23 maja 2019

Krótki poradnik dla konsultantów perfumerii sieciowych

Obsługa w perfumerii

Starałem się ten wpis przygotować w spokoju. Wiem, że blog jest czytany przez wielu ludzi z branży, więc kilka wskazówek ode mnie z perspektywy klienta…

 

Oto krótki przewodnik:

  1. Jeśli podchodzimy do klienta i pytamy: „Czy mogę pomóc?” lub „Czego Pan poszukuje?”, i klient odpowiada jasno i wyraźnie: „Dziękuję” lub: „Jeśli będę miał potrzebę, to pozwolę sobie do Pani zwrócić”, to NIE narzucamy się klientowi po raz drugi, trzeci, czwarty, piąty w odstępie 30 sekund. Drugie podejście do klienta powinno nastąpić po minimum 4-5 minutach lub w ogóle.
  2. Jeśli klient chodzi między półkami z koszykiem (i powoli go napełnia) lub trzyma w dłoniach wybrane produkty, a jednocześnie wciąż szuka następnych, to absolutnie nie stajemy się wobec niego natarczywi i nie zmuszamy do przyspieszonych zakupów. Np. ktoś chce zakupić 3 konkretne produkty, a konsultantka jest tak niegrzeczna, że dwa razy w odstępie mrugnięcia okiem nagania klienta do kasy, kiedy udało mu się wybrać tylko 2 produkty.
  3. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby konsultant przerywał zakupy klientowi i pytał z uśmiechem: „Czy już do kasy?”
  4. Bardzo niegrzeczne jest też stanie przy kliencie i chodzenie „krok w krok” za nim, kiedy ten podziękował za pomoc.

Próbki to oddzielny temat…

Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby klient do zakupu powyżej 100 złotych nie otrzymał chociaż jednej próbki.

Oczywiście, może się zdarzyć sytuacja, że w danej chwili w perfumerii nie ma próbek (chociaż prawdopodobieństwo takiej sytuacji jest mniejsze niż 1%). W takiej sytuacji, klienta trzeba o tym poinformować i zapytać, czy możemy zrobić mu jakąś inną próbkę ręcznie.

Jeśli jednak klient robi zakupy za 500, 1000 czy 5000 złotych, to wrzucanie mu jednej, robionej próbki balsamu do ciała za 40 złotych (cena końcowa pełnego opakowania) jest nietaktem. W takim wypadku również trzeba klienta zapytać, czy życzy sobie przygotowania konkretnych (co najmniej KILKU) próbek nawet luksusowych produktów (a nie takich za 40 złotych).

Jeśli jednak nie mamy ani próbek firmowych, ani nie mamy możliwości przygotowania innych, to wypadałoby klienta (który wydaje co najmniej 200-300 zł) przeprosić i zaprosić na testy w późniejszym terminie przygotowując mu chociaż minizestaw próbek.

Przy okazji podlinkuję wpis: „Skąd brać próbki perfum?

Skróciłem główną część tego wpisu z 848 znaków do 268. Stwierdzam, że zderzenie z realiami pracy w galeryjnych perfumeriach, to źródło wielu inspiracji i doświadczeń.

Konsultanci powinni uzmysłowić sobie, że klient, który przychodzi zrobić zakupy, chce to zrobić z przyjemnością i dla przyjemności, a nie żeby generować złe emocje…

Perfumy
za marieclaire.fr

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
46 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Marek
Marek
2 lat temu

Panie Marcinie !
Z doświadczenia wiem , że najbardziej zadowolony jestem z zakupów w Impressium – próbki 5 sztuk bez szemrania do każdego zakupu…
Pozdrawiam serdecznie!!!

