słodycz waniliowo-tonkowa, ale jest dozowana z wyczuciem. Jednocześnie przemyca echa wcześniejszych nut: i akordu lawendowo-paczulowo-wetiwerego, i sandałowca/cedru.

Opinia końcowa o perfumach Chanel Bleu de Chanel L’Exclusif

To perfumy naprawdę wyjątkowe na tle obecnych premier. Są złożone zgodnie ze sztuką kreacji. Zachwycają swoją głębią, kunsztem, jakością połączeń i samymi składnikami. W dzisiejszych czasach trudno znaleźć męskie kompozycje na takim poziomie.

Zaznaczam jednak, że to nie jest zapach łatwy. To trochę tak jak ostatnia nowość Guerlain Florabloom Absolus Allegoria. Cieszy natomiast fakt, że wielkie marki wracają do naturalnego brzmienia nut. Nich ten trend trwa i się wzmacnia…

Kampania perfum Bleu de Chanel L’Exclusif

Chanel Bleu de Chanel L Exclusif perfumy męskie

Wszystkie zdjęcie i informacje oficjalne pochodzą ze strony chanel.com

Najważniejsze cechy:

charakter: drzewno-aromatyczny

  • + wysoka jakość składników
  • + dopracowana, kunsztowna konstrukcja
  • + utrzymanie jakości nawet w bazie, co nie udało się w poprzednich wersjach Bleu de Chanel

Charakterystyka:

Nuty: lawenda, drewno sandałowe, drewno cedrowe, bergamotka, paczula, wetiwer, labdanum, jaśmin, róża, geranium, cytryna, kwiat pomarańczy, wanilia, bób tonka

Rok premiery: 2025

Twórca: Olivier Polge

Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 60 i 100 mL

Trwałość: bardzo dobra, około 7-8 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

guest
23 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Mariusz
Mariusz
7 miesiące temu

Tak, tak, tak! Zgadzam się w calej rozciaglosci z ta ocena, cudowne, piekne i bardzo trwale perfumy (tu bym u siebie dal z 10 godzin silnej projekcji). Chanel is back , choc mi na tym w ogole nie zalezalo. Tylko ta cena:( adekwatna do jakosci, ale zwala z nóg

Marcin
Marcin
7 miesiące temu

Nie wiem jak to zrobię (ze względu na cenę ) ale muszę je zdobyć. Perfumy są niezwykle trwałe i sam zapach przepiękny.

Ricardo
Ricardo
7 miesiące temu

zero zaskoczenia – nowy chanel ma w sobie pełno zwierzęcych nut, oud, kał – Pan nezdeluxe zachwycony. oczywiscie, z recenzji niczego takiego się nie dowiecie.
Panie Marcinie, nie zawiodłem się jak zwykle – recenzja typowo bezużyteczna, jakby Pan nie schodził poniżej 3 promili przy kazdej recenzji, albo recenzował zapachy bez wąchania ich – wodze fantazji Pana niosą

Michał
Michał
7 miesiące temu
Odpowiedź do  Ricardo

Tak czytam te wypociny i bardzo współczuję ci twoich dysfunkcji

Adam
Adam
5 miesiące temu
Odpowiedź do  Ricardo

Zmień leki

Remigiusz
Remigiusz
7 miesiące temu

Wspaniała recenzja jak zwykle Panie Marcinie. Chanel wróciło do jakości Antaeusa z czego się bardzo cieszę. Mam nadzieję, że będzie kiedyś możliwość uściśnięcia Pana dłoni i podziękowania za takie recenzje w Impressium w Poznaniu.

Rafał
Rafał
7 miesiące temu

Dobrej jakości składniki, prawda. Trwałość na mnie maksymalnie 6 godzin, projekcja żadna, pewnie kwestia skóry. Ale najgorszy jest fakt, że zapach jest na wskroś nudny, wtórny, nijaki, jak mydło. I to mydło średnich lotów. Firma ma budżet i świetne nosy na etacie, a serwuje coś takiego? Odesłałem moją butelkę, nie polecam.

Mariusz
Mariusz
7 miesiące temu
Odpowiedź do  Rafał

Na pewno wachales l’exclusif?

Rafał
Rafał
7 miesiące temu
Odpowiedź do  Mariusz

Tak, l’exclusif 🙂
Sam pomysł trzeciego flankera, wyjściowo przeciętnego zapachu był kontrowersyjny. Może jestem wkurzony, bo za dużo się spodziewałem – generalnie lubię zapachy z tego domu, wspomniany Antaeus czy Egoiste – stąd tak duże rozczarowanie. Niech w końcu stworzą coś nowego dla mężczyzn , temat bleu jest już dawno wyczerpany, a na pewno po wersji parfum. Stworzenie tego zapachu nie wymagało od nich niczego kreatywnego, a noszenie go rownież nie jest wymagające. Podniesienie jakości składników, „obcięcie” głowy i rozszerzenie bazy zapachu, to zdecydowanie za mało. To zapach, ktory nikogo nie obrazi, ale też na dłużej nie zatrzyma. Jeśli ktoś takie preferuje, to wszystko w porządku. Mówię wyłącznie z mojego punktu widzenia.
Dodam tylko, że chwilę temu Creme Ebene dostało identyczną ocene, a dzieło Nicolai jest lata swietlne pod kazdym wzgledem przed tą iteracją Bleu.
Pozdrawiam serdecznie.

