
Marka Guerlain postanowiła na nowe zinterpretować jednego ze swoich największych klasyków. Warto jednak podkreślić, że oryginalna formuła nie znika. Do jej nazwy dodano jedynie człon „1912”.
Nowe perfumy Guerlain L’Heure Bleue nawiązuje do pierwowzoru jedynie symbolicznie. W praktyce to zupełnie nowa, inna kompozycja, która jednak bazuje na podobnych składnikach naturalnych. W wersji 2026 dodano jednak dużo molekuł, aby uczynić zapach współczesnym i godnym lat 20. XXI wieku.
W moim odczuciu Delphine Jelk nie wykreowała kompozycji na trzy akordy, a bardziej mieniącą się kulę, która odkrywa poszczególne nuty raz po raz. Mamy zatem nutę anyżowo-waniliową, którą wyczarował wiele lat temu Maurice Roucel. To złożenie jest zdecydowanie bardziej podobne do klasyka Lolity Lempickiej niż do L’Heure Bleue 1912 (w których też anyż i wanilia grały). Innym razem L’Heure Bleue kojarzy się z waniliowym jaśminem na wzór Dior Addict (który, nomen omen, zrobił aktualny Główny Nos Guerlain – Thierry Wasser).
Pojawia się też szminkowy, wygrzany, ciepły irys, który tylko delikatnie muska tonów marchewkowych. Jest szlachetny i metaliczny. Nie wchodzi za to w wątki klasycznie pudrowe.
Kolejne wrażenie to Chanel No. 5 i jej akord irysowy. Kto nosi lub nosił klasyka Chanel, ten wie, że w środkowych fazach czuć tam charakterystyczne złożenie irysa na jaśminie, ylangu i róży. I niemal dokładnie takie samo wrażenie można znaleźć w aktualnej odsłonie L’Heure Bleue. Jest to jednak wrażenie uwspółcześnione i piękne.
Na samym końcu dochodzi do tego nuta wodno-ozonowa z akcentem zielonych oliwek. To już wrażenie niszowe.
Nie jest tak, że jedne wrażenia czuć na początku, później one znikają i pojawiają się następne. Wspomniane na początku skojarzenia z kulą mają naprawdę sens.
Opinia końcowa o perfumach Guerlain L’Heure Bleue 2026
To perfumy, które wyróżniają się na półkach mainstreamu i błyszczą poziomem swojej oryginalności. Jednocześnie nie są przesadzone pod kątem składników syntetycznych. Brzmią szlachetnie i pięknie, choć jednocześnie nie jest to kompozycja łatwa.
W gruncie rzeczy polecam testy tych perfum również panom, bo potrafią się ułożyć z męskim twistem przez wzgląd na dużą ilośc nut anyżowo-ziołowych.

Kampania perfum L’Heure Bleue