Magda
Magda
2 lat temu

Zgadzam się z Panem w 100%. Dawno temu pracowałam w takim miejscu, teraz bywam jako klient i nie raz gdy czuję tą natarczywość to od środka czasem aż się złoszczę. Kiedyś obsługa była „grzeczniejsza” i zarazem mniej nachalana. Ale często też spotykam sympatyczne Panie z tzw „starszej załogi” – te wiedzą jak należy zachować się a dla świeżaków liczą się wyniki sprzedaży… PS. Ale ostatnio przeniosłam się po zakup do Pana (Carthusisa terra mia). Muszę powiedzieć, że oprawa zakupów jest na najwyższym poziomie a zwłaszcza list 🙂

Maja
Maja
2 lat temu

Ja nie lubię robić zakupów w S., właśnie przez to osaczanie i poczucie „monitoringu” i dlatego najczęściej wybieram zakupy on-line. W moim mieście w D. bywa lepiej, jest jakaś bardziej przyjazna atmosfera. Nawet jeden raz trafiłam na konsultantkę, z którą udało się porozmawiać o perfumach, nie tylko tych z oferty D, ale z rozmowy wynikało, że była to pasjonatka perfum. Ale niestety, traktuję to jak wyjątek od reguły, bo paradoksalnie w sieciowych perfumeriach, a właściwie drogeriach , trudno znaleźć takie osoby- mi udało się raz i wcale tego już nie oczekuję w sumie. Trochę smutny wniosek, ale tak jest. Co do próbek, rozumiem, co pan Marcin ma na myśli- nie chodzi tu o wyszarpywanie czegokolwiek, tylko o politykę firmy. Robiąc zakupy nie oczekuję prezentów, czy że cokolwiek się należy. Natomiast jeżeli firma chce zachęcić klienta do kolejnych zakupów, to stara się „wkupić” w jego łaski np. próbkami dając tym samy znać- patrz, jesteśmy mili i nie oszczędzamy na tobie, może następnym razem znów pomyślisz o nas, a nie o konkurencji. Szczerze mówiąc nie wymagam zbyt wiele od D i S, jeżeli chodzi o indywidualne podejście do klienta i jakieś szersze myślenie w tym względzie, tak samo jak nie oczekuję tego od sklepów z kosmetykami i chemią gospodarczą, jak H. czy R. Różni je asortyment i ceny, ale to wszystko sieciówki i nie mam poczucia, żeby jakoś szczególnie zwracano uwagę na poszczególnych klientów, czy to S, D, R czy H. Sieciówki też są potrzebne, korzystam z nich, ale nie zajmują miejsca w moim konsumenckim sercu, w odróżnieniu od wysublimowanych perfumerii, gdzie otrzymuje się wraz z zamówieniem odręcznie napisany list 🙂 wtedy dopiero można cierpieć, że jest się w tym wypadku skazanym na zakupy on line, bo mieszka się w innym mieście 🙂

Urszula
Urszula
2 lat temu

Uważam się za perfumomaniaka, w drogeriach typu D. lub S. kupuję głównie perfumy, regularnie co kilka miesięcy od około 12 lat, zwykle są to zapachy mniej popularne lub uchodzące za dziwne, dostaję zwykle za to próbkę kosmetyków do pielęgnacji, których nie kupuję wcale w drogeriach; jeśli wówczas powiem miłej pani w kasie, że bardziej interesują mnie zapachy, to standardowo nie dostaję żadnej próbki, płacę i wychodzę. Ze 3x mi się zdarzyło, że płacę np za Hermesa, Czarnego Anioła Givenchy, Alaia, Cartiera, zgłaszam, że wolałabym zapach do przetestowania niż pielęgnację a pani mi wręcza np. Mon Guerlain, La vie est belle, Mon Paris, Boss Body, Jimmy Choo albo coś podobnego, więc wtedy też zwykle dziękuję bardzo i wychodzę bez próbki…
Pamiętam za to jak w latach studenckich dostałam swoje pierwsze dwie próbki perfum – YSL Nu (stara wersja w mini czarnym kółeczku) oraz coś Karla Lagerfelda ze światłem księżyca w nazwie i jaka byłam zachwycona…

Natalia
Natalia
2 lat temu

Idąc do marketu, czy do luksusowego butiku żąda Pan próbek czy giftów, wydając kilkaset złotych? Nie sądzę :). takie myślenie, ŻE SIĘ NALEŻY, jest moim zdaniem co najmniej głupie i pokazuje jakimi Polacy są burakami 🙂

