2 grudnia 2025

Termin ważności perfum a używanie 20-letnich zapachów

Dior Homme Parfum 2014

Z perfumami bywa różnie

W prawodawstwie są traktowane jako kosmetyk i oznaczone specjalnym znaczkiem, który zazwyczaj mówi, że perfumy są ważne 12, 24 lub 36 miesięcy od daty pierwszego użycia. To taki znaczek otwartego słoiczka z kremem i symbolem, np.: „24M”, w środku.

Niestety, to jest informacja ustalona przez urzędników, którzy nie mają pojęcia o praktyce. Być może w przypadku kremów ma ona rację bytu, ale perfumy to nie pielęgnacja. Chodzi o to, że tak naprawdę nie da się oszacować czasu/terminu ważności perfum. Wszystko jest bardzo zmienne i podatne na wiele czynników. W praktyce perfumy nie mają zatem terminu ważności. Możemy je zniszczyć w ciągu tygodnia, a mogą nam też służyć 100 lat.

Do napisania tego wpisu zainspirował mnie mój zapach tegorocznej jesieni – Dior Homme Parfum 2014 – i to jak bardzo polepszył swoją jakość po upływie tych 10-11 lat. Prawdą mówiąc, jestem zszokowany jak bardzo ta kompozycja się zbukietowała, i jak bardzo zyskała głębi w obszarze tonów drzewnych i żywicznych. To jest po prostu bajka, której poprzednio doświadczyłem tylko w przypadku vintage-edycji Shalimara.

Tym sposobem dochodzimy do sedna, bowiem kluczowe jest to, jak my sami traktujemy perfumy. To nasze decyzje nadają kierunek, w którym podąży kompozycja zapachowa we flakonie. Czy będzie nabierała piękna i szlachetności, czy po prostu się zepsuje i zniszczy. Pisałem o tym wiele, wiele lat temu i wciąż są to informacje aktualne: Jak przechowywać perfumy, żeby się nie zepsuły?

Wracając do Dior Homme Parfum 2014, to zaskoczył mnie fakt, jak bardzo, „na plus”, zmieniła się kompozycja. Efekt ten z pewnością spotęgował fakt, że nie używałem tego flakonu przez ostatnich kilka lat, może nawet 8-9. To sprawiło, że różnica była bardzo widoczna, ponieważ powstał silny kontrast. W przypadku flakonu Habit Rouge, którego używam na bieżąco, te zmiany umykają. Podejrzewam, że po kilku latach przerwy mogłoby być nawet bardziej spektakularne (używam jednak tych perfum regularnie, więc nie czuję tego)

Siłą dojrzewanie perfum jest odpowiedni skład. Jeśli w formule znajduje się duża ilość naturalnych składników pochodzenia drzewnego, kwiatowego lub przyprawowego, to metamorfoza po latach może okazać się spektakularna. Jaśmin, róża, wszelkie olejki drzewne i żywiczne, kadzidła, wanilia, cynamon, muszkat, goździki, tuberoza, ylang ylang oraz składniki czysto zwierzęce: ambra, piżmo, kastoreum, cywet. Dla tych ingrediencji czas jest błogosławieństwem. Z cytrusów do tego grona zaliczymy jedynie bergamotkę oraz olejki z kwiatów, np. z kwiaty gorzkiej pomarańczy (neroli).

Oczywiście, warunkiem koniecznym jest to, żeby te wszystkie cząsteczki reagowały ze sobą, a nie ulegały zniszczeniu pod wpływem światła czy temperatury. Dlatego tak ważne są warunki przechowywania perfum.

Nie znamy składów perfum, ale na podstawie spisu nut i samego zapachu mogę zakładać, że Dior Homme Parfum 2025 bazował na takich właśnie składnikach. Obecność syntetycznych, pojedynczych molekuł nie przeszkadza w takim wypadku. Ich wpływ na dojrzewanie perfum jest raczej niewielki, ale jednocześnie bardzo złożony, więc nie ma sensu sobie tym zaprzątać głowy.

Dojrzewaniu raczej nie ulegają olejki cytrusowe, olejki z igieł „drzew północy” (sosny, jodły, świerku…). Użyłem określenia „północy”, aby odróżnić je od również iglastych cedrów. ALE UWAGA: olejki z żywic lub drewna tych „drzew północy” już ulegają dojrzewaniu (czyli np. balsam fir). Również olejki/absoluty z liści krzewów i roślin jednorocznych tracą walory po czasie (absoluty z liści malin czy czarnej porzeczki, absoluty trawy i tym podobne).

