
Przesłodzony ulep, na który szkoda marnować słowa…
Niestety, perfumy Lancome La Vie Est Belle Rose Extraordinaire są w mojej ocenie najsłabszą różaną wersją w historii tych flankerów. Powiedziałbym, że to trochę tak jakby koncern L’oreal zmieszał pozostałości różnych, gorzej sprzedających się wersji La Nuit Tresor, Si i La Vie Est Belle, a potem dodał jakichś ulepnych molekuł. Aż dziwię się, że w oficjalnym spisie nut nie ma paczuli, wanilii i owoców, bo to nuty mocno wyczuwalne. Ich forma jest jednak tragicznie miałka, rodem z La Vie Est Belle en Rose. Nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że to właśnie ta wersja stanowi 70-80% składu obecnej.
Gdyby miał się pokusić o wypunktowanie różnic, to powiedziałbym, że Rose Extraordinaire nie ma totalnie niczego wspólnego z irysowym klasykiem, jest bardziej zasłodzona i pokryta zakurzoną, pokruszoną landrynką w sercu i bazie. To taki efekt megasztucznego proszku wanilinowego.
Opinia końcowa o perfumach Lancome La Vie Est Belle Rose Extraordinaire
Różany słodziak, ale bardzo niskich lotów. Za to prezentowany jest w obłędnym flakonie.

Kampania perfum Le Vie Est Belle Rose Extraordinaire




