15 stycznia 2021

Lancome Tresor In Love

Lancome Tresor in Love

Perfumy owocowo-kwiatowe pochodzące sprzed ponad 10 lat nie wzbudzają we mnie ekscytacji, ponieważ okres ten był dla perfumerii damskiej dość słaby

Stąd zapewne w tamtym czasie nie zdecydowałem się testować Lancome Tresor in Love. Później kolejne próby również nie zachwycały, ponieważ nie jest to kompozycja, którą łączy jakieś wielkie pokrewieństwo z klasycznym (i wspaniałym) Tresor. Wersja In Love zresztą miała być ukłonem w stronę młodszej klienteli i próbą odświeżenia wizerunku wielkiego pierwowzoru. To właśnie dlatego perfumy skierowano w obszary owocowe i kwiatowe rodem z XXI wieku.

Dziś zapach oceniam już inaczej. Po pierwsze, we współczesnym opisie pominięto fiołka, a akord fiołkowy jest tu bardzo mocno zaznaczony. Pamiętam swój test po przerwie, zaledwie tydzień temu, i bez lektury materiałów okazało się, że fiołek jest głównym bohaterem. O tyle jest to ciekawe, że w pierwotnych tekstach, tych sprzed 10 lat, fiołek figuruje jako nuta serca Lancome Tresor In Love. Mimo że obecnie marketingowcy go usunęli, to on dalej gra ważną rolę w kompozycji.

Tresor in Love

I w zasadzie to fiołek sprawia, że cała reszta gra przyjemnie lekko, rześko, a jednocześnie wyróżnia się z zalewu owocowo-kwiatowych nowości. Perfumy pachną też nieco pudrowo, ale absolutnie nie są przesadne. Nie mają też takiej mocy jak Guerlain Insolence. Są zdecydowanie bardziej świetliste. Trudno też wyłuskać z nich inne, pojedyncze nuty, ponieważ wszystko przedstawiono w niedosłowny sposób. To raczej jeden, wielki akord, który jednak zachowuje pewną mobilność. Na początku jest bardziej kwaskowy i świeży, później pudrowy i kosmetyczny, lecz nie są to zmiany spektakularne. Klimat końca jest logiczną kontynuacją początku.

Opinia końcowa o perfumach Lancome Tresor in Love

Lancome Tresor in Love należą do tej samej grupy lekkich, kobiecych perfum, które przetrwały próbę czasu jak Dolce&Gabbana L’Imperatrice. Nie są jednak tak wyjątkowe, tak dobrze wykonane i gdyby nie ciekawe zagrania fiołkiem, to zakładam, że opuściłyby nasz świat.

Kampania perfum Tresor in Love

Lancome Tresor in Love opinie

Zdjęcia i informacje oficjalne pochodzą ze strony lancome.com

Najważniejsze cechy:

charakter: kwiatowo-owocowy

  • + ciekawe zagrania akordem fiołka
  • – wtórny wydźwięk
  • – czuć sztuczność składników

Charakterystyka:

Nuty: jaśmin, róża, czerwony pieprz, nektarynka, piżmo, drewno cedrowe

Rok premiery: 2010

Twórca: Dominique Ropion

Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 30, 50 i 75 mL

Trwałość: dobra, około 6-7 godzin

Pozostałe recenzje

5 grudnia 2021

Kilian L’Heure Verte

Najpierw do mojej perfumerii wszedł klient, który pachniał tym zapachem. Później postanowiłem sam poszukać kilku kropli, aby napisać recenzję

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ola
Ola
10 miesięcy temu

W 2010 roku poszlam do perfumerii po Tresor, ale „wcisnięto” mi wersję in love jako lepszą dla mlodej matki. To byly odlożone pieniądze z niewielkiej jeszcze pensji, z ktorej lwia część szla na opiekunkę i pampersy. Do dzis pamiętam, ze w domu, sam na sam.z zapachem rozplakalam.się ze zlosci.

Anonimowo
Anonimowo
10 miesięcy temu
Reply to  Ola

Och, jak dobrze to rozumiem! Sama kilka lat temu poczułam znów na kimś Tresor i zapragnęłam wrócić do wspomnień…Nie wiem co mnie pokusiło, że kupiłam uwspółcześnioną wersję… Niestety na mnie jest nie do zniesienia, sztuczny i płaski zapach zwietrzałego aromatu brzoskwiniowego…Używam chwilami jako odświeżacza do powietrza i nawet w tym wydaniu wydaje mi się tandetny…

Adam
Adam
10 miesięcy temu

No nic… Chyba trzeba sobie teraz używać damskich zapachów

Małgorzata
Małgorzata
10 miesięcy temu

Klasyczny Tresor to moje pierwsze perfumy. Dostałam je na 18 dokładnie 30 lat temu. Były moim marzeniem i złożyło się na nie kilka osób. 🙂 Wcześniej jak oszalała wąchałam z daleka miniaturkę, która stała w łazience mamy dziecka (dostawała paczki z USA ;), którym się opiekowałam. Nie śmiałam jej nawet dotknąć. I są ze mną do dzisiaj, choć te sprzedawane teraz są mniej eleganckie (nie umiem opisywać tak pięknie jak Pan zapachów-są raczej dla mnie emocjami). Zawsze do nich wracam, choć zdradziłam je dla Poeme, które są miłością absolutną i zrosłam się z nimi na zawsze. I wciąż drżę żeby obu nie wycofano. Miałam mały i chwilowy „romans” z Chanel Coco Mademoiselle. Wracam czasami do Guerlain Champs-Élysées. Mam też Coco Noir. Latem sięgam po Guerlain Limon Verde (jedyne kupione w ciemno po lekturze Pana recenzji). Czy poleciłby mi Pan do testów coś innego? PS Dziękuję za ten blog, mimo, że jestem wierna perfumom z lat 90 dzięki Panu robię wspaniałe prezenty dla rodziny. Zawsze trafione.

Anna
Anna
10 miesięcy temu

Dziękuję za recenzję, choć przyznam, że spodziewałam się wyższej noty. Postawiłabym go na równi z L’imperatrice, który nabyłam w końcu zachęcona Pana opinią.
Wypsikana Tresorem in love wyszłam kiedyś rano do pracy w wiosenny, rześki poranek. Zawiał lekki wiaterek i przyniósł zapach świeżej wiosny. I ten zapach połączył się idealnie z tresorowym zapachem i to było boskie doznanie. Tak więc są to jedne z moich ulubionych perfum na tą porę roku.
Zauważyłam też ciekawą rzecz. Za zdecydowaną większością pachnideł, które w moim życiu mnie urzekły stoi Dominique Ropion. Mamy chyba podobne nosy…