Ciemnienie perfum czy zmiana barwy nie ma wpływu na zapach i jest tylko efektem wizualnym.

 

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

guest
27 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Ana
Ana
4 miesiące temu

Posiadam perfumy z przed 8 lat i czekają na swój powrót. Jakość ich nie uległa zmianie, ale przechowuje je w oryginalnym pudełku w szafie, gdzie sporadycznie dociera światło i nie ma wilgoci zamknięte korkiem. I tak przechowuje wszystkie moje perfumy. Wyjmuje je z pudełek tylko w okresie intensywnego używania. Letnie latem, a te tzw zimowe jak przychodzi na nie pora. Później znowu wracają do pudełka🙂 Nie mam kolekcji tzw wystawki w łazience gdzie warunki zdecydowanie są inne🙂 Kiedyś przeczytałam Pana artykuł o przechowywaniu perfum i mi już od kilku lat zostało 🙂

Anna
Anna
4 miesiące temu

Mam 40-letnie Caron Montaigne i nic się nie zepsuły, są piękne.

Anonimowy
Anonimowy
4 miesiące temu

Mam tak samo że starą butelką Opium.

xmarcinx
xmarcinx
4 miesiące temu

A jak to jest z tymi atomizerami. Mianowicie, zużywając płyn z butelki nie tworzy się tam próżnia jak mniemam, tylko ciśnienie wyrównuje się z tym na zewnątrz. Zatem trzymanie perfum w środowisku wilgotnym, nieświeżym lub (o zgrozo) w lodówce ze schabowymi i kiełbasą sprawia, że po każdym użyciu odrobina takiego powietrza wchodzi do środka butelki. Skutki jak się można domyśleć mogą być różne. Czy dobrze kombinuję? Poruszam ten temat bo zdaje mi się, że nie został wyczerpująco zaadresowany w załączonym artykule 'Jak przechowywać perfumy’.

Grzegorz
Grzegorz
4 miesiące temu

dlaczego zatem łazienka to masakra, zakładając, że panuje w niej stała temperatura?

Weronika
Weronika
4 miesiące temu
Odpowiedź do  Grzegorz

Nawet jak panuje tam stała temperatura – choć wątpię,to jest w tej łazience pełno wilgoci po każdej kąpieli i innych czynnościach. Woda,para … Kiedyś kupiłam mamie sporo perfum w tym samym czasie i mama owe perfumy postawiła w łazience,a resztę trzymała w bardzo słonecznym pokoju na półce ,gdzie w lato tak grzało słońce na nie , że flakonik w ręce był ciepły. Oczywiście w szybkim czasie perfumy,które znajdowały się w łazience i pokoju popsuły się i nie pachniały tak jak powinny.

Anna
Anna
4 miesiące temu

Co natomiast z bezpieczeństwem używania perfum po „urzędowym terminie ” przydatności do używania? Nie wiem czy w przypadku perfum można zastosować analogię do żywności. Zgodnie z prawem żywnościowym to producent zobowiązany jest do określenia daty przydatności do spożycia lub minimalnego terminu trwałości środka spożywczego. Robi to na podstawie badań przechowalniczych uwzględniających bezpieczeństwo mikrobiologiczne i badania organoleptyczne. A jak to wygląda w przypadku perfum? W przypadku np. serów dojrzewających producent ustala termin minimalnej trwałości i po tym terminie ser może być normalnie spożywany chyba że zaistnieje sytuacja, że zmieniły się parametry organoleptyczne mogące mówić nam o tym, że produkt się zepsuł.

Marcin
Marcin
4 miesiące temu

Najstarsze perfumy, jakie mam, to Eau de Guerlain z 1998 roku. Co ciekawe, nie ubyło z ich zapachu nic. Nawet cytrusy są na miejscu (mam też nowy flakon Eau de Guerlain, który służy mi do używania na co dzień – dlatego mogę porównać). Za to również cytrusowe Cristalle niestety się zepsuły po jakichś dziesięciu latach 🙁

Elżbieta
Elżbieta
4 miesiące temu

Ciekawy wpis, dziękuję.
Zainspirował mnie do tego by sprawdzić dziś jak ten sam zapach o którym Pan pisze ewaluował u mnie. Poproszę męża o test Dior Homme, ten nasz jest z roku 2016.
Pani Marcinie i drodzy czytający, mam jeszcze pytanie do Was, wspomniał Pan o drzewach północy a ja rozmyślam o zapachu z nutą główną drzew południa… chodzi mi o zapach chorwackich drzew w upalny dzień. Czy ktoś spotkał się z zapachem który by choć troszkę go odzwierciedlał?