Magda
Magda
2 lat temu
Reply to  Natalia

Artykuł nie jest żałosny tylko prawdziwy. Oceniam go z perspektywy byłego pracownika. Zawsze swoim Klientom dawałam coś do przetestowania (to co faktycznie mogło im się spodobać) – tak się buduje relacje i zachętę do ponownego odwiedzenia danego miejsca a konkretnie osoby, której można zaufać, że poleci coś co spełni oczekiwania. Druga sprawa to po to są te gifty, żeby klienci testowali produkty aby je poznać i ewentualnie kupić w przyszłości. Czasem proszę o próbkę czegoś czym jestem zainteresowana, jak mi się spodoba to wrócę i kupię- nie czuję z tego powodu dyskomfortu.

Beata
Beata
2 lat temu
Reply to  Natalia

Polacy są burakami? Ostatnio do zakupów męskich perfum (w języku angielskim, więc niemożliwe było zidentyfikowanie mnie po kraju pochodzenia) niespodziewanie dostałam 100 ml Lanvin Eclat EDP.
Pani Natalio. Nikomu się nic nie należy. Ludzie po prostu na całym świecie są dla siebie uprzejmi.
Domyślam się jednak, że Pani ta cecha jest obca. Skoro zaczyna Pani swoją wypowiedź od „żałosny artykuł”, to raczej nic dodać nic ująć…

Anna F.
Anna F.
2 lat temu

W perfumerii na D nigdy nie dają próbek perfum. Kiedyś zrobiłam tam zakupy za ok 800 zł i poprosiłam o jedną małą próbkę interesujących mnie perfum a pani odparła z jakimś fałszywym uśmiechem że nie ma takiej możliwości, choć tester stał na półce. Poczułam się bardzo niezręcznie, że w ogóle zapytałam. A przy okazji panie Marcinie, może zna Pan serię niszowych zapachów kanadyjskiej marki zoologist? Ciekawa jestem Pana opinii, chodzi mi po głowie zakup a nie chciałabym tak zupełnie w ciemno…

Magda
Magda
2 lat temu
Reply to  Anna F.

Z testera na półce mogą przygotować ale tylko w Sephora, w Douglasie maja tzw gotowce, które są otrzymane już z góry.

Anna F.
Anna F.
2 lat temu
Reply to  Magda

Tak, wiem o tym, tylko zastanawiam się dlaczego w Sephorze można zrobić odlewkę dla klienta z testera na półce a w Douglasie nie. Przecież tam też stoją otwarte testery i można zrobić próbkę. Czy te buteleczki szklane są zbyt dużą inwestycją dla perfumerii? Bo sama już tego nie rozumiem…

MagdaMi
MagdaMi
2 lat temu

Mam to szczęście ,że nie jestem napastowana prze konsultantki, być może to dlatego, że na pytanie czy w czymś nie pomóc z szerokim uśmiechem odpowiadam: „na razie dziękuję ale jak będę potrzebować to będę wołać” 😀 Jest natomiast jeden salon z odzieżą damską (świetna polska marka i niestety jedyny salon w Krk) który odwiedzam z niechęcią tylko i wyłącznie z uwagi na obsługę. Zdarza mi się kupować online tylko dlatego by uniknąć kontaktu z panią tam pracującą. Czasem przechodząc koło salonu kątem oka zaglądam kto jest i albo decyduję się na wejście albo nie 😀 Co do kosmetyków to moim marzeniem jest by można było kupować próbki. Nie mam problemu z wydaniem kilkuset złotych za kosmetyk pod warunkiem że jest dla mnie odpowiedni a to można sprawdzić jedynie testując go. Z zapachami sprawa jest o tyle łatwiejsza, że testery sa ogólnie dostępne i można psiknąć się w perfumerii a jak mamy wątpliwości to zrobić dodatkowe podejście lub dwa. Z drugiej strony fajnie by było choć jeden dzień w zapachu ‚pochodzić’. Tylko jak to zrobić jak nie ma się próbki a psikać się w perfumerii po dekolcie zwyczajnie nie wypada.

