
Wiśnia/czereśnia w tym wydaniu jest znana każdej kobiecie, która choć trochę poznała świat perfum
Mancera Cherry Cherry to bowiem kolejna wariacja na temat Guerlain La Petite Robe Noire Eau de Parfum (czyli klasycznej wersji). I to w odniesieniu do Małej Czarnej wypada napisać tę recenzję. Byłaby to wersja bardziej owocowa, w typie gumy rozpuszczalnej. Bardziej gładka, jasna, bez dymnych wątków i bez herbaty earl grey. Została za to pewna doza lukrecji i miękkiej nuty, która rozbiela i wygładza ostrości.
Co ciekawe, w spisie nut nie znajdziemy ani anyżu, ani lukrecji, lecz to wrażenie jest wyraźne. I to może też budzić skojarzenia z klasyczną Lolitą Lempicką, choć nie aż tak mocne jak z LPRN. Propozycja marki Mancera jest też bardziej kwaskowa i cytrusowa. Dzieje się tu mniej. Całość jest dość płaska, ale przyjemna. Nie mamy tutaj żadnych trudności z odbiorem, które pojawiały się w wariacjach Guerlain.
Kompozycja trzyma też wiśniowe tony od początku do bazy. Nawet po 5-6 godzinach będziemy wiedzieć, że to wciąż te same perfumy.
Opinia końcowa o perfumach Mancera Cherry Cherry
Gdybym miał w skrócie opisać ten zapach, to powiedziałbym, że jest to guma rozpuszczalna o aromacie La Petite Robe Noire. Nie są to wyżyny sztuki perfumeryjnej, ale odczucia są jak najbardziej przyjemne.

Kampania perfum Cherry Cherry




