
Przyznam, że nie spodziewałem się aż tak zjawiskowej kompozycji wśród letnich limitowanek Lancome.
A tu okazało się, że Lancome Over The Top pachnie fenomenalnie. To coś, co spokojnie mogłoby być lansowane jako perfumy niszowe. Zapach ten pachnie bowiem szalenie naturalnie i szlachetnie, a do tego nie powiela żadnych schematów. Jednocześnie nie jest to też kompozycja turpistycznie dziwna lub offowa. Zresztą Carlos Benaim – nos zaangażowany przez Lancome – słynie z raczej stonowanej elegancji.
Zieleń pomidorowych liści to motyw, który w ostatnich latach podupadł. Wiele osób może wciąż kojarzyć „zieloną kupę” Niny Ricci i, w znacznie większym stopniu, Maison Margiela From The Garden, w których liść pomidora był istotnym komponentem. Ja od siebie dodałbym też Sisley L’Eau Revee d’Hubert czy Nicolai Weekend in Normandy, choć nie mają tego warzywa w składzie. W Over The Top zieleń pomidorowa jest bowiem głębsza niż sam pomidor. To nie jest przy tym zieleń trawiasta lub czysto cytrusowa. Czuć tutaj pewną wilgoć szklarni. Czuć zielone łodygi kwiatów. Czuć może las podczas wiosennych przymrozków. Do tego jest spora doza butwiejącego drewna. Zręcznie przemycono też cień czegoś, co nazwałbym pomidorową żywicą. I wąchając te perfumy, nosząc je wiele dni, jestem niemal pewien, że jest tu sporo galbanum.
Ścisły start ma cytrusowe zabarwienie, ale to nie są cytrusy wprost. Bardziej przypomina to ożywczą trawę cytrynową lub cytron. Jest w tym sporo zieleni, czystości oraz pewnego metaliczno-pieprzowo-kadzidlanego twistu. Gdyby jakaś luksusowa marka kosmetyczna miała linię ziołowo-cytrusową to mogłaby ona pachnieć właśnie tak. Z czasem Lancome Over The Top nabiera jeszcze bardziej ziołowych niuansów. Staje się lekko apteczny, ale cały czas niesie przyjemność. Czasami wręcz przypomina aromat świeżej melisy lub geranium, zwłaszcza w sercu. Brzmi to bardzo komfortowo.
Nie jest to kompozycja tak rozbudowana i wielowątkowa jak O de Lancome, ale każdy z akordów jest dopieszczony do perfekcji. Zatem nie przyznam z tego tytułu żadnych punktów ujemnych.
Wielkie brawa należą się za to, że perfumy nie wchodzą w tanie czy chemiczne tony. Gdybym miał zgadywać, co wykorzystano w roli utrwalacza, to powiedziałby, że może olejek cedrowy lub rzeczone galbanum, ew. kroplę absolutu liści fiołka. Ta kompozycja naprawdę nie ma żadnych niespójnych tonów. Pachnie naturalnie od początku do końca. Nawet jeśli użyto tutaj jakichś piżm lub molekuł ambrowych, to zostały ono ukryte w pięknej zieleni, która dociera do nosa nawet w bazie.
Opinia końcowa o perfumach Lancome Over The Top
W swojej kategorii jest to kompozycja zjawiskowa. Szkoda tylko, że marka zdecydowała się na ujawnienie wyłącznie dwóch nut – liści pomidora i jaśminu. W praktyce jest ich znacznie więcej.

Kampania perfum Over The Top