Magdalena2
Magdalena2
2 lat temu
Reply to  MagdaMi

czemu nie wypada? ja tak robię 🙂 inni też, czemu się niekiedy dziwię, bo potrafią kilkoma naraz…btw co ta pracownica robi, że aż tak Pani ją unika?

MagdaMi
MagdaMi
2 lat temu
Reply to  Magdalena2

Jest niemiła, naburmuszona i wręcz obraża się jak nic nie kupisz lub kupisz za mało – „ja kto? nie podoba się???”, „tylko jedna sukienka???”, „oooo kupuje pani online za naszymi plecami????” (to reakcja na to jak wyszukując mnie w systemie odkryła że robię zakupy online) 😀 i wiele wiele innych. Serio, strach się bać 😀

Magdalena2
Magdalena2
2 lat temu

Jeśli ktoś kupuje produkt i za niego płaci grube pieniądze, a w filozofii firmy jest wpisana zasada dołączania próbek to nie dodanie ich do zakupu jest w pewnym sensie nawet chamstwem. Sama miałam taką sytuację.
Ja osobiście nie rozumiem innej sytuacji.
W S lub w D jak kupowałam to najczęściej to były perfumy, więc potencjalnie powinnam uchodzić za klienta „zapachowego”, a to co otrzymywałam to np.: bonusy -10% na makijaż również płatny (hahaha!) lub tanie próbki podkładu za 25 zł lub produktu do demakijażu za 14 zł.
Jeśli chodzi o D to rzeczywiście ta firma nie robi odlewek jak S co nie tłumaczy braku próbek danego zapachu.

Ewa
Ewa
2 lat temu

Konsultanci bywają uciążliwi, ale da się to jeszcze wytrzymać. Najgorsze wrażenie na mnie robią osoby z ochrony w niektórych D., znajdujące się nieustannie kilka kroków za mną. W takich chwilach zamiast odczuwać przyjemność z zakupów, mam wrażenie, że jestem uważana raczej za złodzieja niż klienta i zawsze staram się maksymalnie skracać wizyty w perfumerii, a najlepiej dokonywać zakupów przez internet. W D. bywam tylko i wyłącznie wtedy, gdy poszukiwanego zapachu do wypróbowania nie ma w jakimkolwiek innym sklepie stacjonarnym. Wydawałoby się, że skoro obserwujących każdy nasz ruch konsultantów jest często więcej niż samych klientów, występują bramki, a także monitoring, takie sytuacje nie powinny się zdarzać.

Joanna
Joanna
2 lat temu

Dziękuję za tekst o konsultantkach/konsultantach w perfumeriach.
Proszę jeszcze napisać, że nie wolno pytać „w czym mogę doradzić? „ tylko „w czym mogę pomóc?”
Wiele osób w moim (podeszłym) wieku ma już swoją wiedzę i doświadczenie jeśli chodzi o perfumy i kosmetyki i uraża je chęć doradzania. Szczególnie ze strony młodziutkiej, niedouczonej często osoby.
A więc „w czym mogę POMÓC?”

Anonimowo
Anonimowo
2 lat temu
Reply to  Joanna

Pani Joanno,
W wielu firmach-również w mojej – standard osługi Klienta zabrania używania sloganu ” W czym mogę pomóc” .

Gabriela
Gabriela
2 lat temu
Reply to  Anonimowo

A jakie jest tego uzasadnienie?

