
Pod kątem rodziny zapachowej Vie Eteree ma sporo wspólnego z Soffio Zenit. Mają podobną moc i wzbudzają podobne emocje.
Z tym, że aktualny zapach jest znacznie prostszy i ma mniej mocnych punktów. Aż trudno uwierzyć, że zrobił go utalentowany Benoist Lapouza. Początek ma cytrusowy. To cytrusy już niemal dojrzałe, słodko-kwaśne, odrobinę tylko zielone, z cieniem nuty zleżałych przypraw. Grają jednak naturalnie i są sztandarem kompozycji.
Dopiero pod nimi zionie baza rodem z najtańszych męskich perfum sportowo-drzewnych. Cytrusy same w sobie są też dośc martwe i jednostajne – tak jakby chemiczny fundament przylepił je do skóry i uniemożliwił jakiekolwiek ruchy. Po 3-4 godzinach, które miną od aplikacji, nie da się tych perfum odróżnić od jakichś masowców drogeryjnych.
Opinia końcowa o perfumach Brunello Cucinelli Vie Eteree
Trzeba napisać, że pierwsze chwile mogą się nawet podobać, ale nie zmienia to faktu, że całościowo nie jest to nic szczególnego. Produkt nie do zapamiętania. Bardzo szybko traci na jakości.

Kampania perfum Vie Eteree




