
Miałem bardzo duże oczekiwania co do tej premiery, ale niestety nie zostały spełnione.
Loewe Roasted Vanilla to prosta, bardzo słodka interpretacja wanilii. Jej drewaniane tło jest ciężkie, tłuste i niezmienne. Elementów „roasted” nie zauważyłem. Zapach jednak może się bardzo podobać, bo to taka wanilia-kloc.
Ścisły początek to olejkek waniliowy do ciasta. Później olejek ten nasącza drewienko sandałowe. Sandałowca nie ma składzie, ale to maślane, słodkie ciepło bardzo oddaje właśnie jego aromat.
A później całośc pokrywa się kurzem, piżmem i staje wysuszonym kawałkiem drewna z delikatnie szarlotkowym tonem. Nie ma tu wielkiej filozofii, choć kompozycja równocześnie nie razi.
Ten zapach mógłby być komunikowany jako znacznie uproszczona wanilia występująca w L de Lolita Lempicka lub Musc Ravageur (czyli wanilia w stylu roucelowskim). Można powiedzieć, że to taka baza lub jeden akord wyciągnięty ze wspaniałych dzieł Maurice’a Roucela.
Opinia końcowa o perfumach Loewe Roasted Vanilla
Prosta, ładna i mocna – taka jest wanilia w interpretacji Loewe.

Kampania perfum Roasted Vanilla