Ostatnio edytowano 7 miesiące temu przez Rafał
Chris
Chris
7 miesiące temu

Mainstream o poszerzonym horyzoncie?
Nie jestem obiektywny, nie lubię tej serii, trochę na siłę szukam tu bogactwa, charakteru, dozy tajemnicy, ale odnajduję… ciężkość- taką atramentowo- drzewną.
Ten „blue flow”, mnie po kilku chwilach przygniata.

Są jednak momenty, gdy wyłapuję coś na granicy tego co definiowalne, a tym co nieuchwytne- ma to w sobie wyrafinowaną osobliwość, ale to tylko przebłyski i do zakochania nie wystarczy.

Niemniej podziwiam umiejętność oceny ponad prefefencje i podziwiać będę, bo to rzadka supermoc.

Łukasz
Łukasz
7 miesiące temu

Za te pieniądze to się kupuje perfumy niszowe, a nie drogeryjny zapach, jakby nie pachniał.

Mariusz
Mariusz
7 miesiące temu
Odpowiedź do  Łukasz

Pytanie kto o tym decyduje? Nie zawsze i nie kazdy chce pachnieć np pomidorami

Łukasz
Łukasz
7 miesiące temu
Odpowiedź do  Mariusz

Dlaczego od razu pomidorami? Dobrymi perfumami z wysokiej jakości składników i których nie ma każdy. Aby dokonywać mądrych wyborów, trzeba mieć świadomość.

Mariusz
Mariusz
7 miesiące temu
Odpowiedź do  Łukasz

Pomidorami to był przyklad. Przeciez produkt drogeryjny tez może być swietny.

Bartosz
Bartosz
7 miesiące temu
Odpowiedź do  Łukasz

Ta wersja Bleu to spory krok w stronę niszy, choć trzeba przyznać, że cena jest wysoka. Z drugiej strony – perfumy Chanel nigdy nie należały do tanich.

Mariusz
Mariusz
7 miesiące temu

W ogole mam wrazenie, ze perfumiarz robi swoje dzielo i czy dostanie wysoka ocenę czy nie to już mowi sie trudno, uda sie to sie uda. Maja być takie perfumy i nie inne, a ze ocenione na 3 to trudno

Jakub
Jakub
7 miesiące temu

Całkowicie nie zgadzam się z autorem recenzji. Perfumy te pachną jak większość tego co stoi obecnie na półkach w D. i S. Są nudne, pachną tanio i poza ciekawym otwarciem, które trwa kilka sekund, zostaje tona męczącej ambry i niezidentyfikowanej pudrowości. Chaos i zwalistość. Te dwa słowa najlepiej opisują ostatnią męską premierę od Chanel. Wstyd. Równie dobrze możnaby zachwycać się Myself edp od YSL! Jest dla mnie rzeczą niepojętą, że autor wystawił im ocenę taką samą jak przykładowo Habit Rouge Parfum. Niemniej zachęcam do testów i sprawdzenia samemu. Ode mnie najwyżej 5/10. To poprawny, niesyntetyczny, o dobrych parametrach zapach. Tyle.

Piotr
Piotr
7 miesiące temu

Piękny zapach, szczególnie na początku. Nie znam się na jakości składników, ale zapach zbiera komplementy. Szkoda tylko, że trwałość jest taka sobie na mojej skórze.

Bartosz
Bartosz
7 miesiące temu

L’Exclusif startuje ciekawie. Jest przybrudzenie, jest nuta animalna, trochę skórzana zadziorność która mi się bardzo podoba. Daje efekt którego nie było w Parfum. Niestety – ta scena trwa krótko. Po chwili zapach siada bliżej skóry, traci pazur, zostaje wersja jeszcze bardziej „zbita”, mniej unosząca się. Wciąż ładna, wciąż elegancka, ale, jak na razie, bardziej wolę słodycz i świeżość poprzedniej wersji. Uwielbiam otwarcie Parfum.

Mariusz
Mariusz
7 miesiące temu

Czytam niektóre komentarze i sie zastanawiam czy piszemy o tych samym. Slabe parametry? No nie tu

Bartosz
Bartosz
7 miesiące temu

Jestem po dłuższych testach i muszę przyznać – zapach robi wrażenie. Startuje bardzo głośno, krzyczy przez kilkanaście minut, a potem osiada blisko skóry i staje się bardziej intymny, wręcz jak druga skóra. Polecam aplikację na klatkę piersiową – świetnie łączy się wtedy z ubraniem i daje subtelny efekt.
Początkowa nuta animalna może być dla niektórych wyzwaniem, ale to wciąż rozpoznawalny Bleu de Chanel – nie ma się czego obawiać. Wersja ta jest „przybrudzona”, szlachetna, ale też specyficzna i charakterystyczna. Cena może odstraszać, ale sam dałem się skusić i nie żałuję.
Moim zdaniem najlepiej sprawdzi się zimą – pod swetrem, a na kołnierzyku czy szaliku będzie wyczuwalny jeszcze długo i bardzo elegancki.