
Co prawda ten niebieski zapach miał światową premierę w 2024 roku, ale do Polski trafił dopiero w 2025. Stąd recenzja pojawia się dopiero teraz.
Muszę przyznać, że absolutnie nie rozumiem fenomenu tej marki. Sabrina Carpenter Tooth Me Espresso pachnieć ma kawą w wersji smakowitej i kwiatowej. To rodzi jakieś skojarzenia z YSL Black Opium, ale w praktyce obie kompozycje są totalnie odległe, i pod kątem faktycznych wrażeń węchowych, i jakości.
Nowość Carpenter pachnie dramatycznie słabo. To jest jakiś koszmar najtańszych kwiatowych i smakowitych imitacji. Pachnie tanio, płasko i chemicznie. Często jest tak, że niedrogie kompozycje gourmand pachną przyjemnie i rodzą pozytywne odczucia, a tutaj tego nie ma. Kompozycja jest agresywnie sztuczna przez pierwsze minuty, a po 2-3 godzinach znika ze skóry zostawiając tanią, słodko-mdłą bazę złożoną z najtańszych piżm niskiej półki.
Opinia końcowa o perfumach Sabrina Carpenter Tooth Me Espresso
To drugi produkt tej marki (po Sweet Tooth Cherry Baby), który poznałem. Niestety, jest nawet słabszy od poprzednika.

Kampania perfum Tooth Me Espresso




