Starałem się ten wpis przygotować w spokoju. Wiem, że blog jest czytany przez wielu ludzi z branży, więc kilka wskazówek ode mnie z perspektywy klienta…
Oto krótki przewodnik:
- Jeśli podchodzimy do klienta i pytamy: „Czy mogę pomóc?” lub „Czego Pan poszukuje?”, i klient odpowiada jasno i wyraźnie: „Dziękuję” lub: „Jeśli będę miał potrzebę, to pozwolę sobie do Pani zwrócić”, to NIE narzucamy się klientowi po raz drugi, trzeci, czwarty, piąty w odstępie 30 sekund. Drugie podejście do klienta powinno nastąpić po minimum 4-5 minutach lub w ogóle.
- Jeśli klient chodzi między półkami z koszykiem (i powoli go napełnia) lub trzyma w dłoniach wybrane produkty, a jednocześnie wciąż szuka następnych, to absolutnie nie stajemy się wobec niego natarczywi i nie zmuszamy do przyspieszonych zakupów. Np. ktoś chce zakupić 3 konkretne produkty, a konsultantka jest tak niegrzeczna, że dwa razy w odstępie mrugnięcia okiem nagania klienta do kasy, kiedy udało mu się wybrać tylko 2 produkty.
- Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby konsultant przerywał zakupy klientowi i pytał z uśmiechem: „Czy już do kasy?”
- Bardzo niegrzeczne jest też stanie przy kliencie i chodzenie „krok w krok” za nim, kiedy ten podziękował za pomoc.
Próbki to oddzielny temat…
Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby klient do zakupu powyżej 100 złotych nie otrzymał chociaż jednej próbki.
Oczywiście, może się zdarzyć sytuacja, że w danej chwili w perfumerii nie ma próbek (chociaż prawdopodobieństwo takiej sytuacji jest mniejsze niż 1%). W takiej sytuacji, klienta trzeba o tym poinformować i zapytać, czy możemy zrobić mu jakąś inną próbkę ręcznie.
Jeśli jednak klient robi zakupy za 500, 1000 czy 5000 złotych, to wrzucanie mu jednej, robionej próbki balsamu do ciała za 40 złotych (cena końcowa pełnego opakowania) jest nietaktem. W takim wypadku również trzeba klienta zapytać, czy życzy sobie przygotowania konkretnych (co najmniej KILKU) próbek nawet luksusowych produktów (a nie takich za 40 złotych).
Jeśli jednak nie mamy ani próbek firmowych, ani nie mamy możliwości przygotowania innych, to wypadałoby klienta (który wydaje co najmniej 200-300 zł) przeprosić i zaprosić na testy w późniejszym terminie przygotowując mu chociaż minizestaw próbek.
Przy okazji podlinkuję wpis: „Skąd brać próbki perfum?„
…
Skróciłem główną część tego wpisu z 848 znaków do 268. Stwierdzam, że zderzenie z realiami pracy w galeryjnych perfumeriach, to źródło wielu inspiracji i doświadczeń.
Konsultanci powinni uzmysłowić sobie, że klient, który przychodzi zrobić zakupy, chce to zrobić z przyjemnością i dla przyjemności, a nie żeby generować złe emocje…





