Tak tak, jesień stała się faktem. Na drzewach liście już pożółkły, słońce coraz niżej, temperatury spadają. Z drugiej strony ta pora roku to chyba najlepszy okres życia dla perfum. W zimniejszej aurze zapachy powoli sączą się zza grubych swetrów i docierają do nosa niezwykle wyraźnie, bez dysonansów, które wprowadzał letni misz-masz woni. Jednocześnie nie są też ścięte, jak…
Według mnie jesień to jedyny okres, w którym możemy doświadczyć całej złożoności zapachu i odkrywać nowe niuanse w znanych już zapachach. I wcale nie jest tak, że powinniśmy używać tylko orientalnych ciężkich perfum, do czego przyzwyczaił nas wszędobylski marketing. Pachnijmy tym, czym chcemy. Byle świadomie i z radością. A ja tylko postaram się przedstawić moje typy na tę porę roku.
1. Chanel N°19 Eau de Parfum. Wielki klasyk, w którym zręcznie połączono nutę irysów z mszystym runem. Zapach rzuca zielone błyski wokół szyi i cicho przedstawia swoją bogatą opowieść. Nie brakuje mu elementów zimnych, ale i tak słynna Dziewiętnastka idealnie nada się na jesień.
2. Comme des Garcons Zagorsk. Zapach starej, drewnianej cerkwi. Pachnie lasem iglastym, rozległą i niedostępną tajgą wręcz. Mamy tu znowu irysy, które wprowadzają zielone, trochę ziemne akordy, ale naprzeciw nich sporo kadzidła, które nadaje kompozycji dymnej, ciepłej maniery.
3. Estee Lauder Sensuous, ale proszę nie mylić z wariacjami Noir i Nude. Pierwszą wersję wciąż uznaję za najciekawszą i najmniej przekombinowaną. To mleczne drewno sandałowe i spora ilość ciepłych kwiatów. Zapach jest subtelnie słodki, ale przy tym wszystkim nie brak mu wyrafinowania. Bardzo otulający.
4. La Prairie Life Threads Gold. Kwiaty w drzewnych ramach przyprószone cynamonem. Czy trzeba, czegoś więcej? Może i nie trzeba, ale Gold oferuje też wspaniale słoneczną bazę, która jest popisem wanilii i paczuli. Zapach zdecydowanie dla osób, które tęsknią za rozleniwiającą, letnią żółtą twarzą na niebie.
5. Puredistance M. Skóra w wersji delikatnej, drzewnej, trochę dymnej… i niestety bardzo drogiej. Warto jednak wydać takie pieniądze, żeby doświadczyć niespotykanych doznań olfaktorycznych. M zawiera jeden z najpiękniejszych cynamonów w perfumach.
6. Jesus del Pozo Ambar. Ozłocony, lekko słodki bursztyn. Zapach idealnie komponuje się z szumem zeschniętych liści, z ostatnimi promykami ciepłego słońca. Głęboka ambra, subtelne kwiaty i rozkoszny aromat herbaty są więcej niż zwykłymi aromatami. Tutaj zostały ujęte w cedrowe ramy. Dzieło sztuki.
A jakie są Wasze ulubione zapachy na jesień?
Fot. nr 1 z wallpaper.com




