Najlepsza internetowa perfumeria oryginalny asortyment, ekspresowa dostawa
Link
20 grudnia 2010

Sztuka prostytucji i sztuka tworzenia perfum… Część 1.

Ryc. 1. Klient i prostytutka
na greckim kyliksie.

Niezależnie czy nazwiemy je „córami Koryntu” czy po prostu „kurwami” były zawsze, są i będą. W bogatej historii sztuki jaką jest prostytucja nie raz, ani dwa zbliżenie między perfumami, wonnymi olejkami i innymi pachnidłami a kobietą osiągało niemal zerową wartość. Temat zapachu osób parających się prostytucją trzeba potraktować całościowo i przekrojowo, i to zarówno pod kątem historycznym jak i geograficznym. Problem jest taki, że literatura na ten temat jest skąpa i poszukiwanie źródeł trudne. Dziś postanowiłem skupić się tylko na jednym wycinku tego bogatego i interesującego tematu, ale wrócę do niego na pewno w przyszłości. Człowiek oddający swoje ciało za pieniądze (lub z innych powodów, ale o tym później) został w jakiś szczególny sposób połączony z zapachem. Mimo tego, że prostytucja niemal zawsze była naznaczona piętnem to w różnych epokach różne było podejście do osób zajmujących się tą profesją. Różne były też konotacje z zapachem.

Ryc. 2. Hefajstos i Afrodyta.

Bodaj najbardziej magiczną pozycję w drabinie społecznej miały te kobiety w starożytnej Grecji. Nie jest trudno zgadnąć, że za sprawą Afrodyty- bogini miłości, która jednocześnie była kojarzona ze sztuką zapachów. Grecy traktowali aromaty jako rzeczy nadprzyrodzone, jako niewidzialny dar od Bogów. Przyjemności węchowe stanęły u nich niemal na piedestale świętości i miłości, której opiekunką była wspomniana żona Hefajstosa. Uważali również wonne olejki za magiczne mikstury i amulety chroniące przed złem.

W tym miejscu nie wypada przemilczeć mitu o Faonie- sterniku z Lesbos. Zdarzyło się raz, że przeprawiał przez morze piękną kobietę, która za usługę w zdumiewający sposób odwdzięczyła się przewodnikowi. Jak się okazało piękną nieznajomą była sama Afrodyta, a podarkiem pachnąca esencja, która ze szpetnego potwora uczyniła pięknego mężczyznę. Kiedy Safona zobaczyła odmienionego Faona natychmiast się w nim zakochała.

Mit mitem, ale z tego powodu trudno przeczyć stwierdzeniu, że to bogini miłości była boginią zapachów… i nierządnic. W jej wielkiej świątyni w Koryncie znajdowało się wg. relacji Strabona ponad tysiąc prostytutek. Powszechnie praktykowany zwyczaj mówił, że stosunki między kobietą a nieznanym mężczyzną odbywane w świątyni miały odtwarzać boski porządek, stymulować płodność, która z ludzi przechodzi na zwierzęta i rośliny. W tym wypadku to kobieta jest przedstawiana jako bogini-kochanka, jako świętość, która daje moc słabemu mężczyźnie.

Ryc. 3. Rozmaryn w oleju.

Czy to nie dziwne, że właśnie one, za sprawą Afrodyty i boskiej otoczki, zostały pierwszymi „perfumiarkami” starożytności? Te „boskie” prostytutki nie wytwarzały jednak perfum w dzisiejszym rozumieniu, ale olejki, który służyły do rozcierania na ciele czy nasączania ubrań lub włosów. Proces powstawania obejmował zanurzenie pachnących roślin w ciepłym oleju i ekstrakcję zapachu, który później zatężano. Greczynki były rozkochane w pachnidłach na bazie kolendry, kozieradki, kopru i anyżu oraz rozmarynu. Tworzyły również pachnące pomady na bazie miodu, cynamonu i szafranu.

Kultura grecka bogata jest w paradoksy, bo oprócz magicznej niemal profesji „władającej zapachami” tamtejsze prostytutki były traktowane jako uzdrowicielki. W końcu obywatele polis wierzyli, że pachnidła uchronią ich od licznych chorób, starości i… kaca. I tylko w ramach ciekawostki dodam, że podobno Aspazja- hetera, kochanka Peryklesem, życzyła sobie, aby podczas ich spotkań nad głowami latały wyperfumowane gołębie. Zresztą sam ateński wódz do antyfanów zapachu się nie zaliczał, bo upowszechnił w greckiej kuchni przyprawy takie jak: sezam, koper, kolendra, gorczyca, musztarda, mak, chrzan, pieprz czy imbir.

