
W 2016 roku powstało pierwsze Impressium. To było w maju.
Długo szykowałem się na 10. rocznicę, ale chciałem też, aby wszystko było idealne. Stąd premiera perfum Bergamoss x Impressium Nectarine et Cuir (dostępnych na świecie tylko i wyłącznie w Impressium, od 2.09 – KLIK) odbywa się dopiero teraz, po wakacjach. Złożona od podstaw formuła wymagała wiele prac, poszukiwań i pomysłów. Celem było stworzenie perfum, które połączą owocowy akord nektaryny z akordem skóry. Vaclav Lebeda – nos marki Bergamoss – nie lansuje jednak „odpowiedników”, ani nie naśladuje światowych hitów. Tworzy swoje perfumy od podstaw idąc własnymi ścieżkami.
Nectarine et Cuir to perfumy, które podążają tą regułą. Łączą specjalnie dobrane składniki naturalne, które doprawiono ściśle wyselekcjonowanymi molekułami, aby osiągnąć efekt nowoczesności, zmysłowości, elegancji i piękna. To nie jest kopia żadnych innych perfum.
To zapach głęboki, atramentowy. Skóra jest tu gruba, mięsista. Nie ma jednak tonów zwierzęcych czy brudnawych – jest czysto galanteryjna. Nie jest natomiast jasna, ani zamszowa. Zmrok jest bezdyskusyjny. Żywica labdanum nadaje jej ciepła i ambrowości. Przemyca pewną nutę słoną. To wrażenie potęguje papirus i paczula. Vaclav długo szukał odpowiedniego labdanum, aby idealnie zatrzymać to wrażenie.
Kompozycja nie jest przy tym agresywnie ciężka. Pod kątem samej konstrukcji ma wyraźny francuski sznyt. Niesie wrażenie elegancji. Może dystansować. Ma w sobie pewien pierwiastek szypru, który wyczuwalny jest zwłaszcza w sercu.
W kontrze przedstawiona jest nektaryna. Nie jest bohaterką pierwszego planu, ale rozjaśnia tło. Jest dojrzała. Jej skórka może być pomarszczona, a środek skrywa z pewnością dużą, zdrewniałą pestkę. Może nawet czuć tu fragment zasuszonej gałązki, na której rosła.
Nectarine et Cuir jest wonią mięsistą. Żywą. W kompozycji odnajdziemy też tony nostalgii, które mogą przywoływać obraz skórzanego płaszcza noszonego w dżdżysty dzień. Gdzieś z oddali dochodzi bardzo subtelna struga dymu palonych liści, która miesza się z deszczem. Zapach jest przy tym dość chłodny jak założony na gołe ciało płaszcz z satynową podszewką. To stanowi kontrast dla cieplejszego labdanum z początkowych chwil.
Baza perfum i molekuła Z 11 od laureata Nagrody Nobla
W najgłębszej bazie poczujemy coś na kształt cedrowych trocin, rozgrzanego żelazka i po raz kolejny – atramentu. Ten fundament jest sam w sobie arcydziełem. W roli utrwalacza Vaclav Lebeda użył molekuły Z11 – którą wynalazł profesor Leopold Ruzicka (laureat Nagrody Nobla) na Politechnice Federalnej w Zurichu podczas prac dla koncernu Firmenich. Pierwotnie molekuła ta była wytwarzana z manooolu pochodzącego z nowozelandzkiego drzewa Manao. Ma ona ambrowy aromat z nutą suchego drewna obitego w metalową ramę. Fenomenalnie utrwala perfumy i modyfikuje wrażenie niesione przez inne substancje. Firmenich oficjalnie pisze, że molekuła ta generuje „tysiące doznań”.
Opinia końcowa o perfumach Bergamoss Nectarine et Cuir
Cieszę się, że 10. lat istnienia Impressium mogę świętować w tak niezwykły sposób. W ubiegłym roku Vogue i Elle zgodnie pisały o marce Bergamoss jako o objawieniu sceny perfumeryjnej. I zapach Nectarine et Cuir jest bez żadnych wątpliwości kolejnym krokiem, który to potwierdza.
Z kwestii technicznych dodam, że jest to najbardziej kosztowna ze wszystkich dotychczasowych formuł stworzonych przez markę.
Jakość tej kreacji pod kątem technicznym i jakość składników jest tu na najwyższym, światowym poziomie. Osobiście miałem zaszczyt zatwierdzić ostateczną wersję tej kompozycji przed skierowaniem do produkcji – stąd wiem, że jest po prostu świetna w 100%.

Kampania perfum Bergamoss Nectarine et Cuir





