Najlepsza internetowa perfumeria oryginalny asortyment, ekspresowa dostawa
Link
23 sierpnia 2013

Phaedon Sable Marocain — labdanum zielonej czarownicy

Nowa seria Phaedon jest o wiele ciekawsza od pierwszej. To już wiem na pewno. A Sable Marocain dodatkowo to potwierdza. No ale sami powiedzcie, czy zapach, który pachnie kakao, żywicą labdanum, wetiwerem i gwajakiem, może być zepsuty? 

Jest autentycznie piękny. Wytrawny, trochę szorstki, ale jednocześnie nie pozbawiony eleganckiego sznytu. Paradoksalnie, nie jest Sable Marocain zapachem czystym, lecz o tym trochę później.

Dzabal Tubkal – najwyższy szczyt Maroko i północnej Afryki.

Marokańska opowieść zaczyna się gorzkim imbirem. Czuć ciepło słońca, trochę kurzu, ale też zimny, poranny wiatr. Tak pięknie zagranie olejkiem imbirowym to rzadkość prawdziwa. Szlachetności dodają mu cytrusy, choć to aktorzy dalekiego planu. I niemal od początku jest w Sable Marocain coś zielonego, słonego, drzewnego, coś jak przeinaczony wetiwer. Wszystkie nuty początkowe można jednak streścić w paru słowach: „szypr o brzasku marokańskiego słońca”. To Maroko wcale nie jest tu bez znaczenia, bo kompozycja jest ciepła (co może kojarzyć się z pustynią) i zimna (co może się kojarzyć z prawie zawsze ośnieżonymi górami Atlas). Przy tym wszystkim, zapach nie poraża przesytem. Jest szlachetnie wyważony i nieprzesadzony.

Z czasem nabiera kakaowej goryczy, którą znają dobrze fani Borneo 1834. Nie jest jednak Sable Marocain aż tak mocny w tej dziedzinie. Na pewno ma na to wpływ paczula, a raczej jej brak. Kakao jest tu lekkie, dość transparentne i stanowi niejako pomost między dostojną głową kompozycji a przybrudzoną, dymną bazą. Tam można zaś odnaleźć zarówno zwęglone przez pioruny pnie drzew, które teraz leżą w wilgotnej ziemi, można odnaleźć butwiejące drewno, można odnaleźć świeży popiół i nawet nutę usmażonych robaków. To kraina, gdzie rządzi kadzidło labdanum – zimne, metaliczne, przybrudzone.

Nuty: labdanum, kakao, imbir, wetiwer, cytrusy, wetiwer, drewno gwajakowe, balsam kopal, liście koki
Rok premiery: 2013
Twórca: Pierre Guillaume
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 100 mL, 520 zł
Trwałość: średnia, około 5 godzin

Pozostałe recenzje

21 lutego 2019

Nicolai Musc Monoi

Butikowa linia Nicolai zawitała do Polski. Pierwsza część kolekcji obejmuje cztery kompozycje. Dziś o Musc Monoi.

20 lutego 2019

Zadig&Voltaire Just Rock for Him

Just Rock for Him po półtorarocznym poślizgu w końcu zawitał do Polski. Obecnie perfumy Zadig&Voltaire są jednym z najlepszych punktów po męskiej stronie perfumerii.

Dołącz do dyskusji

9
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
9 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
AnonimowyMarcin BudzykRóżWKamieniuBeata Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

A będzie recenzja Antigua?

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Jeśli będzie aura letnia, to będzie recenzja tych perfum. Ich urok docenić można zwłaszcza podczas upałów. 🙂

Beata
Gość
Beata

Przeczytałam jak bajkę, bardzo lubię takie recenzje.

RóżWKamieniu
Gość
RóżWKamieniu

Bardzo, bardzo mój zapach to będę musiała konieczniego poznać

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Dziękuję. Kiedy zapach jest ciekawy, to automatycznie recenzje też. 🙂

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Myślę, że się nie zawiedziesz.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A propos Antiqua – zamówiłam próbkę, testowałam podczas sierpniowych upałów. Ogólnie powiew świeżej nowości, ale w głębi nuta która wywołuje u mnie jednoznaczne skojarzenie- ludzki pot. Mam nadzieję, że to wyłącznie brak zgrania z PH mojej skóry

Marcin Budzyk
Gość
Marcin Budzyk

Nie tylko z Twoją. U mnie te skojarzenie też występują. Ale to pot świeży, trochę podobny do Pamplelune Guerlain.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Recenzja fenomenalna, zapach również. Dziś noszę go od bladego świtu (z jedną poprawką) i rozwija się fantastycznie, po kilku godzinach kakao jest bardzo wyraźne. Masz rację, Marcinie – całość jest i ciepła, i zimna; i bogata, i urzekająca prostotą, jakąś spójnością, brakiem przeładowania. Osoby wchodzące do mojego biura reagują entuzjastycznie (ja sama nic nie czuję: O, jak tu fantastycznie pchnie, jak świeżo (??!). Do ukochanych Tarocco i Volutes dołączam Sable Marocain.