
Marka Byredo nie należy do moich ulubionych, ale czasami pokazują się tam godne uwagi kompozycje. Na obecny sezon jesienno/zimowy firma wypuściła kolekcję nowych ekstraktów perfum, w której jest jedna, zupełnie nowa propozycja
Byredo Bois Obscur pachnie jak suche drewno zmieszane z równie suchymi płatkami róży i spaloną paczulą. To woń orientalna, nieco w klimacie sklepu indyjskiego i japońskich, kwiatowych kadzideł. Wyraźnie widać ukłon w stronę wytrawnej, gorzkiej ambrowości. Róży co prawda w spisie nut nie zobaczymy, ale jest geranium. I to właśnie ono nadaje kwiatowego charakteru kompozycji. Istotne są też wątki gorzko-ziołowe, apteczne, oudowe. Z tym, że to apteka-sklep zielarski, w którym czuć jeszcze echa jakichś nadwęglonych roślin.
Cały obraz perfum jest intrygujący. Z czasem dochodzi o tego aspekt pudrowości i szminki, ale o tłustawych, mrocznych podtonach. Jeszcze dalej kompozycja nabiera wydźwięku szpitalno-oudowego, który niegdyś był popularny w męskich premierach mainstreamu z „oud” w nazwie. Warto jednak zaznaczyć, że w Byredo brzmi to szlachetniej. A i wątek różano-kadzidełkowy nie zanika, co sprawia, że kompozycja cały czas może się wydawać interesująca dla odbiorcy.
Opinia końcowa o perfumach Byredo Bois Obscur
Jeśli ktoś lubi wytrawny orient w stylu wschodnich kadzideł kwiatowych, to polecam testy Bois Oscur. Na pewno fani Lorenzo Villoresi Alamut czy Exuma Ambre d’Orient powinni poznać tę propozycję.

Kampania perfum Bois Obscur