Anonimowo
Anonimowo
2 lat temu
Reply to  Gabriela

Widziałam kiedyś sytuację, kiedy po takim pytaniu klient wręczył konsultantce torbę z zakupami spożywczymi i powiedział „Proszę, może mi to Pani potrzymać”. Natomiast pytanie o doradzenie jak najbardziej na miejscu, jeśli dana osoba jest ekspertem w swojej dziedzinie, nie stanowi o tym wiek, ale przebyte szkolenia i samodzielnie zdobywana i uzupełniana wiedza. myślę, ze nie ma się o co obrusząć, jeśli obsługa ma dobre intencje.

anonim
anonim
2 lat temu
Reply to  Anonimowo

hahaha! świetny temat na artykuł, przynajmniej można się czegoś ciekawego dowiedzieć ;-p

Anonimowo
Anonimowo
2 lat temu
Reply to  Anonimowo

Przykro mi to pisać, ale często obsługa stwarza tylko pozory, że ma jakiekolwiek pojęcie o tym co sprzedaje. Rotacja na tych stanowiskach robi swoje. Czasy kiedy sprzedażą zajmowali się profesjonaliści minęły. A przyczyna tego…

Gabriela
Gabriela
2 lat temu
Reply to  Anonimowo

Nie powiedziałabym, by konsultanki w D dysponowały jakąkolwiek specjalistyczną wiedzą nt perfum i były „ekspertami” w tej dziedzinie – najczęściej zapytane o coś odpowiadają, że nie wiedzą, albo wciskają to, co muszą wcisnąć. Nie znają nut perfum, twórców, nie wiedzą jakie nowości wchodzą na rynek – więc o jakiej wiedzy my tu mówimy? Dlatego mnie chęć „doradzania” ze strony panienek, które mają wiedzę 100 razy mniejszą ode mnie – mierzi.

anonim
anonim
2 lat temu
Reply to  Gabriela

od jednej konsultantki w S dowiedziałam się, że w Black Opium jest czarna herbata :))

Avarati
Avarati
2 lat temu

Marcinie, chyba mi czytasz w myślach, wpis bardzo na czasie, zwłaszcza pierwszy punkt… wczoraj byłam w sklepie D. po błyszczyk z Nyxa. Pytam się, czy jest ta firma tutaj, konsultantka odpowiedziała nie, ale może znajdziemy coś podobnego. Ja do niej, że nie dziękuję. Ona: a może jednak? Ja, nie dziękuję, mam upatrzony kolor i markę, nie będę tego zmieniać. Trzeci raz: ale teraz mamy w promocji błyszczyki firmy D…. znowu podziękowałam i poszłam powąchać Chanel Egoiste. Babka zwróciła mi uwagę, że to jest męski dział (lol, jakby mi to robiło różnicę)… ale tu są w promocji błyszczyki firmy D. i G.! Mój limit cierpliwości się skończył. Zapytałam się jej niegrzecznie, czy pani nie rozumie po polsku i wyszłam ze sklepu. Bez niczego, bez zakupów, bez zysku dla sklepu i dodatkowo się w*urwiłam.

Wiem, że zachowałam się niegrzecznie, nie usprawiedliwia mnie to, że byłam poddenerwowana, miałam słabszy dzień, ale… no ile można wciskać ludziom produkt, na którym klientowi nie zależy? Sama pracuję jako pracownik obsługi klienta na stacji benzynowej i jak już widzę, że klient się śpieszy, jest zdecydowany na coś i zależy mu tylko na zapłaceniu paliwa, to, do cholery, nie wciskam mu innych rzeczy! Brak obserwacji i percepcji tu się kłania. Coraz rzadziej chodzę do perfumerii… właśnie przez takie zachowania.

Gabriela
Gabriela
2 lat temu
Reply to  Avarati

No, akurat wczoraj płaciłam za paliwo i pani zanim mnie skasowała, zapytała mnie czy mam kartę na punkty, czy chcę coś do jedzenia i o coś jeszcze. Tak, że … LOL

Avarati
Avarati
2 lat temu
Reply to  Gabriela

No… niestety, jest taki przykaz, że POK muszą zadawać takie pytania, wiem, że to wkurza ludzi… ograniczam się do dwóch pytań na każdego klienta i nie staram się być natarczywa. Za każdy soczek/hotdoga albo inne ciulstwo dostaje się premię, stąd taka a nie inna postawa pracowników.

