12 stycznia 2026

Tom Ford Figue Erotique

Tom Ford Figue Erotique

W ofercie tej marki chyba do tej pory figi nie było

Z tym większą radością sięgnąłem po perfumy Tom Ford Figue Erotique. Zapach to o tyle szczególny, że jest to owoc w wersji zimowej, ciepłej, dalekiej od klasycznego rozumienia tej nuty. To znaczy, że nie znajdziemy tu tonów trawiastych rodem z L’Artisan Premier Figuier, ani też wątków typowo owocowo-botanicznych, które wyznaczały ramy choćby Green Tea Fig. Słusznie byłoby napisać, że Tom Ford znowu kreuje nową jakość i prezentuje znaną nutę w nowatorskiej odsłonie.

Trzeba mieć jednak świadomość, że to kompozycja bezpieczna. Nie wzbudza krańcowych emocji,  przez to nie jest niszowa w sensie ekstremalności doznań. Nie ma też wielkiej mocy, choć totalnie cicha nie jest. Rozpoczyna się słodko-cytrusowo. Może się skojarzyć z landrynką, w której miesza się woń figowej konfitury i kandyzowanych skórek limonki. Jest to wrażenie nowatorskie, ale mało naturalne. Dla mnie jest ciekawe, ale obiektywnie rzecz biorąc, nie są to wyżyny jakości.

Później do tego dochodzi nuta morsko-drzewna i nieco śledziowa z akcentem mineralno-kamiennym. Konfitura i skórki cytrusów zaczynają się ocieplać. Następnie dochodzi do nich cień mleka i karmelizowana czerwona cebula. W bazie zaczyna to wszystko się zacierać i tworzy się słodka pulpa z ogrzanych, karmelizowanych elementów. Nie ma tu zieleni, ani botanicznej soczystości. Takie podejście do kreacji akordu figowego, to coś nowego. Pamiętam jednak, że dawna limitowanka Muglera miała akordy w tym typie – Womanity The Taste of Fragrance. I w ogóle nawet klasyczne Womanity gdzieś muskło obszary Figue Erotique (choć chyba lepiej napisać to na odwrót).

Całościowo mikstura jest raczej jednolita. W bazie traci animusz. Wypłaszcza się maksymalnie i nie pachnie szlachentnie, ale też bez jakiejś tragedii. Jest nieco tłustawa i wciąż ciepła.

Opinia końcowa o perfumach Tom Ford Figue Erotique

Choć pojedyncze nuty wydają się dziwne, mocne lub przesadzone, to całościowo perfumy są przyjemne i bezpieczne. Są kremowe i gęste, ale bez wielkiej energii. Myślę, że zapamietam je na długo, bo takich fig nie było na rynku. Natomiast faktem jest, że zapach jest dość sztuczny i nie jest jakoś ekstremalnie finezyjny.

Kampania perfum Figue Erotique

Tom Ford Figue Erotique perfumy niszowe

Wszystkie zdjęcia i informacje oficjalne pochodzą ze strony tomfordbeauty.com

Najważniejsze cechy:

charakter: figowo-konfiturowy, gęsty

  • + ciekawa i oryginalna interpretacja nuty figowej
  • – dość chemiczny wydźwięk
  • – zbyt ulepna, jednorodna konstrukcja

 

Charakterystyka:

Nuty: bergamotka, cukier trzcinowy, ylang ylang, wetiwer, akord piżmowy, mech dębowy, akord ambrowy

Rok premiery: 2026

Twórca: b.d.

Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 30 i 50 mL

Trwałość: bardzo dobra, około 7-9 godzin

Pozostałe recenzje

24 kwietnia 2026

Nortean Ertale

Absolut z liści czarnej porzeczki pochodzący z północnego kraju, którego nie znamy zbyt dobrze…

Dołącz do dyskusji

guest
3 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Anonimowo
Anonimowo
3 miesiące temu

Oj Tom Ford to była kiedyś dobra marka….była.Klasyki jeszcze trzymają poziom i są rozpoznawalne te ostatnie jakoś w ogóle kiepskie po prostu

spojona Porto
spojona Porto
3 miesiące temu

Absolutnie konieczne to przetestowania!

Ola
Ola
3 miesiące temu

Widzę, że tylko 5,5/10, ale mimo wszystko bardzo chętnie sprawdzę go na własnej skórze. Lubię takie intymne, lekko zmysłowe zapachy,..
Mam w swojej kolekcji Prada Figue, którą uwielbiam, i dobrze wspominam też Elizabeth Arden Green Tea Fig – figowe klimaty, miękkość i kremowość bardzo do mnie trafiają. Dlatego ten zapach zdecydowanie mnie ciekawi.