Dostałem w minionym tygodniu takiego maila:
„Witam serdecznie, W pierwszych słowach chciałam pogratulować świetnej strony. Od kilku dni zaglądam codziennie i z wielką przyjemnością czytam recenzje. Ze względu na chwilowe „uziemienie” w domu mam czas, którego zawsze mi brakowało. Mam również temat, z którym nie mogę sobie poradzić. Może trochę śmieszne pytanie dla mężczyzny, ale … jestem aktualnie w ciąży i mój nos oszalał. Moje ukochane zapachy (jak L’Artisan Timbuktu), są dla mnie nie do zniesienia. Natomiast lubię i chcę pachnieć tylko nie wiem jak? Zakupiłam Annick Goutal Petite Cherie, zapach akceptuję, ale to chyba na tyle. To jednak nie to, wolałabym ciepło i kobieco, po głowie chodzi mi fiołek, ale nie koniecznie. Chyba nikt jeszcze nie zadedykował zapachu dla kobiet w stanie błogosławionym – a może się mylę ? Miło było do Pana napisać, pozdrawiam serdecznie, Kasia”
W drugim mailu pani Kasia stwierdziła, że „dodatkowo chciałabym w zapachu znaleźć takie ciepłe otulenie.”
Imię jak zawsze w tym dziale zostało zmienione.
Ja po pierwsze odradziłem fiołka, bo występuje w formie absolutu z bardzo nieprzyjaznych rozpuszczalników. A, że to materia mało zbadana, więc nie ryzykowałbym szkodą dla mamy lub dziecka.
Sam obstawiłem zapachy takie jak: Aqua Fiorentina Creed’a, Mure et Musc L’Artisana, organiczne zapachy Fridge by yDe oraz nieuważnie Blanc d’Hiver Stephanie de Saint Aignan (ale się okazało, że ma fiołka). Poszedłem w stronę lekkich, ale właśnie otulających owoców (sliwki, jeżyny, gruszki) oraz organicznych, naturalnych perfum z ciepłym Don’t Follow Me na czele.
A jakie są Wasze typy? Mnie trochę trudno się wypowiadać, bo w ciąży nie byłem, nie jestem i nie będę :).