Ryc. 5. Mężczyzna wręczający
sakiewkę kurtyzanie.

Jeśli przy heterach już jesteśmy to trzeba powiedzieć, że namiętnie korzystały z jeszcze jednej wonności. Podobno aromatyzowały napoje swoich kochanków szafranem, aby uchronić ich przed gwałtownością w alkoholowym amoku. Z drugiej strony też ta sama przyprawa była uważana za afrodyzjak, a dzisiejsza nauka mówi o jej euforyzujących właściwościach.

W starożytnej Grecji związek między zapachem a kurtyzanami był możliwie najbliższy. Nigdy wcześniej, ani nigdy później losy perfum i prostytutek nie splotły się tak mocno. W tym krótkim tekście postanowiłem tylko naszkicować rys, ogólne granice, które można przekroczyć na własną rękę.

Fot. nr 1 z wikimedia.com
Fot. nr 2 z free.of.pl
Fot. nr 3 z wysinfo.com
Fot. nr 4 z wikimedia.com
Fot. nr 5 z wikimedia.com

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

11
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
11 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
MagdalenaAnonimowyurszulaMarcin BudzykAga Agama Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wreszcie jakiś ciekawy tekst. Gratuluję pomysłu, choć wydaje mi się, że ten temat w ujęciu okresu nowożytnego, szczególnie Francji, może być jeszcze ciekawszy.

A dlaczego nie ma nic o mężczyznach?? Czyżby ci od Attisa się nie liczyli w Twojej definicji prostytucji??

Ala

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Miło Cię znowu czytać. 🙂

Francja będzie, ale muszę źródła zebrać. Póki co mam już parę książek, parę stron w necie, ale jeszcze więcej jest białych plam niż konkretów.

Ci od Attisa oczywiście się liczą, ale nie trafiłem na żadne źródła dotyczące ich związku z zapachem. No, w ostateczności można napisać, że pachnieli spermą czyli Secretions Magnifique, ale ich sperma pewnie miala inna woń, bo byli kastratami… choć nie wiem czy to ma wpływa na zapach, ale pewnie jakis ma. 🙂 🙂
Pozdrawiam serdecznie, M.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ood kiedy prostytucja to sztuka??

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Od kiedy? od wtedy jak wszyscy zaczęli sie puszczać dosłownie i w przenośni!!!

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

* Anonimowy… Skoro wychodzimy z założenia, że żadna praca nie hańbi to każdy zawód jaki wykonujemy może być nazwany sztuką. Od sztuki lepienia pierogów po sztukę leczenia ludzi i sprzedawania własnego ciała również.

* Anonimowy #2- Możesz mi naświetlić związek między taktowaniem prostytucji jako sztuki a Twoją wypowiedzią, o jakoś nie potrafię do tego dojść.

Melrabbit
Gość
Melrabbit

Na jakich podstawach powstał ten artykuł? Można zachęcać do przekraczania granic jeśli się podaje bibliografię 🙂

Aga Agama
Gość
Aga Agama

Prostytucja jako sztuka??? nawet jeśli jakaś pani pałająca się tym zawodem jest dobra w tym co robi i towarzyszy temu ładna otoczka w postaci strojów,perfum,olejków,przekazywania ''wiedzy'' jak dogodzić klientowi najlepiej, to jednak nie pozostaje to bez wpływu na psychikę tych kobiet (mężczyzn też).Dochodzi jeszcze aspekt moralny.Jest to ''zawód' wyniszczający człowieka,pozostawiający rany na ciele i duszy.I to mamy nazywać sztuką?

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Myślę, że w starożytności był trochę inny stosunek do tego typu praktyk. Był aspekt religijny. Był aspekt wyższości tych kobiet nad przeciętnymi żonami i matkami. Myślę, że trudno z perspektywy dzisiejszego czasu ocenić to zjawisko w starożytności.

W odniesieniu do czasów współczesnych masz rację w 100 %. Nie posunąłbym się do nazywania tego "sztuką". Z drugiej strony, uwierz mi, znam osobę, która robi to dla przyjemności. Ma pieniądze, ma wykształcenie, de facto robi doktorat. W takim wypadku ocena nie jest już tak jednoznaczna.

urszula
Gość
urszula

Myślę, że każda prawdziwa sztuka pozostawia rany na ciele i duszy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Urszulo, trafiłaś w samo sedno. A.J.M.

Magdalena
Gość
Magdalena

pojmując prostytucję jako kochanie sie za pieniądze, można uznać, że prostytucja jest sensu largo ars amandi a to też ARS 🙂