Czarna Anonda właśnie pojawiła się na rynku. Niebawem na być w Quality, a tymczasem podsyca nasze oczekiwania. W końcu ma co podsycać, bo pierwowzór był zapachem marnym, wtórny i nijakim. A Black Ananda?
Flakon wykonany z czarnego, matowego szkła został dodatkowo ozdobiony kryształami Swarovskiego. Pudełko zostało wyłożone również ciemnym aksamitem. Naprawdę dużo czerni przewija się w okolicach tego zapachu Micallef. Szkoda, że brak tej barwy w samej kompozycji. No, bo w składzie mamy takie składniki: cytryna, gorzka pomarańcza, śliwka, ylang-ylang, jaśmin, neroli, tuberoza, benzoin, wanilia, piżmo. Jakoś trudno wyobrazić sobie, że ma być to Black Ananda… Wieszczę coś w stylu zatężonego klasyka.
Zapach jest już dostępny na Aus Liebe Zum Duft w cenie 196 euro za 100 mL (stamtąd też pochodzi fotografia).




