
Rodzina Kenzo World to jedna z ciekawszych nowych serii, które pojawiły się w mainstreamie w ostatnich latach. Charakterystyczny akord kurkdjianowski zapewnił im spory sukces.
Kenzo World Power jest najmłodszym członkiem rodziny. Wedle producenta powinien pachnieć zupełnie inaczej i w zasadzie być totalnie odmienną premierą. Nie mamy tu bowiem kwiatów, owoców, a sól, cyprysy i bób tonkę. Krótki, lecz ciekawy spis pozwalał przypuszczać, że będzie to nowa jakość.
Okazało się, że wcale Kenzo World Power nie jest kompozycją rewolucyjną i taką, która łamie schematy. Co więcej, spis nut podawany w oficjalnych materiałach bardzo daleko odbiega od tego, czym perfumy pachną w rzeczywistości.

Mamy tu solidne podstawy znane z klasycznych Kenzo World. Popisowy akord Francisa Kurdjiana również jest wyczuwalny, choć nie dysponuję informacjami o tym, że to akurat on stoi za premierą. Moc tego kwiatowego wątku jest jednak nieduża. Natomiast możemy go wyczuć od samego początku aż do wczesnej bazy. Ta zaś pokazuje się na skórze po jakichś 4-5 godzinach.
Bób tonka, cyprys, sól morska to raczej elementy trudne do wykrycia w momencie wąchania w ciemno. Na pewno nie mamy tu tonki w naturalnej formie. Absolut tonkowy pachnie bowiem migdałami i świeżym sianem. Interpretacja tej nuty w Kenzo World Power zbliża się do tej z perfum Zadig&Voltaire Girls Can Do Anything. Obie są czyste i niesłodkie.

Największą wadą Kenzo pozostaje chemiczny i dość tani charakter. Akord kurkdjianowski, który niesie ze sobą szlachetność kompozycji tutaj został zmarginalizowany. Jego miejsce zajęły sterylne, chemiczno-zakurzone niuanse. W efekcie World Power zabiera nas do wypucowanego laboratorium, które nie było używane od wielu miesięcy i pokryło się kurzem…
Opinia końcowa o perfumach Kenzo World Power
Nazwa jakoś nie do końca pasuje do charakteru perfum. Nie wyczuwam tu jakiejś specjalnej mocy, a wręcz przeciwnie… Wszystko zdaje się jej pozbawione. Perfumy zbędne i „letnie” (w sensie nijakie). Jeśli ktoś szuka mocy akordu kurkdjianowskiego, to polecam klasyczną wersję lub Intense, a jeśli ktoś lubi niesłodką tonkę, to lepiej niech poszuka czegoś innego, bo tonka musi mieć słodycz – taka jej natura.