Gabriela
Gabriela
2 lat temu
Reply to  Avarati

Tylko, że gdyby klient chciał ten soczek, czy hot doga, to by powiedział, prawda? Jak nic nie mówi, to znaczy że nie chce

Anonimowo
Anonimowo
2 lat temu
Reply to  Gabriela

a slyszalas kiedys o sprzedazy impulsowej? nie masz pojecia o handlu-nie wypowiadaj się…

Anna
Anna
2 lat temu
Reply to  Anonimowo

Bardzo agresywny, niegrzeczny komentarz.
A zakończenie („nie wypowiadaj się”) – wręcz chamskie 🙁
Przecież można było w kulturalny sposób objaśnić Pani Gabrieli mechanizm dokonywania zakupów impulsowych.
Nie każdy jest handlowcem/marketingowcem, a co za tym idzie jest świadom istnienia takich mechanizmów.

Gabriela
Gabriela
2 lat temu
Reply to  Anonimowo

O, już widzę obrzucanie błotem się włączyło, bo czyjaś opinia nie pasuje. Otóż, nawet jeśli nie mam o czymś pojęcia, to wypowiadać się mam prawo – kiedy chce i jak chcę.

Gabriela
Gabriela
2 lat temu

Artykuł trafny, aczkolwiek bardzo skrótowy. Natarczywość konsultantów w sieci D. jest już niemal mityczna, sama unikam wchodzenia do tego sklepu, idę tam tylko, jak muszę i staram się jak najszybciej wychodzić (a i tak w ciągu tej kilkuminutowej wizyty zazwyczaj jestem nagabywana przez min. 2 konsultantki). Nie można pomyśleć, pomacać, powąchać, bo zaraz biegnie ktoś z obsługi „z pomocą”. A może je NIE CHCĘ pomocy, chcę sobie tylko w spokoju pooglądać asortyment? A jak już zdarzy mi się poprosić o pomoc, to zazwyczaj spotykam się z kompletną niewiedzą, by nie rzec ignorancją… Ostatnio np. pytałam kiedy pojawi się nowy Angel, pani oczywiście nie wiedziała, i podejrzewam, że nie wiedziała nawet o jakie perfumy mi chodzi. Myślę, że wiele osób ma takie odczucia jak ja, zatem polityka stosowana przez tę firmę to strzał w stopę…

Joanna
Joanna
2 lat temu

Dzieńdobry. To nie bedzie komentarz tylko bardziej pean pochwalny:) otóż zakupiłam kilka próbek w pana perfumerii, szukam kolejnego zapachu życia, pana blog wielbię od bardzo dawna, pomyslałam, ze zobaczę jak to wyglada w praktyce i powiem tylko tyle, ze wszystkie zapachy piekne, widać bardzo, że rozumie pan perfumy jako mało kto, ze byc moze dobiera pan asortyment, według zasady po czym poznać prawdziwego mężczyznę, po tym jak kończy, a nie jak zaczyna, a dla mnie dobry zapach to taki, który pieknie sie kończy. Chyba mam juz swojego faworyta bedzie to Tenera od RBR, ale kazdy z zamówionych próbek zapachów mogłabym nosić. Jestem zachwycona i dziekuje.

M.G.
M.G.
2 lat temu

No mniej więcej dlatego nie chodzę już do sieciówkowych drogerii jak i perfumerii, a nawet aptek (jeżeli chodzi o leki, dermokosmetyki). W większości przypadków robię zakupy online, bo nie potrafię znieść klientów jak i obsługi pracującej w takich sklepach. To uczucie bycia intruzem, poczucia bycia krytykowanym przy wyborze produktu, jakieś nietrafione powiedzonka, komentarze. To parcie, żeby wyrobić target sprzedaży. Wielu ludzi myśli, że perfumerie to wszystko powinno być „ą”, „ę”, elegancko i gustownie. A jest przeważnie prostacko, i snobistycznie. Gdy powiem, że jakiś produkt mi nie odpowiada, bo jest zbyt pospolity (1 Million – Paco Rabanne) – to żebyście widzieli obrażoną minę ekspedientki, bo jej „menżusiek” używa i jest „pszeciesz taki segzi ojejku i pasuje to wsyskim menscyznoł, no mufie panuu no… prose jesce raz powunchać! Zapach bałdzo luksusuowy.”.

