
Czas zanurzyć się w nowościach na drugą połowę roku…
Łotewska marka Nortean przygotowała zapach Cindence, który pierwotnie powstał na potrzeby projektu Under the Fog of Uncertainty podczas festiwalu Scent + Art w Rydze. Miał być nicią, która spaja północ Europy z Ameryką Łacińską. Nutą główną tej kompozycji jest palo santo, ale jego przedstawienie jest utrzymane w duchu marki. Jeśli ktoś lubi styl tej firmy, który bazuje na naturalności i czystości brzmienia każdej z nut, to będzie tymi perfumami oczarowany. Tym bardziej, że drugą główną nutą jest pomarańcza tarocco. Arturs Petersons – nos marki Nortean – zawsze chciał stworzyć zapach cytrusowy, ale w odcieniu mroku, daleko od typowej „cytrusowości”.
Palo santo ma tutaj wymiar nie tyle dymny, co herbaciany. Zapach od samego początku sprawia wrażenie przestrzennego, otwartego szeroko na świat. I choć jest drzewny i ciemny, to ma w sobie dużą dozę północnej świeżości. Zręcznie do drzewnych nut przemycono aromat mchu, kamienia i ostrego powietrza nocy. To jest z pewnością efekty gry białego pieprzu.
Herbata Cindence jest czarna, esencjonalna, zimna. Na starcie ma wyraźnie cytrusowe brzmienie, ale to dosłownie kilka minut. Później napar jest wylewany na omszałą, leśną ziemię. Temperatura powoli, acz stanowczo rośnie. Najpierw pojawiają się opary herbaty połączonej z kamieniem i zasuszonymi gałązkami. Później całość wysycha. Pojawia się nawet subtelny dym, ale nie z kadzideł czy drewna, ale właśnie z herbaty zmieszanej z leśnym runem.
Na tym etapie cytrusowość przyjmuje brzmienie palonej pestki i palonej skórki. Kompozycji jest niesłodka, ale przy tym iskrzy i żyje. Przemycenie takich wrażeń do bazy to na pewno duża sztuka.
Opinia końcowa o perfumach Nortean Cindence
Najważniejsze jest to, że perfumy Nortean nie są przesadzone. Każdy z elementów przedstawiono z iście francuskim wyczuciem. To dlatego zapach może być opisany jako elegancki, piękny, tajemniczy.
Kampania perfum Cindence




