Tak się składa, że obecna przerwa na blogu nie wzięła się z powietrza. Wzięła się z potrzeby odpoczynku, napełnienia magazynów witaminy D i melaniny. Podczas tegorocznych wakacji oczywiście pachnę. Dobrze jem i wypoczywam. Zapachy dobieram czysto pod siebie, bez silnie się na „muszę”. Wczoraj towarzyszył mi najcudowniejszy cytrynowiec… Czytaj dalej… pod słońcem – Honore’s Trip. Przedwczoraj Orange Sanguine, a dziś postawiłem na marchewkowy I Love Les Carrotes. Mam też sample pack Royal Crown, ale chyba się za niego nie wezmę. Trudno mi obiecać, że za cokolwiek się wezmę, choć nie wykluczam niczego. No i Perełki też postaram się regularnie wyszukiwać. Łowy perfumeryjne też rozpocznę. Jestem w miejscu, gdzie perfum jest sporo z niszowcami na czela. Słyszałem, że jedna z perfumerii ma zapasy L’Eau Trois. Jeśli to się potwierdzi to oczywiście, jak będziecie chcieli to mogę Wam kupić. 🙂
Wszystkie dobrego!