W aptekach też się nie znają, proszę o rekomendację jakiegoś kremu do twarzy bez perfum, związków zapachowych (bo mam wrażliwą skórę), i mi dumna magisterka farmacji podaje pierwszy lepszy krem, bo firma znana i oh jaka francuska. Mówię, że w składzie są perfumy. Ona duże oczy. Podaje mi drugi, z innej francuskiej marki… teraz sprawdza skład a raczej udaje, no więc koniec końców i tak są perfumy jak byk na samym końcu a ona, że na pewno nie ma. 🙂 Magister farmacji… w porządnej aptece. I takich aptekarzy są miliony. Dlatego w we wszelkich sklepach robię zamówienia online, i sobie odbieram właśnie leki w aptekach, żeby ograniczyć kontakt z ludźmi jak najbardziej.

Ludzie się nie znają i biorą byle jakie Karyny do takiej roboty, że tak powiem. Dlatego nie zamierzam kupować w sieciówkach i wspierać takiego swojego rodzaju fast fashion sklepów, jeżeli wiecie o co chodzi. Już lepiej zrobić zakupy w niszowej perfumerii, a wyjdziecie lepiej obsłużeni i zadowoleni jak nigdzie indziej. W ogóle zaczyna mnie skręcać i robić się nie dobrze jak myślę o zakupach w galeriach handlowych. To chyba nie dla mnie.

Marta
Marta
2 lat temu
Reply to  M.G.

Zgadzam się, też kupuje online, bo bawi mnie gdy 25-latka z poważną miną doradza mi skuteczny jej zdaniem krem przeciwzmarszczkowy.
Sprzedawcy nie wiedza co sprzedają, nie mają podstawowej wiedzy na temat składôw, linii, premier. Jeżeli potrzebuje czegoś na szybko, idę uzbrojona w wiedzę, tylko po konkretny produkt. Uważam, że niejednokrotne tzw. doradzanie nosi znamiona oszustwa i wyłudzenia. Ale… polskim sprzedawcom się przynajmniej chce wejść w interakcje. Mieszkam w Kopenhadze i dopiero tu przekonałam się, jak tragiczne może być podejście do klienta. Duńczycy wychodzą z założenia, ze nikomu nie będą służyć czy pomagać i to jest podstawowy problem tutejszych sprzedawców. W luksusowym domu towarowym na stoiskach La Mer, Dermalogica czy Helena Rubinstein pracują konsultantki, które nie umieją nic powiedzieć o konkretnych produktach. Są zdziwione, gdy słyszą dociekliwe pytania. To w Danii przekonałam się do zakupów online…

CoCo*Stars
CoCo*Stars
2 lat temu
Reply to  M.G.

Zgadzam się, że często sprzedawcy nie mają wiedzy rozeznania i nie wygląda żeby im to jakoś przeszkadzało ale jest druga sprawa: klienci potrafią dać w kość. Pracowałam w gabinecie kosmetycznym i nie raz i nie dwa przychodziły paniusie które się wywyższały bo skoro ja tam pracuje to mogą mnie upokarzac pokazywać że one sa damy bo przychodzą i mają pieniądze a ja nic nie wiem według nich i jestem głupia. A wiedzę miałam spora to jeszcze pouczały przy szefowej

Weronika
Weronika
2 lat temu

Przed świętami w grudniu kupilam mojemu mężczyźnie Dior Savage, 100ml zużywając nieco moich zniżek z karty członkowskiej w pewnej sieciowej perfumerii, płacąc nadal ponad 420zł i dostalam próbkę kremu dr. Ireny Eris… jedną. Widzialam, że Pani w szufladzie miała i próbki perfum i inne większe próbki, bo dawała je Pani przede mną, która kupiła zmywacz do paznokci z wyprzedaży oraz 2 kule do kąpieli również z przeceny, która była przy kasie.
Poczułam sie nie tyle co niedoceniona przez markę (kasjerka jest jednak wizytówką marki sklepu) co po prostu zbyta.
Niezbyt to miłe.

