Przechodząc
między półkami Sephory natknąłem się na bardzo ciekawie wyglądający flakon nieciekawego zapachu. Mowa o L’Eau de Issey, oczywiście razy dwa. Wersja męska to tylko nowy design, ale dla kobiet utworzono specjalną wariację o nazwie Fleur de Bois (wkrótce o niej parę słów).
W sumie zbyt odkrywczy nie byli projektanci Miyake, bo drewniane elementy już się pojawiały, nie raz i nie dwa. Postanowiłem zrobić krótki przegląd drew we flakonach.
Koncept drzewnej ramy został wykorzystany przez braci Caten (DSquared) (po prawej) i przez słynnego Enzo Galardi (Odori) (po lewej).
O prywatnej kolekcji Armaniego wspominać nie potrzeba, bo to bodaj najbardziej znany przykład drewnienych flakonów. Proszę jednak między bajki włożyć opowieści o czarnym afrykańskim drzewie wenge. Od środka drewno jest białe, więc wierzch jest po prostu malowany.

Kolejnym sztandarem w temacie jest opakowanie jednego z najlepiej rozpoznawalnych zapachów niszowych- Gaiac’a (Parfums M. Micallef). Drewniany korek i drewniana etykieta są lakierowane w sposób bardzo charakterystyczny i przez to te elementy sprawiają wrażenie dosłownie miękkich.
Obecnie orgazmów na wagę dostarczają drewniane korki Nasomatto. Są kapitalne, bo każdy jest inny. Drapiące drewno jest rozkoszą dla palców.
O tym, że butelka Le Boise Ginestet jest w drewnianej trumnie chyba mówić nie trzeba, ale o tym, że korki Frapina też są z drewna już chyba nie każdy wie. I jeszcze drewniane są też Heeleye przecież.
Nie miałem okazji wspomnieć o koncepcyjnym projekcie pracowni Samal Design, który powala wszystko co było do tej pory… Lakierowany kawał zwęglonego drewna. Czad po szyję.








