
Kolejna nowość włoskiej marki, tym razem z ich koronnej, luksusowej kolekcji inspirowanej gwiazdami
Tiziana Terenzi Ixbeta pachnie owocami na baccaratowej bazie. Problem polega na tym, że owoce są bardzo tanie i rodem z niskiej półki. Pewnym plusem jest fakt użycia sporej ilości cytrusów, które ożywiają swoją kwaskowatością ten start. Później Ixbeta wpada w objęcia cukrowe i zakurzono-plastikowe. Na tle rodziny perfum wyznaczonej przez BR540 prezentuje się biednie. Myślę, że wątek ten był bardziej dopracowany choćby w budżetowych Cloud.
Po 1-2 godzinach wrażenie niskiej jakości i sztuczności jest już tak duże, że kompozycja staje się nieznośna. Dominuje wrażenie zleżałych czerwonych owoców na syntetyczno-białokwiatowym tle. W kolejnym etapie zostają już tylko popłuczyny po BR 540, które umykają ze skóry po 4-5 godzinach (to jest o tyle dziwne, że zazwyczaj baccaratowe bazy trwają bardzo długo).
Opinia końcowa o perfumach Tiziana Terenzi Ixbeta
Bardzo mało szlachetna nowość. W temacie owocowych perfum są to niziny.

Kampania perfum Ixbeta