Jarosław
Jarosław
2 lat temu
Reply to  Weronika

Brawo panie Marcinie ktoś w końcu poruszył ten temat… pobyt w pańskiej perfumerii to prawdziwy relax i profesjonalizm

Luna
Luna
2 lat temu

Panie Marcinie, bardzo lubię Pana blog – jest profesjonalny. Ale nie mogę się zgodzić z tym wpisem. Tytuł powinien brzmieć „krótki poradnik dla menedżerów perfumerii sieciowych”, a nie konsultantów. Pracowałam w takiej perfumerii i proszę mi wierzyć, że wygląda to inaczej od środka. Nasi przełożeni potrafili kazać nam kilkakrotnie podchodzić do klienta, nawet jeżeli ten nie chciał od nas pomocy. Gdy czekaliśmy za długo z pytaniem „w czym mogę pomóc?” również krytykowano naszą postawę. Wiele z nas lubi naszą pracę, ale zasady obsługi klienta (dodam, że często pojawia się tajemniczy klient i wynik jego ankiety to „być albo nie być” pracownika) są budowane według konkretnych zasad. Proszę mi wierzyć, że większość konsultantek wcale nie ma ochoty chodzić krok w krok za klientem i rozumiemy zasady dobrego wychowania 🙂 Nasze prośby, by dać klientom upragnionej wolności, nie przynosiły skutku. Zwłaszcza, że czasem pojawiali się klienci, którzy pisali skargi na „opieszałość obsługi” a po obejrzeniu zajścia na kamerze okazywało się, że Pan/Pani ledwie weszli do sklepu, a już się awanturowali. Poza tym ciągle jesteśmy pod obserwacją kamer i MUSIMY stosować się do narzucanych nam zasad. Dlatego proszę o większą wyrozumiałość dla koleżanek i kolegów z branży 🙂

anonim
anonim
2 lat temu
Reply to  Luna

Jeżeli tak wygląda praca w perfumerii to współczuję, nic dziwnego, że jest duża rotacja wśród pracowników.

Anonimowo
Anonimowo
2 lat temu
Reply to  Luna

W punkt…

Dagmara
Dagmara
2 lat temu

Lata do tyłu polityka była inna, w perfumeriach stacjonarnych przy każdym zakupie dodawane były próbki zapachów (nawet kilka) czy kosmetyków kolorowych lub pielęgnacyjnych. Teraz tłumaczą się że nie mają, trzeba się prosić co jest uwłaczające dla osoby, która wydaje u nich kilkaset złotych. Takie próbki (sample) mają na celu promocję zapachów, nie każdy kto jest w perfumerii ma ochotę na sobie od razu testować 2, 3 zapachy, jeśli jest już dodatkowo ubrany w inny („swój” zapach). Smutne to niestety. Za to kwitnie sprzedaż próbek na allegro, co jest chyba niezgodne z prawem…..

BeautyAdvisor
BeautyAdvisor
2 lat temu

Panie Marcinie, i właśnie dlatego, choć widziałam Pana w perfumeriach w których pracowałam chyba z 10 razy, odważyłam się podejść i zagaić może ze 2 razy :-). A choć zawsze mam ochotę „nawciskać” Panu masę próbek do testów, które uważam za wartościowe, zawsze mi trochę głupio i wstyd. Próbek niestety do perfumerii z roku na rok przychodzi coraz mniej (obserwuję sytuację od 4 lat).

Anonimowo
Anonimowo
1 rok temu

Jeśli tak rzeczywiście jest jak p. Marcin mówi, że marki dają próbki a one pomimo kosztownych zakupów do nas nie docierają, to trzeba sprawę zgłosić wyżej. Nie może być tak, że sprzedawczynie i kierowniczki działu wszystko przechwytują. Wydałam już ok 2tys w tego typu sklepach i za każdym razem panie z żalem oznajmiały, że próbek brak…