FIFI1974
FIFI1974
4 miesiące temu

Ostatnio odnalazłam skrytą głęboko w szafie butelkę zapachu Boucheron, który wyszedł już z produkcji. Zapach pachnie obłędnie, a ma z 6, 7 lat. Nawet sprawdzałam ceny i kosztuje teraz około 1000 zł. No proszę, taki rarytas, który kompletnie nic nie stracił na jakości. Czas mu służy zdecydowanie.

Szuja
Szuja
4 miesiące temu

Bardzo się cieszę , że na własnej skórze doświadczyłeś już , jak wielka różnica jest pomiędzy współczesnymi wypustami, a zapachami retro. W mojej kolekcji jest około 500 flakonów, z czego chyba większość to wypusty z lat 80 tych. Część zapachów mam z lat 60 tych, ale i kilka z wcześniejszych lat 30. Zawsze powtarzałam, że perfumy są jak wino- im starsze, tym lepsze… Z pośród tych moich flakonów, może z 5 uległo zepsuciu . Było to Pleasures- Este Lauder ( 1995), Pure Tiffany – Tiffany ( 2003), Lanvin- Pretexte (1937). .. Lekko nadpsute, ale nadal do użycia , sa też Pivoine – Yves Rocher (1993) , Chanel 5 (1960) , Lanvin – Arpege ( około 1960) i woda kolońska -Johann Maria Farina (około 1930)… nawet stare Lattafy z przed 15 lat , nabrały takiej mocy, że jedno psiknięcie wystarcza , aby wszytko pachniało kilka dni… Dobrze przechowywane , nabierają wartości jak stare wina, niczym nie szkodząc nam w dalszym użytkowaniu… To wspomnienia zamknięte w buteleczkach … Nie wiem jak będą zachowywać się współczesne zapachy, zbudowane głównie ze sztucznych molekuł- czas pokaże… 🙂

Anonimowy
Anonimowy
4 miesiące temu
Odpowiedź do  Szuja

Jak zdobywasz perfumy z lat 30. ubiegłego wieku?

Anonimowo
Anonimowo
4 miesiące temu
Odpowiedź do  Anonimowy

Ja tez zapytam jak takie perfumy zdobyc?

Szuja
Szuja
4 miesiące temu
Odpowiedź do  Szuja

Większość zapachów mam w spadku, po mamie i babci które kochały zapachy. Po starszej sąsiadce, która już odeszła i zostawiła mi kilkanaście flakonów , które przywoziła w młodości z USA. Zdarzało się tez wyłapać część flakonów na targach staroci w UK… 🙂 Resztę w latach 80tych kupowałam sama, będąc jeszcze nastolatką…

Patryk W.
Patryk W.
4 miesiące temu

Bardzo ciekawe spostrzeżenia i doświadczenia.

Chris
Chris
4 miesiące temu

A jak ma się do tego temat przechowywania w lodówce, kiedyś popularnym było stwierdzenie, że to wydłuża jeszcze bardziej żywotność perfum?

Moni
Moni
4 miesiące temu
Odpowiedź do  Chris

Panie Marcinie, co z bylinami i z wetieweria? Bezpieczne?

Moni
Moni
4 miesiące temu
Odpowiedź do  Moni

Panie/Pani Szujo ☺️, dołączam się do chóru pytających o dostawców dawnych edycji.

Angelika
Angelika
4 miesiące temu

Ostatnio przypomniało mi się o nieodżałowanej Miss Dior Cherie. Udało mi się upolować prawie prawie 20 letni flakon z drugiej ręki. Pachną obłędnie, ani śladu zepsucia. To moja „perła w koronie”. I biorąc pod uwagę, jak producenci mainstreamowi mocno poszli w reformulacje lub w wycofania (np. Lancome Tresor La Nuit a La folie) – to moje ostatnie „hobby”, aby łapać perełki vintage. Nic im nie dolega. Btw – podobno zepsute perfumy pachną maggie…