Damska odsłona (Donna Green Stravaganza) jest bardzo okej
W przypadku męskich perfum Valentino Uomo Born in Roma Green Stravaganza już tak dobrze nie jest. To z powodu przynależności do grupy słodziaków-ulepiaków. Zapach jest zatem scukrzony, ulepny i ginie w gąszczu innych premier. Poziom jego syntetyczności i sztuczności jest dla mnie nie do zaakceptowania.
Jedyny plus to cień kawy w stylu wycofanych już Givenchy Very Irresistible. Natomiast jest to ślad widoczny tylko na początku i też nie jest to walor o jakiejś przesadnej wartości. Po godzinie od aplikacji kompozycja spada w objęcia totalnej taniości i pachnie syntetykami tonki, drewna sandałowego, lawendy, wanilii i jakichś laboratoryjnych, słodko-mdłych przypraw.
Opinia końcowa o perfumach Valentino Uomo Born in Roma Green Stravaganza
Kolejna zbędna premiera, choć jednocześnie mogło był gorzej.






